PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Gazeta Krakowska » Artykuł

Grajków będzie oceniać komisja

Grajków będzie oceniać komisja

Ciekawe, czy kozak z Krymu przebrnąłby przez casting? (© Michał Okła)

Gazeta Krakowska Urszula Kuźnik

2008-07-27 23:51:26, aktualizacja: 2008-07-28 08:55:30

Już nie tak łatwo będzie grać na gitarze przy Sukiennicach. Powołany przez prezydenta specjalny zespół do spraw imprez na placach miejskich zamierza utworzyć komisję, która wyłoni najlepszych ich zdaniem muzyków. Kiepskim podziękuje i zakaże występów w centrum miasta. Po co? Bo chce podnieść poziom artystyczny ulicznych grajków.

Jak się dowiedzieliśmy, pomysł ma być zrealizowany w przyszłym roku, najpóźniej za dwa lata. Krakowscy artyści uważają, że jest absurdalny.

W letnie, słoneczne dni na Rynku Głównym, przy Grodzkiej czy Floriańskiej nie brakuje muzyków amatorów, pasjonatów czy kapel. Większość z nich z powodzeniem wpisuje się w klimat Krakowa, wielu ma swoją publikę i wielbicieli. Urzędnikom miejskim nie w
smak jednak swoboda, którą mają występujący w samym sercu miasta. I dlatego też planują, by zrobić raz na zawsze z nimi porządek.

Pomysł jest taki: magistrat ma koncepcję, by rzępolących ich zdaniem muzyków, wyrzucić za bramy Krakowa. Ma to robić specjalna komisja, przed którą każdy będzie stawał. - Będzie miała za zadanie ocenić poziom artystyczny ulicznych grajków - zdradza Tadeusz Czarny, dyrektor magistrackiego wydziału spraw administracyjnych. - Będzie się składać z osób spoza Urzędu Miasta, o ściśle określonych kompetencjach - zapowiada. W zamyśle taka komisja miałaby być jury, które eliminowałoby namiętnie fałszujących amatorów, liczących na łatwy zarobek.

Kto zasiądzie w takiej komisji i zadecyduje, kto ma na tyle wysoki poziom, że może grać koło Adasia, albo krakowskiego ratusza? Nie wiadomo. Może być z tym jednak kłopot, bo artystyczne środowisko spod Wawelu wcale nie ma zamiaru brać udziału w takiej szopce.

Jak się zresztą okazuje, pomysł wcale nie jest nowy. W czasach komuny selekcja taka już była i musiał się jej wówczas poddać Maciek Maleńczuk. - Byłem chyba jedynym, który nie dostał licencji - wspomina dziś. - Ale potrzebowałem pieniędzy, co miałem robić? Wyszedłem więc i grałem, bez pozwolenia.

Artysta zastanawia się, kto dziś będzie oceniał muzyków. - Ludzie zPiS czy PO? - pyta. - Jak ktoś chce
i musi, bo potrzebuje kasy, to wyjdzie na tę ulicę i będzie grał, z licencją czy bez niej.
współ. Piotr Czarniecki

Reklama

Gazeta Krakowska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy