Z listy TOP5 przygotowanej przez ekspertów IPF Group, firmy zajmującej się outsourcingiem pracowników fizycznych, wynika, że etatów w 2017 roku nie zabraknie m.in. dla magazynierów, pracowników produkcyjnych oraz pracowników tartaków. Jeżeli deficyty polskich pracowników będą zbyt duże, wypełnią je obywatele Ukrainy.

Produkcja, logistyka i przemysł w Polsce w ostatnich miesiącach rozwijają się w niespotykanym tempie. Dlatego też w ciągu kolejnego roku to właśnie fachowcy związani z tymi branżami będą najbardziej poszukiwani na rynku pracy.

– Z naszych wewnętrznych danych wynika, że w całym 2016 roku przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją odnotowały wzrost zapotrzebowania na kadrę niższego szczebla wynoszący aż 28 proc.

w porównaniu do ubiegłego roku. W nadchodzącym czasie wynik może być jeszcze wyższy. Firmy spożywcze, w tym głównie zakłady przetwórstwa mięsa, zajmujące się produkcją drzewną oraz logistyczne od kilkunastu miesięcy rozwijają się w Polsce w niebywałym tempie, otrzymują nowe zlecenia i zwiększają moce produkcyjne. W związku z tym, że na rynku pracy mamy do czynienia z deficytami, pracodawcy mają coraz większe problemy z pracownikami. Biorąc pod uwagę naszą strukturę zatrudnienia i informacje od klientów widać, że lista najbardziej poszukiwanych fachowców stale się wydłuża, ale czołówka pozostaje niezmienna – mówi Mariusz Dolata, prezes IPF Group.

Magazynier na wagę złota

Dobra passa na rynku nieruchomości magazynowo–przemysłowych w Polsce trwa już kilkanaście miesięcy. Wzrost napędzają rosnące wyniki najmu powierzchni oraz duże zainteresowanie firm logistycznych lokalizacją swoich inwestycji właśnie w Polsce. Do tego, na rozwój centrów logistycznych i magazynowych ma wpływ wzrost zamówień w poszczególnych branżach, takich jak na przykład e-commerce. W związku z tym nie tylko rośnie zapotrzebowanie na pracowników magazynowych, ale można wręcz mówić o deficycie kadr.

Produkcja w Polsce nabiera rozpędu. Nie ma miesiąca, w którym nie pojawia się informacja o kolejnej inwestycji, najczęściej zagranicznej, realizowanej w naszym kraju. Tylko w sektorze motoryzacyjnym, w tym roku Polska jako lokalizacja zakładów produkcyjnych została wybrana przez niemieckiego Daimlera i Toyotę. Dodatkowo, uruchomiono produkcję Volkswagena we Wrześni. Również meble produkuje się na potęgę. Między innymi fabryka mebli „FORTE” zainicjowała jedną z największych inwestycji polskiego biznesu w ostatnich latach – nową halę magazynową oraz zakład produkcji płyt wiórowych, dzięki której powstanie 1 000 nowych miejsc pracy. To wszystko sprawia, że popyt na pracowników produkcji jest ogromny.

Obejrzyj:
Nie każdego stać na drogie prezenty, ale w prosty sposób warto się podzielić z potrzebującymi. Spójrz jak proste są zasady Szlachetnej Paczki!

Spawacz, ale i ślusarz i tapicer

Ślusarze, spawacze, operatorzy maszyn, tapicerzy – to zawody, w których zapotrzebowanie na fachowców w tym roku jest spore, a w przyszłym może być jeszcze większe. Osób z kierunkowym wykształceniem zawodowym jest coraz mniej. Lukę coraz częściej starają się wypełnić sami pracodawcy m.in. uruchamiając klasy o konkretnym profilu w szkołach technicznych lub zawodowych. Należą do nich: mechanik samochodowy, spawacz czy ślusarz.

Tartaki na fali...

Polski przemysł drzewny to jedna z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki narodowej. Jest też jednym z największych zbiorowych pracodawców. Wyroby tartaczne z Polski z powodzeniem sprzedają się w Europie Zachodniej. Wzrost liczby pracowników potrzebnych m.in. do pracy w tartakach, których rekrutacją zajmuje się IPF Group, wynosi obecnie 17 proc. r/r. Biorąc pod uwagę bardzo dobre prognozy dla tego sektora, nie jest to zaskoczenie. Ze wstępnych danych Ministerstwa Środowiska na cały 2016 rok wynika, że do sprzedaży trafi aż 38,5 mln m3 drewna, z czego pula surowca dla przemysłu drzewnego wyniesie aż 31,7 mln m3. To prawie o 700 tys. m3 więcej niż rok wcześniej. Co więcej, na podium największych przedsiębiorstw tartacznych w Polsce pozostają aż dwa przedsiębiorstwa z rodzimym kapitałem.

… podobnie jak zakłady mięsne

Wykrawacze, pracownicy uboju i rozbioru są najczęściej poszukiwani przez zakłady mięsne. Duży popyt już w tym roku ciężko było zaspokoić pracownikami z Polski. W przyszłym eksperci IPF Group prognozują, że może być jeszcze trudniej. Dlatego coraz większy odsetek pracowników stanowią obywatele Ukrainy.
– Ostatnio zgłaszają się do nas firmy, które jeszcze niedawno wcale nie zamierzały zatrudniać obcokrajowców. Jednak sytuacja rynkowa zrewidowała ich postawę. W sytuacji, gdy pracy jest dużo, a pracowników mało, zatrudnienie osób z krajów sąsiadujących jest najlepszą alternatywą. Z naszych obserwacji i doświadczeń wynika, że Ukraińcy są najczęściej zatrudniani właśnie w branżach produkcyjnych, w tym głownie w spożywczej czy mięsnej, czyli tam, gdzie deficyty są największe – mówi Mariusz Dolata z IPF Group.

Obejrzyj:
Na bezwzględnym zakazie pracy w niedziele stracą klienci. A jeszcze bardziej pracownicy. Sprawdź, które zawody są zagrożone najbardziej