U progu nowego roku trudno nie przypomnieć ironicznego stwierdzenia słynnego duńskiego fizyka Nielsa Bohra: „Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli chodzi o przyszłość”.

2016 rok przyniósł wiele zaskoczeń. Brexit i zwycięstwo Trumpa to najbardziej spektakularne niespodzianki globalne. W przypadku wyborów w USA mieliśmy do czynienia z poważną wpadką sondaży opinii. Zdania ekspertów były w obu przypadkach podzielone, ale większość się myliła.

Prognozy wzrostu gospodarczego w odniesieniu do wielu krajów korygowane były chyba rekordową liczbę razy. Nie mówiąc o prognozach kursów giełdowych, kursów walut, cen surowców itd.

Podzielam jednak zdanie tych, którzy sądzą, że rok 2017 będzie obfitował w jeszcze większą liczbę zdarzeń trudnych do przewidzenia. Tylko sam Trump jest w stanie wygenerować mnóstwo zaskoczeń. Poznamy też pierwsze efekty wyjścia W. Brytanii z UE i konia z rzędem temu, kto potrafi ocenić ich siłę. Czego możemy się spodziewać po Rosji? Trzeba mieć nadzieję, że nie spełni się scenariusz sugestywnie opisany w wydanej zaledwie kilka miesięcy temu książce generała Richarda Shirreffa „2017. Wojna z Rosją”.

Nawet jeśli Putin nie spróbuje zająć krajów nadbałtyckich, to stać go przecież na inne równie groźne posunięcia. Od wielu lat nie było w Europie tak bardzo napiętej sytuacji. Na krajowym podwórku nie lepiej. Prezes PiS już przestaje pozorować, że prezydent, premier i marszałkowie Sejmu i Senatu cokolwiek znaczą. Wygłasza coraz bardziej absurdalne opinie, stając się coraz bardziej postacią jednocześnie groteskową i groźną. Co mu wpadnie do głowy w najbliższych miesiącach? Tym bardziej że sytuacja gospodarcza nie będzie się poprawiać. Pieniędzy zacznie brakować, a wtedy łatwiej o nieprzemyślane ruchy. Kaczyński wciąż nie nauczył się rozumieć gospodarki i dlatego jego rosnące wpływy zwiększają niepewność w świecie biznesu. Wpływ polityki na gospodarkę w Polsce rośnie, a to oznacza większy wpływ zdarzeń losowych (nieprzewidywalnych) na rynek. Dodatkowo widać, że chciejstwo zaczyna dominować nad realizmem. Można jedynie mieć nadzieję, że trochę rozsądku na szczytach władzy się ostanie. Tyle że „trochę” to może być za mało.

Czy chaos polityczny wystraszy zagranicznych inwestorów? Wizerunek Polski jako stabilnego kraju niknie w oczach. Możemy się pocieszać, że mamy dobre wyniki w handlu zagranicznym, ale będą one trudne do utrzymania bez wzrostu inwestycji. A to był największy problem mijającego roku. Na razie nie widać przesłanek, by mogło się to zmienić w 2017. Mimo to życzmy sobie, by przyniósł on tylko miłe niespodzianki, które przekreślą pesymistyczne scenariusze. Bądźmy optymistami, choćby niepoprawnymi.