Jeszcze wczoraj i dzisiaj wiele było słychać na temat banków centralnych. Zwykle oświadczenia prezesów tego typu instytucji są dosyć nudne, ale co jakiś czas lubią spłatać figla. Prezes Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi, poruszył wczoraj rynki, tworząc proste, ale daleko idące oświadczenie: „nie ma już zagrożenia deflacją, a siły deflacyjne są nadal w grze”.

Deflacja była od kilku lat ważną kwestią na całym świecie. Przedsiębiorcy i bankierzy lubią, gdy pieniądze tracą swoją wartość w czasie. Najbardziej cieszą się, gdy stopa inflacji wynosi niewiele poniżej 2%. Jeżeli wiec, tak jak ostatnio, pieniądze zyskują na wartości, jest to „zagrożenie”, któremu trzeba sprostać. Najczęstszym sposobem radzenia sobie z tym, jest drukowanie coraz większej ilości pieniędzy, dopóki popyt i podaż nie zaczną się zmniejszać. Tak więc powyższe oświadczenie Mario Draghiego, rynki przyjęły jako deklarację EBC do zmniejszenia ilości drukowanych pieniędzy. Euro nabrało rozpędu.

Później tego samego dnia w Stanach Zjednoczonych, amerykański odpowiednik Draghiego, Janet Yellen, wystosowała jeszcze śmieszniejsze stwierdzenie: „Nie widzę kryzysu finansowego występującego w naszych czasach”.

Proszę mi wybaczyć, iż odnoszę się do tego ze szczyptą rezerwy, ale nie jestem w tym osamotniony. Bankierzy nikogo nie oszukują. Akcje na całym świecie, zwłaszcza w sektorze technologii, wraz z dolarem amerykańskim notują poważne spadki. Nasdaq 100 spadł o 1,6%, a większość głównych indeksów na całym świecie mówi o stratach powyżej 0,5 proc. w ciągu ostatnich 24 godzin.

W tej chwili trudno powiedzieć, jak daleko może to zajść. Z dolarem amerykańskim (i jenem japońskim) spadającym łeb na szyję, nawet Bitcoin wygląda znacznie bardziej stabilnie. Oczywiście musimy pamiętać, że kryptowaluty to niezwykle ryzykowny rynek, ale zwróćcie na niego uwagę, jeżeli czekacie na spadki w celu poleceń zakupu. Bitcoin wczoraj odbijał się od swojej linii wsparcia. Czy to znaczy, że jego spadki się zakończyły?

Niekoniecznie. Biorąc pod uwagę zmienność tego rynku, nie zdziwiłbym się, gdyby spadł do poziomu 1900 dolarów zanim zacznie znowu rosnąć, tak jak przewidział przed dwoma tygodniami Goldman Sachs. Jednak dla tych, którzy wierzą, że w ciągu najbliższych 5 lat Bitcoin osiągnie wartość 10 000 dolarów, może to być dobry moment na rozpoczęcie składania zamówień. Nie pytajcie o Ethereum. Nie mam pojęcia, dokąd zmierza ta waluta w dłuższej perspektywie i czy gdzieś osiądzie. Jeśli chodzi o krótkoterminowe zlecenia, przy niewielkich ilościach oraz zrozumieniu czynnika ryzyka, można osiągnąć znaczne zyski, oczywiście jeżeli potrafisz trafić w moment na rynku.

OBEJRZYJ WIDEO:
Budżet prawie bez deficytu, ale jak sobie poradzi z niższym wiekiem emerytalnym