W III kwartale 2017 r. PKB wyrównany sezonowo (w cenach stałych przy roku odniesienia 2010) zwiększył się realnie o 1,1proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 5,0 proc. PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł realnie o 4,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego - poinformował dziś we wtorek 14 listopada Główny Urząd Statystyczny.

Choć eksperci spodziewali się takiego wzrostu, a wyliczenia Głównego Urzędu Statystycznego mają charakter tzw. szybkiego szacunku, to taki odczyt jest wydarzeniem dnia. Polska gospodarka rozwija się bardzo dynamicznie w oparciu o wszystkie trzy ważne czynniki: popyt wewnętrzny - a więc nasze konsumentów zakupy, eksport - sprzedaż towarów i usług poza rynkiem krajowym oraz inwestycje - co stwarza dobre perspektywy na przyszłość.

To warto wiedzieć! Po prostu KLIKNIJ i przeczytaj!

Od poniedziałku 13 listopada ostrzejsze przepisy na zwlekających z zapłatą za czynsz czy rachunek telefoniczny

To bardzo wysoki wzrost, popo tym jak w II kwartale wzrost wsrósł w stosunku do poprzedniego kwartału p 1,1 proc. a liczony w stosunku do II kwartału 2017 roku - o 3,9 proc.
- Tak wysoki odczyt GUS jest wspólnym efektem wysokiej konsumpcji, odbicia w inwestycjach, a także efektu bazy, bo w III kwartale 2016 roku PKB liczony rok do roku wzrósł tylko o 2,5 proc. - komentuje Marcin Kiepas, Główny Analityk WALUTEO.

Co dalej ze wzrostem PKB

O ile może cieszyć odbicie w inwestycjach, któe prawie dwa lata były czynnikiem hamującym dynamikę, o tyle obecnie największym zagrożeniem dla utrzymania wysokiej dynamiki wzrostowej polskiej gospodarki może byc inflacja.
Drugim waznym wydarzeniem wtorku 14 listopada jest publikacja NBPł listopadowego Raport o inflacji, w którym prognozuje wzrost PKB w 2017 r. na poziomie 4,2 proc., ale w 2018 r. już tylko– 3,6 proc. Wskaźnik cen konsumenta (CPI) ma wynieść w 2017 r. 1,9 proc., a w 2018 r. 2,3 proc.
Wg prognoz NBP inflacja ma być w 2018 r. wyższa niż w 2017 r. i wynieść 2,3 proc. Jednocześnie wzrost cen żywności ma być zdecydowanie niższy niż dzisiaj (2,8 proc.). Wolniej mają także rosnąć ceny energii (2,7 proc.).

Zatem inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii (bazowa) będzie w 2018 r. wyższa (1,9 proc.) niż jest dzisiaj (0,7 proc.).

- To nie jest dobra informacja dla gospodarki. Oznacza bowiem, że wzrost cen będzie efektem presji płacowej oraz wzrostu obciążeń nakładanych przez państwo na przedsiębiorstwa. Obciążeń nie tylko w postaci wzrostu podatków, ale także np. ograniczenia handlu w niedziele, wprowadzenia split payment, który będzie „zamrażał” środki finansowe firm na dedykowanych płaceniu VAT kontach, zniesienia limitu 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia dla składek na ubezpieczenia społeczne, wprowadzenia dla firm obowiązku dopłacania do składek pracowników na Pracownicze Programy Kapitałowe). A obciążenia te przynajmniej w części, tam gdzie nie będzie to w sposób istotny ograniczać popytu, będą przekładane na ceny towarów i usług. Ponadto jeśli przedsiębiorcy w sposób istotny nie zwiększą inwestycji, a tym samym mocy wytwórczych, to inflacja może być także zwiększana przez trudności w dostosowaniu struktury produkcji do zmian w strukturze popytu. A te zawsze zachodzą, m.in. ze względu na wzrost dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych - komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.