Turyści z krajów nienależących do strefy Schengen (w której na granicy nie sprawdza się paszportów) mają wyjątkowo trudne lato. Wszystko z powodu zaostrzenia kontroli na lotniskach w strefie Schengen po ostatnich atakach terrorystycznych w Europie.

Osobom spoza strefy, w tym obywatelom Wielkiej Brytanii, wcześniej sprawdzano tylko podczas odprawy paszport, teraz muszą one przejść dokładną i szczegółową inspekcję, zarówno w przypadku podróży do kraju ze strefy Schengen, jak i poza strefę. Wszystko w celu ustalenia czy nie stanowią one zagrożenia.

Jak pisze „The Telegraph”, na każdego pasażera przeznacza się obecnie około dwóch minut zarówno podczas odlotu, jak i przylotu, jednak w rzeczywistości czas ten niekiedy znacznie się wydłuża. Największy zator jest na lotniskach w najbardziej popularnych wśród turystów miastach: Madrycie, Palma de Mallorca na Majorce, Lizbonie, Lyonie i Paryżu, a także Mediolanie, Atenach i Brukseli.

Thomas Reynaert, dyrektor grupy Airlines for Europe (A4E), która zrzesza takie linie lotnicze, jak British Airways, Ryanair czy easyJet, powiedział gazecie „The Telegraph”, że kolejki liczą „setki metrów” i trzeba odstać w nich nawet cztery godziny. - Na niektórych lotniskach opóźnienia lotów zwiększyły się w porównaniu z ubiegłym roku aż o 300 procent – powiedział Reynaert i ostrzegł, że sytuacja może się jeszcze w najbliższych tygodniach pogorszyć, ponieważ nowe regulacje nie weszły jeszcze w pełni w życie.

Grupa Airlines UK, które reprezentuje przewoźniki lotnicze w Wielkiej Brytanii, twierdzi, że ostrzegło ministerstwo transportu o nadchodzących utrudnieniach już w maju. Jego dyrektor wykonawczy Tim Alderslade powiedział, że wszystko zależy teraz od brytyjskiego rządu, który musi w ramach Unii Europejskiej „wpłynąć na kraje ze strefy Schengen, aby zapewniły one, że czynności na granicach będą przeprowadzane prawidłowo”.

Obejrzyj wideo:
Polacy już się nie boją urlopu w Turcji