We Wrocławiu powstaje pierwsza w Polsce hospicyjna porodówka, na której będą przyjmowane porody dzieci z wadami letalnymi (czyli takimi, która powodują śmierć dziecka w kilka lub kilkanaście godzin po narodzinach). Specjalna sala będzie czynna po wakacjach w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym przy ul. Borowskiej.

Inicjatywa stworzenia porodówki dla pacjentek, które zdecydowały się urodzić dzieci z wadą letalną, była pomysłem szpitalnych położnych. To one trzy lata temu zauważyły, że coraz więcej matek decyduje się urodzić dziecko, które umrze w kilka godzin po porodzie. - Trzy lata temu z inicjatywy położnych bloku porodowego i przy dużej aprobacie szefa prof. Zimmera rozpoczęliśmy organizacje procedur, które miały zapewnić rodzicom dzieci z wadą letalną bardziej intymne warunki. Zaczęłyśmy z nimi rozmawiać, poznawać, by pomóc im przygotować się na poród - wyjaśnia nam położna i jedna z inicjatorek perinatalnej porodówki, Joanna Krzeszowiak.

W szpitalu przy Borowskiej od trzech lat pacjentki, które zdecydowały się urodzić dzieci z wadą letalną (choroby genetyczne - trisomie lub choroby izolowane, gdzie dziecko rodzi się bez jednego z organów) mogą liczyć na wsparcie lekarza-genetyka, położnych, ginekologa, neonatologa czy psychologa. Szpital współpracuje stale z Wrocławskim Hospicjum dla Dzieci.

Jak zauważa prof. Mariusz Zimmer, szef kliniki ginekologiczno-położnicznej, w szpitalu brakowało jedynie porodówki dla takich pacjentek. Teraz trwa przygotowywanie sali, by mogła ruszyć tuż po wakacjach. - Hospicyjna sala porodowa jest odizolowana od centralnego bloku korytarzem, tak by stworzyć atmosferę domowego porodu. Dotychczas było tak, że te pacjentki rodziły na jednej sali, co prawda przedzielonej boksem, z kobietami, które wiedziały, że będą miały zdrowe dzieci. Nierzadko te pacjentki słyszały płacz innych dzieci i okrzyki radości innych rodziców. To musiało być trudne, zwłaszcza, że te pacjentki wiedzą, że ich dziecko umrze za kilka godzin lub następnego dnia - przyznaje prof. Zimmer.

Sala porodowa będzie znajdowała się na tym samym piętrze co blok porodowy, a więc w razie potrzeby, np. cesarskiego cięcia, pacjentce będzie można zapewnić warunki równie bezpieczne, co każdej innej rodzącej. - Chcemy, aby w tej sali panowała intymna, domowa atmosfera. Odnosi się to nie tylko do wystroju, ale przede wszystkim do specjalnego wyposażenia. Często podczas porodu dziecka z wadą letalną proponujemy rodzicom odstąpienie od monitorowania tętna płodu. Brak koniecznej do tego aparatury również ociepli wizerunek tego miejsca - dodaje położna Krzeszowiak i podkreśla, że niestety, ale większość dzieci z wadą letalną umiera właśnie na bloku porodowym po kilku godzinach od narodzin, dlatego tak ważne jest to odizolowane wnętrze, które jest pierwszym i ostatnim pomieszczeniem, w którym rodzice mogą spędzić czas ze swoim dzieckiem.

Joanna Krzeszowiak przyjmuje porody dzieci z wadą letalną i zauważa, że są to wyjątkowe porody. - Rodzice są bardzo spokojni, bo wiedzą, co ich czeka. Mieli bowiem dużo czasu, by przygotować się na to, co ma się zdarzyć. Taki poród odbywa się w bardzo ciepłej atmosfery. A prof. Zimmer dodaje: - Ci rodzice też się cieszą. Zawsze szybko odciskają rączkę dziecka w gipsie na pamiątkę, Ta radość jest jednak inna, bo połączona ze świadomością, że dziecko za chwilę umrze. Właśnie dlatego chcieliśmy stworzyć tym pacjentom i także ich rodzinom intymną domową atmosferę, w której będą mogły urodzić dziecko - podkreśla szef kliniki.

Jak się okazuje intymne warunki dla rodzin dzieci z wadą letalną są bardzo ważne. Dowodem na to są ponowne wizyty rodziców w szpitalu przy ul. Borowskiej. - Ci rodzice często wracają do nas w kolejnych, zdrowych już ciążach - zauważa pani Joanna.

Zarówno lekarze, jak i położne, nie zdawały sobie sprawy, że odsetek dzieci z wadą letalną, a także odsetek pacjentek, które zdecydowały się urodzić, jest tak duży. Nie ma danych szacunkowych dotyczących liczby takich porodów na Dolnym Śląsku, ale jak podkreśla prof. Mariusz Zimmer, rocznie przy ul. Borowskiej rodzi się kilkanaścioro dzieci z wadą letalną. Ile takich porodów odbywa się w całej Polsce? Tego nie wiadomo. Problemem jest też fakt, że we Wrocławiu jako jednym w mieście w Polsce prowadzony jest specjalny program dla rodziców dzieci z wadą letalną. Teraz też powstanie pierwsza taka porodówka.

- Zgodnie z zasadą dajemy pacjentom, u których dzieci wyryto wadę letalną, szansę wyboru – czy chcą przerwać ciążę czy urodzić. Pacjentkom, które wiedzą, że ich dziecko umrze, a mimo to decydują się na poród, trzeba stworzyć odpowiednie warunki oraz intymną atmosferę - wyjaśnia prof. Zimmer.