Walczy o lepszy dojazd do domu - sądowa batalia trwa kilka...

    Walczy o lepszy dojazd do domu - sądowa batalia trwa kilka lat.

    Krystyna Trzupek

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Zdaniem pani Anny słup blokuje swobodny skręt samochodom ciężarowym. Kobieta wskazuje punkty graniczne, według których słup znajduje się w pasie drogowym

    Zdaniem pani Anny słup blokuje swobodny skręt samochodom ciężarowym. Kobieta wskazuje punkty graniczne, według których słup znajduje się w pasie drogowym na działce o numerze 1046 ©Krystyna Trzupek

    Pani Anna toczy z Orange batalię o usunięcie słupa, który według niej utrudnia jej zjazd na posesję. Walczy także o poszerzenie wąskiego zjazdu, na co nie zgadzają się jej skonfliktowani sąsiedzi.
    Zdaniem pani Anny słup blokuje swobodny skręt samochodom ciężarowym. Kobieta wskazuje punkty graniczne, według których słup znajduje się w pasie drogowym

    Zdaniem pani Anny słup blokuje swobodny skręt samochodom ciężarowym. Kobieta wskazuje punkty graniczne, według których słup znajduje się w pasie drogowym na działce o numerze 1046 ©Krystyna Trzupek

    Pięć opasłych segregatorów pełnych pism i dokumentów. To wynik kilkuletniej walki Anny Górki ze Starej Wsi z urzędnikami, sąsiadami i firmą Orange Polska S.A. o polepszenie dojazdu do domu. W tej sprawie absurd goni absurd, a sądowa batalia zamienia się w tragikomedię. W sprawę zaangażowali się posłowie, m.in. Wiesław Janczyk, a nawet były prezydent, Bronisław Komorowski. Sprawa trafiła także do telewizyjnej kroniki. Patrząc na te opasłe teczki pełne dokumentów, nasuwa się pytanie, czy faktycznie problem z drogą pani Anny jest swoistym węzłem gordyjskim nie do rozwiązania.

    Słup jest nie do ruszenia



    Rodzice pani Anny wybudowali dom, do którego nie było drogi dojazdowej. Przez lata rodzina korzystała z tej należącej do sąsiada (za jego zgodą). Było tak do momentu, kiedy mężczyzna zmienił zdanie i zagrodził przejazd, a w końcu go zupełnie zaorał. Ostatecznie sąd ustanowił drogę służebną konieczną (5 metrów szerokości), z której państwo Górkowie korzystają, by dojechać do domu. Pani Anna mieszka tu z mężem, trójką dzieci i schorowanym tatą. Od kilku lat skarży się na zbyt wąski wjazd, prowadzący do jej posesji. Sytuację pogarsza jeszcze dodatkowo postawiony na początku wjazdu słup telekomunikacji Orange. Zdaniem kobiety decyzje o wydaniu pozwolenia na jego postawienie zostały podjęte niezgodnie z prawem. Słup miał być postawiony na działce o nr 1045, należącej do prywatnych właścicieli, z których tylko jeden wyraził na niego zgodę, natomiast zdaniem kobiety, stanął na działce nr 1046, a dokładnie na drodze będącej we władaniu gminy Limanowa. Według pani Anny w zimie, przy oblodzonej nawierzchni, kierowcy samochodów ciężarowych boją się podjeżdżać pod jej posesję.¬- Mamy XXI wiek i potrzebuję bez utrudnień dojechać do domu, a jako osoba niepełnosprawna, nie mam siły np. wozić węgla na taczkach - nadmienia zbulwersowana kobieta. - W przypadku pożaru samochód straży również może nie dojechać. Wielokrotnie już nieśliśmy chorego tatę na rękach do karetki, ponieważ pogotowie nie odważyło się w zimie wjechać na tak wąski wjazd. Sytuacja ta stwarza realne zagrożenia dla zdrowia, a nawet życia mojej rodziny - argumentuje kobieta.

    Pani Anna za pośrednictwem pełnomocnika zwróciła się do wójta gminy Limanowa, Władysława Pazdana, by gmina na swój koszt usunęła słup telekomunikacyjny. Rada Gminy odrzuciła skargę kobiety i uznała ją za bezzasadną.

    - Gmina nie będzie usuwała słupa, ponieważ nie jest jego właścicielem. Nie ma także podstaw do finansowania przebudowy sieci telefonicznej ze środków publicznych. Byłoby to naruszeniem ustawy o finansach publicznych - komentuje wójt Pazdan. - Słup, o przebudowę którego wnioskuje Anna Górka, jest na działce o numerze 1045, stanowiącej własność prywatnych właścicieli, a nie, jak podaje pani Anna, na drodze o numerze 1046 - dodaje.

    Powiatowy Inspektor nadzoru Budowlanego w Limanowej stwierdził, że roboty budowlane przy budowie sieci telefonicznej wykonane zostały zgodnie z pozwoleniem na budowę. Kwestią trudną do ustalenia dla pracowników PINB jest dokładne stwierdzenie, na której działce słup stoi, ponieważ w terenie nie ma wyznaczonych punktów granicznych. Z opinią tą nie zgadza się kobieta.

    - Tych słupków inspektor nie widzi? - pyta pani Anna, wskazując wbite w ziemię graniczniki, ustalające granice działek.

    Pani Anna wystąpiła także przeciw Orange Polska S.A. Firma zezwoliła na przesunięcie słupa, ale na koszt kobiety.

    - Słup ten został wybudowany w ramach inwestycji telekomunikacyjnej, posiadamy na niego pozwolenie oraz zgodę właściciela wskazanej działki. Inwestycja ta została wykonana zgodnie z obowiązującymi wymogami - komentuje rzecznik prasowy Orange - Maria Piechocka. Jeśli kobieta zdecyduje się na usunięcie słupa, Orange Polska prześle jej odpowiednie warunki techniczne dotyczące tej przebudowy.

    Pani Anna postanowiła wnieść więc sprawę do sądu. Z powodu trudnej sytuacji rodzinnej, wystąpiła o zwolnienie z kosztów sądowych. Sąd pozytywnie rozpatrzył jej prośbę.

    - Ostatnio byłam w sądzie, by zobaczyć, jak sprawa wygląda i przeczytałam w aktach zapis, że pełnomocnik, którego otrzymałam prawomocnym wyrokiem, został wycofany. W ten sposób sąd odbiera mi konstytucyjne prawo do roszczeń, ponieważ jestem biedna - oburza się kobieta.

    „Liberum veto” sąsiadów



    Drugą alternatywą dla rozwiązania problemu trudnego dojazdu do domu jest poszerzenie wjazdu z drugiej strony, przez wstawienie dwóch betonowych kręgów i utwardzenie tego odcinka żwirem.

    Na prośbę mieszkanki, gmina zezwoliła na poszerzenie wjazdu i dostarczyła betonowe kręgi na koszt pani Anny. - Dostaliśmy z gminy wytyczne, jak mamy poszerzyć wjazd oraz jakiej wielkości otwory w rurach żelbetowych mam wyciąć. Jak mam to zrobić jako osoba niepełnosprawna? - pyta pani Anna. - A poza tym, nie mam na takie prace ani pieniędzy, ani wymaganego sprzętu - irytuje się kobieta.

    - Droga ta nie jest drogą gminą, tylko pozostaje we władaniu gminy, która jest jej administratorem, a to różnica. Na prowadzenie prac na takiej drodze trzeba mieć zgody od sąsiadów, ponieważ z tej strony drogi nie ma punktów granicznych - zaznacza Wojciech Raczek z Wydziału Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Komunikacji urzędu gminy. - Sąsiedzi nie są zainteresowani poszerzeniem wjazdu. Gmina także nie widzi podstaw do finansowania takiej inwestycji, dlatego też wykonanie tych prac należy do osób wnioskujących - dodaje. Kobieta jednak nie daje za wygraną i zapowiada, że dalej będzie dochodziła swoich praw.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ze wszystkimi wojuje

    jaku (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Ale upierdliwa.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    .

    Wojto (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Ludzie, którzy potrzebują najwięcej akceptacji dostają jej najmniej, a ludzie, którzy potrzebują najmniej akceptacji dostają jej najwięcej.”
    Cyt Wayne Dyer

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Wybieramy małopolskich MISTRZÓW URODY [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

    Wybieramy małopolskich MISTRZÓW URODY [GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE]

    35. Międzynarodowe Targi i Kongres Kosmetologiczny LNE w Krakowie

    35. Międzynarodowe Targi i Kongres Kosmetologiczny LNE w Krakowie

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej

    To już wiosna! Teraz prenumerata cyfrowa kosztuje 30% taniej

    Artysta w kuchni: co przyrządziła Joanna Chacińska z zespołu Bisquit? Zobacz 2. odcinek!

    Artysta w kuchni: co przyrządziła Joanna Chacińska z zespołu Bisquit? Zobacz 2. odcinek!