Z noworocznego balu na sygnale do szpitala

    Z noworocznego balu na sygnale do szpitala

    Zdjęcie autora materiału
    Katarzyna Kojzar

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Z noworocznego balu na sygnale do szpitala

    ©Joanna Urbaniec

    W sylwestra wiele osób przekracza granice dobrej zabawy. W efekcie noworoczne szaleństwo kończy się w szpitalnym oddziale ratunkowym.
    Z noworocznego balu na sygnale do szpitala

    ©Joanna Urbaniec

    Nie ma czasu na jedzenie, chwilę snu ani nawet toaletę - śmieje się lek. Robert Szlęk z Izby Przyjęć i Pomocy Doraźnej Szpitala MSWiA w Krakowie. - Zwykle przez całą noc sylwestrową mamy wielki ruch - dodaje.

    Spektrum przypadków jest, jak sam przyznaje, ogromne.

    - Najwięcej, oczywiście, pijanych. To trochę irytujące, bo przecież mogliby trzeźwieć w domu, ale skoro trafiają na SOR, przyjmujemy ich - opowiada. W sylwestra ludzie tracą granice, stąd tragiczne skutki picia alkoholu bez opamiętania. Wymioty, bóle, zawroty głowy - to wszystko na oddziale jest sylwestrowym klasykiem.

    Ale pijani biesiadnicy to niejedyni pacjenci, jakich przyjmują lekarze. - Bardzo często trafiają do nas starsze osoby, które przez cały rok są same. Rodzina przypomina sobie o nich raz w roku, właśnie w okresie świąteczno-noworocznym i wysyła ich do szpitala. Nie wiem, na czym to polega. Czy starsi ludzie są dla nich obciążeniem? - zastanawia się dr Szlęk. - Żeby trafić na SOR, zgłaszają, że starsza osoba ma ból w klatce piersiowej. Wtedy ratownicy muszą takiego pacjenta przywieźć. My na miejscu robimy badania i często zdarza się tak, że musimy odesłać pacjenta do domu, bo nic mu nie jest - opowiada.

    Pełne ręce roboty mają też lekarze SOR-u w zakopiańskim Szpitalu im. Tytusa Chałubińskiego. - W noc sylwestrową mamy nawet 200 wezwań - mówi kierownik oddziału, dr Ali Issa Darwich. Ludzie bardzo chętnie wybierają Zakopane jako miejsce, gdzie przywitają nowy rok. Tłum zaczyna napływać tuż po świętach. To widać też w szpitalnych statystykach.- W pierwszy dzień świąt nasz SOR miał 80 pacjentów, a już po Bożym Narodzeniu 120 - wylicza dr Darwich.

    Sylwestrowi goście często trafiają do szpitala ze złamaniami, zwichnięciami i potłuczeniami, których nabawili się na stoku. Zdarzają się też poparzenia - oczywiście od fajerwerków. To jeden z klasycznych sylwestrowych przypadków.

    Również statystyki zebrane przez pogotowie nie pozostawiają złudzeń - w sylwestra dzieje się o wiele za dużo.

    Wystarczy popatrzeć na komunikaty z kilku poprzednich lat - liczba interwencji zwykle oscyluje wokół trzystu w całym regionie. Suche raporty mówią o dramatach: „W Krakowie prowadziliśmy akcję ratunkową mężczyzny, który wpadł do Wisły przy bulwarze Czerwieńskim”, „W Wolbromiu kobieta została potrącona przez pociąg, doszło do amputacji obu nóg”, „Zabawę sylwestrową na Rynku Głównym w Krakowie zabezpieczało 5 ambulansów. Udzielały one pomocy około 100 razy. 25 pacjentów trafiło do szpitali”, „Pięć razy zespoły ratownictwa medycznego były wzywane do porodów.”

    - Kobiety nie chcą rodzić w sylwestra - przyznaje dr Paweł Orłowski ze Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Ujastek. - Mają, trochę irracjonalne, przeświadczenie, że kiedy dziecko urodzi się 1 stycznia, będzie miało o rok dłuższe dzieciństwo. Później pójdzie do szkoły, nie będzie najmłodsze w klasie - opowiada. A jak na oddziałach położniczych obchodzi się ten dzień? Dr Orłowski się uśmiecha: - Raczej nie ma mowy o symbolicznym toaście.

    *****

    Co roku pogotowie jest wzywane do poważnych zranień, będących efektem zabawy fajerwerkami.

    Najczęstsze i najpoważniejsze urazy to rozerwanie dłoni i palców oraz rany twarzy. Sztuczne ognie powodują też głębokie oparzenia oraz bardzo poważne uszkodzenia powiek i gałek ocznych. Dlatego pogotowie zaleca:

    należy używać tylko produktów atestowanych,ze sprawdzonego źródła,

    trzeba postępować zawsze zgodnie z instrukcją i zachować podane w niej środki ostrożności,

    petard nie mogą odpalać dzieci,

    nie powinny też tego robić osoby nietrzeźwe,

    nie wolno odpalać rac trzymanych w ręce,

    nie wolno odpalać rac w pomieszczeniach, w tłumie ani rzucać nimi w inne osoby.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Racja

    Michał Moś

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    W te dni trzeba bardzo uważać. Mam tu na myśli petardy, alkohol. Mało kto wie, że nie wszystkie potrawy dobrze łączą się choćby z alkoholem.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia

    (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 5

    Po to co miesiąc płacimy haracz, żeby móc czasem skorzystać z dobrodziejstw "służby" zdrowia.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do gość

    Mati (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    I się trochę rozerwać... all inclusive.
    Płacę - wymagam. W cenie mam długoletnie leczenie i rehabilitację rozerwanej ręki.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    MISTRZOWIE URODY POSZUKIWANI! Zgłoś kandydatów!

    MISTRZOWIE URODY POSZUKIWANI! Zgłoś kandydatów!

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Wybieramy najlepsze stacje narciarskie [GŁOSOWANIE]

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)

    Pokochaj wygodę i oszczędności z Orange Love (materiał informacyjny Orange)