Gdy jesteśmy zakochani, koncentrujemy się tylko na jednej osobie. Reszta się nie liczy - mówi Napoleon Waszkiewicz, kierownik Kliniki Psychiatrii UMB

Umie pan poznać, że ktoś jest zakochany.

Ha ha! Myślę, że są jakieś symptomy. W psychiatrii mówi się, że zakochanie to taki stan przypominający wręcz hipomanię.

A co to hipomania?

To wtedy, kiedy jest euforia, kiedy jest wzmożony troszkę napęd psychoruchowy, kiedy jest dużo energii, a jednocześnie zmniejszona potrzeba snu. I kiedy jest poczucie ogólnego szczęścia. Są psychiatrzy, którzy czasem mówią, że zakochanie to wręcz zawężenie świadomości.

No właśnie!

Bo koncentrujemy się tylko na tej jednej, ukochanej osobie. Reszta świata jest wtedy dużo mniej ważna. A do tego dochodzi trochę zaburzona koncentracja, czasem wręcz problemy z pamięcią. To jest to, co zawęża tę świadomość.

Ale tak na ulicy, potrafi pan rozpoznać: o, idzie zakochany, idzie zakochana!

No jeżeli idzie z kwiatami, to na bank... A tak naprawdę - to generalnie jest przecież stan poczucia szczęścia. A więc poczucia bardzo dobrego nastroju. To widać.

Mówi się, że jest hormon miłości...

O rety! Faktycznie tak czasem się słyszy. Z takiego lekarskiego, neurobiologicznego punktu widzenia mógłbym powiedzieć, że za początkową fazę miłości odpowiada taki przekaźnik, który się nazywa fenyloetyloamina - to pochodna amfetaminy.

Ograniczony dostęp do treści - pozostało jeszcze 61%

Załóż konto i czytaj!

0 zł za testowy dostęp na 90 dni

Po wykupieniu otrzymasz pełen dostęp do wszystkich płatnych treści serwisów regionalnych Polska Press Grupy.

Uzyskaj bezpłatny dostęp

Masz dostęp? Zaloguj się