Fałszywy SMS o krwi potrzebnej dla dziecka chorego na...

    Fałszywy SMS o krwi potrzebnej dla dziecka chorego na białaczkę

    Halina Gajda

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Wiadomości o takiej treści od kilku dni krążą wśród mieszkańców Gorlickiego. Trzeba być ostrożnym, bo to tak zwany „łańcuszek”, który robi więcej zamieszania

    Wiadomości o takiej treści od kilku dni krążą wśród mieszkańców Gorlickiego. Trzeba być ostrożnym, bo to tak zwany „łańcuszek”, który robi więcej zamieszania i szkody niż pożytku. ©Halina Gajda

    W sieci krąży dramatyczny apel o krew. To zwykły „łańcuszek”, który odżył po latach. Nie ma w nim prawdy, a może wyrządzić wiele złego.
    Wiadomości o takiej treści od kilku dni krążą wśród mieszkańców Gorlickiego. Trzeba być ostrożnym, bo to tak zwany „łańcuszek”, który robi więcej zamieszania

    Wiadomości o takiej treści od kilku dni krążą wśród mieszkańców Gorlickiego. Trzeba być ostrożnym, bo to tak zwany „łańcuszek”, który robi więcej zamieszania i szkody niż pożytku. ©Halina Gajda

    Potrzebna jest krew dla dziecka chorego na białaczkę - to bardzo rzadka grupa krwi: B Rh minus. Kontakt Marzena Czyż tel. 515 250 700. Jeśli ktoś może pomóc, proszę kontaktować się telefonicznie ze wskazaną osobą.

    Od kilku dni wiadomości o takiej treści krąży wśród naszych mieszkańców. Niektórzy dostali ją kilkakrotnie, od różnych nadawców. Czasem zupełnie obcych.

    - Wśród sąsiadów mam kogoś o tym nazwisku, więc pierwsze skojarzenie wiązało się właśnie z nimi - opowiada Halina Pyznar, gorliczanka.


    Tymczasem w piątek Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie podało komunikat, że apel nie był z nimi uzgadniany, poza tym w zasobach Centrum jest krew wspomnianej grupy. Podobny komunikat ukazał się na stronie centrum we Wrocławiu. Również wiele regionalnych portali informacyjnych, między innymi w Świnoujściu zamieścił przestrogę, by nie dzwonić pod podany numer.

    Nadmiar nie zawsze jest z pożytkiem

    Dramatyczna wiadomość przeszła przez powiat niczym burza. Ludzie, w dobrej wierze, rozsyłali wśród znajomych apel matki o ratunek dla chorego dziecka. Znaleźli się i tacy, którzy chcieli organizować akcję zbiórki krwi w swoich kołach. Tymczasem, po wrzuceniu w internetową wyszukiwarkę nazwiska Marzeny Czyż okazało się, że wiadomość nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i krąży od mniej więcej dwóch lat. Wyszło na jaw, że owszem była sytuacja, gdy matka chorego dziecka poprosiła swoich znajomych o pomoc, ale sprawa już dawno jest nieaktualna.

    - To wszystko jest trudne, bo z jednej strony cieszy, że na hasło o pomoc zareagowało tyle osób, a z drugiej takie nieprzemyślane zachowania mogą mieć fatalne skutki - mówi Renata Załęska, szefowa gorlickiej stacji krwiodawstwa.

    Od razu też tłumaczy.

    - BRh minus to rzeczywiście rzadka grupa krwi. Załóżmy, że do stacji przychodzi grupa osób, która ją odda. Owszem krew się nie zmarnuje, bo zostanie przetworzona, będzie w zasobie centrum krwiodawstwa. Tyle tylko, że jak każdy lek ma swój termin ważności, a z racji rzadkiego występowania może nie być aż tak dużego zapotrzebowania - mówi. - Jednak co, w sytuacji, gdy ktoś naprawdę będzie potrzebował? Krew można oddawać z określoną częstotliwością, więc może dojść do sytuacji, gdy nie będziemy mieli kogo wezwać - dodaje.

    Zanim zadziałasz, sprawdź i upewnij się

    Jest jeszcze jedna sprawa - żadna stacja krwiodawstwa nie rozsyła „w ciemno” SMS-ów, do mieszkańców, podając w nich dane chorej osoby. Jeśli już, to taka wiadomość trafia tylko i wyłącznie do krwiodawców, którzy wyrazili zgodę na otrzymywanie tego typu informacji. Co więcej, nigdy nie ma w nich mowy, komu personalnie jest potrzebna krew. Jest jedynie określona grupa, której brakuje i prośba, by w miarę możliwości zgłosić się do najbliższej stacji.

    - O tym, jaki jest zasób krwi poszczególnych grup, można się przekonać, wchodząc na stronę centrum krwiodawstwa w Krakowie. Tak się złożyło, że mamy zapas grupy BRh minus - mówi dalej kierowniczka.

    Poza tym wystarczy wykonać jeden telefon, obojętnie do stacji w Gorlicach czy Krakowie i sprawdzić podobne apele.

    Krwiodawcy zawsze chętni do pomocy...

    Jeden z SMS-ów trafił do Dariusza Surmacza, szefa klubu krwiodawców przy komendzie straży pożarnej.

    - Nie rozesłałem go nigdzie dalej - mówi. - Z doświadczenia wiem, że jeśli ktoś potrzebuje krwi, po prostu zgłasza się do nas. Gdy mamy w zasobach potrzebną grupę, udostępniamy bez najmniejszego problemu. Jeśli nie - organizujemy akcję oddawania - mówi nam.

    Żaden apel nie pozostaje bez echa.

    - Ze spraw związanych ze zdrowiem czy życiem, nie można sobie robić żartów - mówi na koniec z powagą.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 [KONIEC GŁOSOWANIA]

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 [KONIEC GŁOSOWANIA]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)