Aptekarze odetchnęli z ulgą. Nie będzie jednak rewolucyjnych zmian w ofercie rodzimych aptek. Nadal będą oferowały suplementy diety i niektóre kosmetyki, które nie służą upiększaniu.

O tym, że z aptecznych półek mają zniknąć kremy, szampony i wiele innych kosmetyków, a także herbatki ziołowe oraz preparaty stanowiące uzupełnienie diety, głośno było kilka miesięcy temu.

Pomysł wyrzucenia z aptek kosmetyków i suplementów był kompletnie niezrozumiały dla farmaceutów.

- To nieporozumienie. Gdzie, jeśli nie w aptece, mają być suplementy diety? Na stacjach benzynowych? - komentowała niedawno Zofia Wilhelm, kierownik apteki Alba w Żninie. - Są dwie kwestie: farmaceuci, jako fachowcy, potrafią doradzić. To nie są drażetki, żeby łykać je bez ograniczeń. Kolejną kwestią są warunki przechowywania - choćby lodówki. Jesteśmy w stanie to zagwarantować. A inni?

Joanna i Adam Żarnowscy, farmaceuci, właściciele aptek we Włocławku, nie kryli rozczarowania pomysłem resortu zdrowia. - Jak postępować z dermokosmetykami? Szkoliliśmy się w tym zakresie od lat. Są przecież serie specjalistycznych kosmetyków, na przykład dla alergików. I co dalej? Klient miałby być po ich wycofaniu z aptek zdany sam na siebie? Co z naszą wiedzą? - zastanawiała się Joanna Żarnowska.

Przeczytaj też: Nowa lista leków refundowanych

- Nie będzie suplementów diety w aptece, to gdzie odeślemy klienta? Na stację benzynową? Do sklepu? - pytał z kolei Adam Żarnowski. - Można uporządkować handel suplementami, ale wprowadzenie w życie takiego pomysłu skończy się przeniesieniem handlu do internetu.

Kliknij i czytaj dalej na kolejnej stronie