Związkowcy nie zgodzili się na finansowanie karty Multisport. - To zachowanie psa ogrodnika - mówi część pracowników spółki

Krzysztof Klimczak, brygadzista w Wydziale 4 sądeckiej firmy Newag, niemal codziennie chodził na siłownię czy basen. Korzystał przy tym z karty Multisport, którą dofinansowywał mu pracodawca.

- Płaciłem miesięcznie tylko 36,80 zł i mogłem bez limitu korzystać nie z jednej, a kilku siłowni do wyboru i wielu innych obiektów rekreacji. Teraz, decyzją związków zawodowych, będę za wszystko musiał płacić - narzeka Klimczak.

Dodaje, że w podobnej sytuacji jest ponad 400 pracowników. Związek Zawodowy NSZZ „Solidarność” nie zgodził się, żeby do regulaminu zakładowego funduszu świadczeń socjalnych na stałe wprowadzić dodatkowe finansowanie karty Multisport.

- Zarząd firmy Newag chce przeznaczyć na to dodatkowe pieniądze, ale zgodnie z przepisami musi uzyskać zgodę związku na zmianę zapisów regulaminu - wyjaśnia Joanna Kot, dyrektorka działu HR w Newagu.

Przyznaje, że w takiej sytuacji trudno jej zrozumieć postawę związkowców.

- Wydawało się naturalne, że jeśli pracodawca oferuje coś ekstra dla całej załogi, to należy to wykorzystać. Tym bardziej niezrozumiałe jest dla nas to, że „Solidarność” odrzuca bonus, krzywdząc przy tym ponad czterystu zainteresowanych nim pracowników - uważa Joanna Kot.

Już około 200 pracowników Newagu podpisało się pod listem, który trafił do „Gazety Krakowskiej”. Zwracają się w nim z prośbą o pomoc: „Sprawa jest absurdalna, pierwszy raz pracownik nie walczy o swoje prawa z pracodawcą tylko ze związkiem zawodowym”.

Józef Kotarba, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, wyjaśnia, że w grudniu 2016 r. związek warunkowo zgodził się na wprowadzenie dofinansowania karty Multisport do czerwca 2017.

- Do aneksu regulaminu wprowadzono wówczas zapis dotyczący karty, ale i finansowania świadczeń medycznych. Chcieliśmy, żeby pracownicy mieli wybór. Młodszych może interesuje karta na siłownię, ale starsi chcą mieć lepszy dostęp do lekarzy - mówi Kotarba. Dodaje, że zarząd spółki miał pół roku na podjęcie odpowiednich kroków. - Nie wywiązał się jednak z obietnicy dofinansowania świadczeń medycznych. A w moim odczuciu byłaby nimi zainteresowana podobna grupa pracowników co kartą Multisport - argumentuje Kotarba.

Joanna Kot zaprzecza, że zarząd obiecywał dofinansowywać świadczenia medyczne. Dziś też nie składa takich deklaracji. - Zapis o świadczeniach medycznych wprowadzono na wyraźne żądanie związkowców, ale zarząd spółki gotów jest dofinansować tylko karty Multisport - podkreśla dyr. Kot. Dodaje, że jeśli „Solidarność” nie zgodzi się na zmianę zapisów regulaminu, pieniądze na rekreację przepadną.

- To działanie psa ogrodnika - komentuje Krzysztof Klimczak.

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 12. Zróbże, idźże, weźże

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto