Ewa Włodkowska, która od trzech dekad pomaga krzywdzonym zwierzętom, teraz sama potrzebuje wsparcia. Potrzebna jest karma dla kotów.

Samotna, schorowana emerytka z wielkim sercem i legitymacją inspektora Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt nie jest w stanie wykarmić kilkudziesięciu środowiskowych kotów. By zwierzęta mogły przetrwać, potrzebna jest karma.

Ewa Włodkowska od wielu lat pomaga zwierzętom. Robiła to nawet wtedy, gdy w Polsce nie było jeszcze Ustawy o ochronie zwierząt. Walczyła z okrutnymi właścicielami dręczonych psów i kotów, nielegalnymi hodowlami i gospodarstwami rolnymi, gdzie krowy i konie stały po pas we własnych odchodach. Ratowała wolno żyjące zwierzęta, które ludzie głodzili, truli i katowali. Interweniowała zawsze wtedy, gdy inni rozkładali ręce.

Czytaj też: Samodzielne gimnazja znikają z edukacyjnej mapy Torunia

Była działaczką ogólnopolskich organizacji broniących praw zwierząt, a później współzałożycielką i prezeską Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt. I choć teraz - ze względów zdrowotnych - wycofała się w cień, wciąż zachowała legitymację inspektora TTOPZ. I w razie potrzeby robi z niej użytek.

Robota co wieczór

Panią Ewę wkrótce czeka operacja kolana, które coraz bardziej odmawia posłuszeństwa oraz zabieg na żylaki. W związku z tym, że coraz trudniej jej chodzić, do swoich podopiecznych przyjeżdża rowerem.

Co wieczór objeżdża ogródki działkowe w Kaszczorku szukając swoich pupili. W koszyczku ma miski, karmę i wszystko inne, co może okazać się potrzebne.

- Zaczynam około godz. 20 i kończę około 23. Wcześniej nie ma po co przychodzić, bo środowiskowe koty boją się ludzi, nie chcą się pokazać, są nieufne - opowiada Ewa Włodkowska. - Karmię je wszystkie, oglądam i staram się obłaskawić, by potem można je było wyłapać i poddać zabiegom sterylizacji i kastracji. Szczególną uwagę zwracam na młode, które bywają zagłodzone i chore. Zdarza się, że padają.

Pani Ewa kotami na działkach w Kaszczorku zajmuje się od 7 lat. Teraz jest ciężko, ale początki były znacznie gorsze. W krótkim czasie opiekunka musiała uśpić aż 15 zwierząt, tak były chore, zabiedzone i bez szans na ratunek. Od tamtej pory udało się wysterylizować 35 kotek i wykastrować 15 kotów. Zabiegi sfinansowało miasto.

Tel. kontaktowy do pani Ewy: 661 826 056