Trzebinia. Pożar odebrał radość świąt

    Trzebinia. Pożar odebrał radość świąt

    Zdjęcie autora materiału
    Magdalena Balicka

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Trzebinia. Pożar odebrał radość świąt
    1/5
    przejdź do galerii
    Rodzina Lataków z Trzebini została na święta bez prądu i ciepłej wody. Nie mieli też ogrzewania. Płomienie zniszczyły doszczętnie garaż i jego przybudówkę. Uszkodziły też część dachu domu
    To były najsmutniejsze święta Bożego Narodzenia Marty Latak i jej rodziny. Pożar, który wybuchł na jej posesji przy ulicy Parkowej w Trzebini w czwartek wieczorem, spustoszył całe podwórko.

    Ogień zniszczył garaż z drogimi narzędziami, pięć rowerów oraz przybudówkę, gdzie rodzina trzymała sezonowe rzeczy. Co gorsza, uszkodził też część dachu dwupiętrowego domu, gdzie Latakowie mieszkają z synkiem oraz rodzicami.


    Sąsiedzi zauważyli ogień

    - Całe szczęście sąsiedzi zauważyli trzaskające płomienie, bo myśmy niczego nie widzieli. Gdyby nie oni, moglibyśmy spłonąć - opowiada Marta Latak.

    Wraz z bliskimi feralnego wieczoru siedziała w pokoiku na piętrze. Zapaliło się po przeciwnej stronie domu. - Ogień szalał już na dachu, gdy sąsiadka do nas przybiegła i dała znać. To cud, że strażacy zdążyli na czas i uratowali resztę dobytku - wyznaje pani Marta.

    Nie było już szans na wyniesienie rzeczy z przybudówek. - Dobrze, że mąż w ten wieczór nie wjechał do garażu. Stracilibyśmy też samochód - mówi pani Marta. Wraz z mamą nie mogą dojść do siebie po zdarzeniu.

    - Już nie chodzi nawet o te straty, ale o strach, jaki przeżyłyśmy. Siedmioletni synek pierwsze dni spędził u sąsiadki, bo w domu było bardzo zimno - wyznaje przez łzy kobieta.

    Piec, którym ogrzewają mieszkanie, jest na pompę. Ta z kolei jest na prąd, którego Latakowie nie mieli przez całe święta. Podczas pożaru uszkodzona została instalacja.

    - Prze to nie było też ciepłej wody - dodaje pani Marta. Zamiast dzień przed Wigilią lepić pierogi i piec ciasta, jak miały z mamą w planie, biegała po komisariacie policji oraz ubezpieczycielach.

    Cała góra domu jest zalana wodą przez strażaków. - Przy takim mrozie i bez ogrzewania to jest katastrofa - mówi. Pokazuje też na solary na dachu. Nie nadają się już do użytku. - Wprawdzie dom jest ubezpieczony, ale nie wiem, czy polisa obejmuje też pożary - załamuje ręce kobieta.

    Skąd ten pożar?


    Rodzina nie ma pojęcia co mogło być przyczyną pojawienie się ognia.

    Piotr Bębenek, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Chrzanowie również nie potrafi jeszcze podać przyczyny pożaru.

    - Ogień pojawił się najpierw w szopce przy garażu. Stamtąd przeniósł się na garaż, a potem na dach domu - zaznacza Piotr Bębenek. Cieszy się, że udało się uratować dom i nie została naruszona konstrukcja dachu. W akcji brało udział 29 strażaków, zarówno zawodowych jak i ochotników. - Rodzina może tam mieszkać. Potrzebny będzie jednak remont poddasza - zaznacza strażak.

    Marta Latak ma nadzieję, że szybko uda się odbudować garaż i dach domu. Trzebinianka nikomu nie życzy takich świąt, jakie przyszło jej przeżyć tego roku. Zamiast przygotowań do sylwestrowego balu, czeka ją długie sprzątanie zgliszczy przed domem oraz na poddaszu.

    Tragiczne święta

    W całej Polsce 5 osób zginęło, a 28 zostało rannych podczas pożarów, które wybuchy w Wigilię i pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Straż pożarna do interwencji musiała wyjeżdżać ponad 1,3 tys. razy.

    Najtragiczniejszy okazał się pożar mieszkania w jednej z kamienic w Łomży, gdzie zginęła 35-kobieta oraz dwójka mężczyzn w wieku 55 lat.

    Do poważnego pożaru doszło w Wigilię także na ul. Domów Fabrycznych w Wolbromiu.

    Gdy strażacy przyjechali na miejsce, okazało się, że ogień został już ugaszony przez sąsiadów. Spłonęło wyposażenie. Nikt nie ucierpiał, ponieważ mieszkająca tam pięcioosobowa rodzina w momencie pożaru była w odwiedzinach.

    Paliło się także na ul. Jaworowej w Libiążu, gdzie ogień zajął dach dobudówki, w której znajdował się garaż. Nikomu nic się nie stało.

    Strażacy interweniowali także w Sułkowicach, Targanicach i Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam kolejno zapaliła się sadza w kominie, doszło do pożaru kotłowni oraz zatrucia tlenkiem węgla.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    MISTRZOWIE URODY POSZUKIWANI! Zgłoś kandydatów!

    MISTRZOWIE URODY POSZUKIWANI! Zgłoś kandydatów!

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)