Ostatnie dni przyniosły galopujący wzrost cen na stacjach benzynowych. Na wielu za litr paliwa płacimy już ponad 5 zł. „Piątki” na stacyjnych licznikach przy cenach diesla i benzyny 95-oktanowej dawno już nie było.

Niestety, będzie trzeba się do niej przyzwyczaić. W zaledwie miesiąc litr benzyny i oleju napędowego zdrożał średnio o ok. 30 gr. Na najdroższych stacjach litr „95” kosztuje nawet 5,13 zł, a „98” 5,43 zł. Przejechanie tysiąca kilometrów kosztuje o 50-60 zł więcej niż latem ubiegłego roku, kiedy paliwo tankowano za średnio 4,4 zł.

- Jeżeli mamy ogólną tendencję rosnącą, to ona dotyka w jednakowym niemal stopniu wszystkie regiony - mówi Urszula Cieślak z biura Reflex, monitorującego rynek paliw w Polsce.

Dla przykładu - w Nowym Sączu za litr benzyny wszędzie zapłacimy już powyżej 5 zł. Jeszcze w ubiegłym tygodniu można było zatankować za około 4,95-4,99 zł. Jak przyznają pracownicy stacji i kierowcy, paliwo drożeje kilka groszy na tydzień. - Jeszcze po majowym weekendzie tankowałem poniżej „piątki”. Teraz cena podskoczyła o co najmniej 10 groszy. Niestety, ktoś nam zafundował taką podwyżkę - żali się Paweł Mroczek, kierowca z Nowego Sącza.

Wspomnianą podwyżkę „zafundowały” m.in. wysokie ceny ropy naftowej. - Przyczyną jest też słabnąca złotówka i zmiana polityki cenowej na przestrzeni kilkunastu ostatnich tygodni - dodaje Urszula Cieślak.

Podwyżki cen na pewno nie pozostaną bez wpływu na wyniki przedsiębiorców. - Ze wstępnych szacunków może to być kilkaset tysięcy złotych dodatkowych wydatków. Bo generalnie większość kosztów generują nam płace i właśnie zakup paliw - mówi Jerzy Wiatr, prezes MPK w Tarnowie, która prowadzi stację MPetrol. Tam jeszcze wczoraj cena „95” nie przekroczyła „piątki”, wynosiła 4,99 zł za litr.- Na szczęście mam obietnicę, że miasto wyrówna nam stratę. Mam też nadzieję, że kolejnych podwyżek nie będzie, ale dziś trudno cokolwiek przewidzieć - dodaje Wiatr.

A może być jeszcze gorzej.- Spodziewam się, że w wakacje za litr diesla czy „95” będziemy tu płacić po 6 złotych, bo paliwo w górach zawsze w lecie drożeje - mówi Marek Kluska, zakopiański taksówkarz.

Do wzrostu cen paliwa przyczynił się również prezydent USA Donald Trump, który poinformował, że wycofuje się z układu nuklearnego z Iranem, co w konsekwencji sprowadzi sankcje na ten kraj. Rynek ropy i paliw zareagował mocnym wzrostem notowań. Cenom na krajowych stacjach nie sprzyja także osłabienie złotego. Dolar zbliżył się już do 3,60 zł, czyli poziomu z jesieni ubiegłego roku.

Niestety, niemiłą niespodziankę dla kierowców szykuje też rząd. W parlamencie zaczęła się dyskusja nad ustawą wprowadzającą nowy podatek w cenie paliwa. Opłata wyniesie 10 groszy od każdego litra. Pieniądze te pójdą na ochronę środowiska. Choć minister energii i koncerny paliwowe zapewniają, że nowej opłaty nie przerzucą na ceny detaliczne - nie należy mieć złudzeń. Ceny nie skoczą automatycznie o 10 groszy w dniu wejścia opłaty w życie (6 miesięcy od uchwalenia). Mogą być podwyższane stopniowo, jednak tak czy inaczej 10 groszy zostanie uwzględnione w cennikach. Firmy paliwowe nie zrezygnują z zysków, bo są one celem ich funkcjonowania.

Przeciwko nowym podatkom i podwyżkom członkowie ruchu Kukiz’15 protestowali wczoraj w Krakowie, gdzie ceny paliw też poszybowały w górę. Za litr etyliny „98” trzeba zapłacić nawet 5,42 zł.

- Nie zgadzamy się na wprowadzenie kolejnej podwyżki, którą odczują obywatele - mówił Piotr Kubiczek, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Nowej Konstytucji Kukiz’15. - Każdy nowy podatek, który będzie się pojawiał, znajdzie swoje odzwierciedlenie w końcowej cenie paliwa - kwituje Cieślak.

(WIN, JB, TM)

ZOBACZ KONIECZNIE:

Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!

WIDEO: Poważny program - playlista 3 odcinków