Gmina Wadowice. Uczniowie z Zarąbek będą dowożeni do sąsiedniej miejscowości Przedszkolaki z Choczni natomiast podzielą się lokalem z ósmoklasistami.

Szkoła Podstawowa im. Karola i Emilii Wojtyłów w Kleczy Dolnej-Zarąbkach i przedszkole w Choczni. O zamknięciu tych dwóch placówek gminnych zadecydowali radni miejscy przy okazji głosowania nad zamykaniem (zgodnie z uchwałą intencyjną w sprawie rządowej reformy oświaty) okolicznych gimnazjów.
Decyzja w sprawie zamknięcia placówek zapadła niemal jednogłośnie. Tylko jeden radny, Paweł Stopa, wstrzymał się od głosu.

Powodem likwidacji podstawówki w Zarąbkach są natomiast zbyt duże koszty utrzymania szkoły, do której uczęszcza mało dzieci. Jeśli chodzi o klasy II-VI, w każdej z nich jest od 6 do 13 dzieci. W pierwszej klasie nie ma ani jednego ucznia. Do tej szkoły uczęszcza zaledwie 30-70 proc. zameldowanych w obwodzie dzieci.
W okresie przejściowym - do czasu aż ostatni rocznik nie opuści szkoły - placówka w Zarąbkach ma być filią Zespołu Szkół Publicznych w Kleczy Dolnej. Nabory już nie będą prowadzone. W tym okresie pozostanie tu oddział przedszkolny i klasy II do IV szkoły podstawowej. Z kolei starsi uczniowie, od V klasy, będą dowożeni z Zarąbek autobusami.
Wiadomo już też, co się stanie z zamkniętym od września tego roku przedszkolem w Choczni, którego budynek przy ul. Kościelnej jest już mocno zniszczony, a którego remonty byłyby studnią bez dna.
Władze miasta uznały, że nie opłaca się już w nie inwestować. Tutejsze dzieciaki trafią do oddziałów przedszkolnych w miejscowych szkołach podstawowych (nr 1 i nr 2).
Burmistrz Wadowic Mateusz Klinowski twierdzi, że rodzice na te zmiany się zgodzili.
- Klecza-Zarąbki będzie filią szkoły w Kleczy z własną świetlicą, o co zabiegali rodzice. Zmiany w Choczni również poparli rodzice. Taki plan reformy wypracował społeczny zespół, do którego każdy mógł się zgłosić - informuje burmistrz Klinowski.
Rodzice jednak, jak sprawdziliśmy, są zaniepokojeni. - Maluchy będą się tam uczyć razem z dryblasami z gimnazjum. Boję o mojego Pawełka - mówi Anna Karabasz z Choczni.
Burmistrz uspakaja jednak, że dyrektorzy podstawówek przygotują osobne sale dla maluchów, by te miały jak najmniejszy kontakt ze starszymi uczniami.
Nie wiadomo, co stanie się z pracownikami likwidowanych placówek.
- Szczegółów nie znam. Liczymy i czekamy na spotkanie z burmistrzem. Więcej na razie powiedzieć nie mogę - ucina dyrektor likwidowanego przedszkola w Choczni, Małgorzata Matejko.