Menu Region

Jezus umiera w Boguszowej

Jezus umiera w Boguszowej

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Wojciech Chmura

Prześlij Drukuj
Jezus umiera w Boguszowej

Marcin Ligęza w otoczeniu rzymskich żołnierzy po biczowaniu stoi przed obliczem Piłata w pałacu zbudowanym pod kościołem w Piątkowej (© Wojciech Chmura)

Chrystus z misterium piątkowskiego naprawdę nazywa się Marcin Ligęza. Jeździ wielką ciężarówką, ma 24 lata i szósty raz z rzędu w Niedzielę Palmową został ukrzyżowany w Boguszowej w trakcie najbardziej znanego na Sądeczyźnie misterium Męki Pańskiej.
Misterium z drogą krzyżową odegrano w tym roku po raz jedenasty. Od początku organizowane jest w intencji uchronienia wsi Piątkowa przed powodzią. Kataklizm nawiedził w 2001 roku podsądecką miejscowość i od tej pory wierni idą niemal sześciokilometrową drogą krzyżową z Piątkowej na symboliczną Golgotę w sąsiedniej Boguszowej.

24-letni kierowca należy do licznej grupy piątkowian, która zaangażowała się przygotowania misterium.
Co roku jest ich więcej.
- Na początku grałem setnika - wspomina Marcin. - Zgodziłem się zagrać Jezusa, bo potrzebne było zastępstwo. Myślałem, że wystąpię w tej roli tylko raz, a tymczasem to już szósta moja droga z krzyżem do Boguszowej.

Mama Marcina, Mariola Ligęza, nie kryje dumy z syna. - Zawsze był blisko Kościoła. Z kolegami robił często szopkę w świątyni, urządzał Grób Pański na Wielkanoc.

Marcin skończył liceum katolickie, odbył służbę wojskową, teraz pracuje w sądeckiej firmie transportowej. Zamiłowanie do jazdy tirem odziedziczył po ojcu, który jeździ w trasy od ponad 20 lat. - Spokojny, dojrzały, ułożony, mądry chłopak - chwali młodego aktora Józef Zygmunt, który z żoną Lucyną po pamiętnej powodzi wpadł na pomysł zorganizowania drogi krzyżowej do Boguszowej. - Zacięcie teatralne ma z okresu, kiedy tańczył i śpiewał w Piątkowiokach.

Ksiądz proboszcz Jewuła, ojciec duchowy misterium, też nie może się go nachwalić. Widowisko religijne rozrasta się z roku na rok, przybywa dekoracji i uczestników. - Dla mnie najważniejsza jest sama męka Jezusa - podkreśla odtwórca roli Chrystusa. - Przeżywam ją bardzo, jakbym rzeczywiście szedł na Golgotę. Na szczęście, tego nie widać, ponieważ mam długie włosy i brodę. Mama Mariola podczas drogi krzyżowej trzyma się w pobliżu syna. - Czuję ogromne emocje, jak patrzę na Marcina, gdy upada pod ciężarem krzyża - opowiada. - Trudno je opisać.

Rok temu Marcin służył jeszcze w wojsku w Żaganiu. Na Niedzielę Palmową dostał przepustkę, przyjechał z samego rana pociągiem. Przeszedł z krzyżem całą 6-kilometrową drogę, a wieczorem wsiadł do powrotnego pociągu, żeby dotrzeć do jednostki. W tym roku nie było wcale lżej. - Syn wrócił z trasy na niedzielę - mówi Mariola Ligęza. - Ledwo zakończyła się droga krzyżowa, ruszył do Katowic, bo tam zostawił tira do załadunku i pojechał z towarem do Austrii.

Trwa plebiscyt "Superpies, Superkot!". Zgłoś swojego zwierzaka i zgarnij dla niego nagrody!

Euro 2012 coraz bliżej! Zobacz, co będzie się działo w Krakowie

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!


Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama