Wadowice. Ludzie ze świecznika, a są jak para wyrostków

    Wadowice. Ludzie ze świecznika, a są jak para wyrostków

    Zdjęcie autora materiału
    Bogumił Storch

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Elżbieta Łaski przychodziła do urzędu miejskiego i gościła w sekretariacie burmistrza Mateusza Klinowskiego. Filmiki ze spotkań, jak również rozmowy
    1/4
    przejdź do galerii

    Elżbieta Łaski przychodziła do urzędu miejskiego i gościła w sekretariacie burmistrza Mateusza Klinowskiego. Filmiki ze spotkań, jak również rozmowy z urzędnikami publikuje w internecie ©Bogumił Storch

    Grzywna a nawet więzienie, grożą Elżbiecie Łaski za uderzenie w twarz burmistrza Wadowic. Tłumaczy, że nie chciała mu zrobić krzywdy. Mateusz Klinowski jednak nie odpuszcza i ma nadzieje, że kobieta zostanie ukarana.
    Po tym, jak w poniedziałek pomiędzy Elżbietą Łaski, blogerką i komentatorką życia politycznego Wadowic, znaną z krytykowania poczynań burmistrza Mateusza Klinowskiego, a nim samym, doszło do szarpaniny na korytarzu urzędu miejskiego w mieście zawrzało. Mieszkańcy zastanawiają się, co się tak naprawdę tam wydarzyło. Choć świadków jest sporo, trudno będzie ustalić, kto i dlaczego zaczął.

    Elżbieta Łaski tłumaczy, że „tylko” spoliczkowała Mateusza Klinowskiego i nie zrobiła tego bez powodu.

    - Szarpał mnie, kiedy go nagrywałam. Spoliczkowałam, działając w obronie własnej. Zaraz potem doskoczył do mnie i wyrwał mi telefon. Nie żałuję tego, co zrobiłam - mówi kobieta. - Nie chciałam mu zrobić krzywdy - dodaje i zaznacza, że nie miałaby hamulców, by powtórzyć to samo w przyszłości, w podobnej sytuacji.

    Czy interwencja policji była adekwatna do okoliczności? Kobieta twierdzi, że nie było potrzeby zakuwać ją w kajdanki. Świadkowie jednak twierdzą, że nie chciała podporządkować się poleceniom mundurowych.

    - Zanim mnie wypuszczono z komisariatu przy ul. Lwowskiej, przebywałam tam siedem godzin. Samo przesłuchanie trwało około godziny - skarży się Elżbieta Łaski.

    Jak informuje policja, blogerka została zatrzymana w związku z artykułem 222 kodeksu karnego. Za naruszenie „nietykalności cielesnej” funkcjonariusza publicznego, czyli burmistrza. Grozi jej grzywna, kara ograniczenia wolności lub nawet trzy lata więzienia.

    - Śledztwo trwa - mówi nadkomisarz Piotr Bobik, zastępca naczelnika Wydziału Kryminalnego Powiatowej Komendy Policji w Wadowicach.

    Zarzuty zostaną przedstawione po przesłuchaniu świadków - radnych, pracowników urzędu i ludzi, którzy wyszli z sali sesyjnej, gdy usłyszeli za ścianą awanturę. To kilkanaście osób.

    Telefon, którym Elżbieta Łaski miała robić zdjęcia podczas szamotaniny, a który z rąk wyrwał jej burmistrz, został zarekwirowany jako dowód rzeczowy.

    Tymczasem Mateusz Klinowski już zapowiedział, że sprawa będzie miała finał w sądzie.

    - Otrzymałem kilka ciosów w twarz i nie było to bynajmniej spoliczkowanie. Po tym wyrwałem kobiecie telefon, by nim mnie nie biła. Nie mogę tego tak zostawić - twierdzi.

    Od kilku tygodni blogerka cyklicznie publikuje na swojej stronie internetowej nagrania z rozmów z urzędnikami z ratusza, twierdząc przy tym, że są oni niekompetentni i działają na szkodę mieszkańców. Burmistrza to niepokoi.

    - W każdej chwili zaatakowany może być ktoś z urzędników. Będę chciał, by ta pani miała zakaz zbliżania się do mnie - zaznacza.


    Co sądzisz o zachowaniu bohaterów tego tekstu? Który z nich przesadził?

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 [KONIEC GŁOSOWANIA]

    OSOBOWOŚĆ ROKU 2016 [KONIEC GŁOSOWANIA]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)