Na środę i czwartek przypada 16-godzinna wizyta Donalda Trumpa w Polsce. Towarzyszyć jej będą negocjacje z amerykańskimi koncernami o kontrakcie na pobieranie gazu LNG.

We wtorek szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, powiedział, że wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, towarzyszą również rozmowy PGNiG oraz amerykańskich koncernów na temat dostaw gazu LNG do Polski. – To kolejny element budowania bezpieczeństwa energetycznego kraju – powiedział na konferencji prasowej. Prezydencki minister zaznaczył również, że skutek projektu musi być dla nas ''ekonomicznie zadowalający''. – Polska przygotowuje się do 2022 roku, a więc do momentu gdy wygaśnie kontrakt jamalski na pobieranie gazu od Rosji. W związku z tym poszukuje możliwości zaopatrywania kraju w gaz – mówi w rozmowie z Agencją Informacyjna Polska Press (AIP) ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego Tomasz Chmal z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych (NCSS).

Do tej pory dostawy amerykańskiego gazu trafiały wyłącznie do południowej części kontynentu m. in Hiszpanii i Turcji. – Stany mają w tym momencie dużą nadprodukcje gazu i w związku z tym poszukują rynku zbytu. Alternatywami dla Polski są: kontrakt katarski, czy budowa Bramy Północnej i rozbudowanie połączeń z Norwegią. Związanie się kontraktem na pobieranie gazu od Stanów jest jednak jak najbardziej korzystne dla naszego kraju – komentuje Chmal. Według szacunków Wood Macanzie Amerykanie będą przeznaczać ponad połowę eksportu LNG na Stary Kontynent do 2020 roku. Pierwsza dostawa LNG ze Stanów do Polski miała miejsce 8 czerwca. Trafiła ona do portu w Świnioujściu. Eksperci twierdzą, że spotkanie Trumpa z przywódcami Trójmorza, może być związana z chęcią przejęcia dostaw do państw sojuszu przez amerykańskich dostawców. – Rynek gazu skroplonego jest rynkiem coraz bardziej płynnym. Można go kupić w różnych częściach świata, po bardzo korzystnych cenach. Dla odbiorcy najlepszym rozwiązaniem jest jak największa liczba dostawców. Jest to całkowicie zgodne z polityką europejską, w przeciwieństwie do rury na dnie Bałtyku – zaznacza Tomasz Chmiel.

Czytaj też:

Praca za granicą? Nie trzeba wyjeżdżać daleko, bo w Czechach dają za dniówkę nawet 250 złotych!

To właśnie uniezależnienie się od rosyjskich dostaw jest głównym argumentem podnoszonym przez zwolenników umowy z Ameryką. Według wielu monopol rosyjskiego Gazpromu stał się bronią polityczną. W latach 2006 i 2009 Rosja odcinała bowiem czasowo dostawy gazu w państwach regionu. – Stany Zjednoczone to jeden z naszych sojuszników z NATO, lojalny i zaufany na którym się nie zawiedliśmy. Musimy pamiętać, że pieniądze, które przeznaczamy na gaz trafiają do Rosji która kieruje swoją agresje na Gruzję, czy Ukrainę – podsumowuje Tomasz Chmal.

OBEJRZYJ WIDEO:a
Budżet prawie bez deficytu, ale jak sobie poradzi z niższym wiekiem emerytalnym