Od roku obowiązuje w Polsce tzw. podatek bankowy. Banki zareagowały na nowe obciążenie natychmiastowo, podnosząc marże kredytów jeszcze przed wejściem ustawy w życie. Podatek bankowy stał się także jedną z przyczyn kolejnych podwyżek cen OC, wskazują eksperci z rynków finansowych.

1 lutego 2016 r. weszła w życie ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych, zwana także podatkiem bankowym. Nowymi przepisami objęte zostały jednak nie tylko banki, lecz także zakłady ubezpieczeń, SKOK-i oraz firmy pożyczkowe. Od tego dnia, wszystkie te instytucje zobowiązane są do zapłaty stawki 0,44 proc. wartości swoich aktywów rocznie. W przypadku ubezpieczycieli, opodatkowaniu podlegają aktywa powyżej 2 mld zł.

Wzrosła średnia marża kredytu hipotecznego

Początkowo zakładano, że nowa reforma uderzy w duże instytucje finansowe. Szybko okazało się jednak, że część kosztów będzie musiał ponieść konsument. Niespełna po tygodniu od przekazania do Sejmu projektu ustawy, dwa banki zdecydowały się na podniesienie swoich marży. Przewidywano, że w ich ślad pójdą wszystkie funkcjonujące na polskim rynku banki, początkowo obciążając klientów 20-30 proc. kosztami podatku, ale z czasem ten odsetek wzrośnie aż do 50 proc.

- Faktycznie, większość banków zdecydowała się na podniesienie swoich marży w odpowiedzi na nowe regulacje. W listopadzie 2015, czyli przed zapowiedzią wprowadzenia podatku bankowego, dla kredytu na 300 000 zł przy 20 proc. wkładzie własnym, najniższa marża kredytu hipotecznego wynosiła 1,55 proc., a średnia rynkowa 1,79 proc.. Obecnie, najniższa obowiązująca na rynku marża wynosi 1,67 proc., średnia natomiast 2,02 proc. – tłumaczy Katarzyna Dmowska z ANG Spółdzielni Doradców Kredytowych.

Jedna z przyczyn wyższego OC kierowców

Teoretycznie, wprowadzenie ustawy nie powinno stanowić powodu do podniesienia cen. Jednak jak prognozują analitycy Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU,) dodatkowe obciążenie sektora finansowego wyniesie nawet 500 mln zł i ubezpieczyciele mogą starać się rekompensować te wydatki wyższymi cenami. Potwierdzają to dane przygotowane przez multiagencję Superpolisa.pl z których wynika, że na początku lutego 2016 r. obowiązkowe polisy dla przykładowych kierowców były droższe niż rok wcześniej i ich ceny ciągle rosną.

- Obecnego wzrostu cen OC nie należy wiązać wyłącznie z nowym podatkiem. Podwyżki zaczęły się już pod koniec 2014 r., jako skutek niekorzystnych wyników finansowych branży w ubezpieczeniach komunikacyjnych, wyższego poziomu wypłacanych świadczeń i odszkodowań, a także kolejnych publikowanych przez KNF wytycznych odnośnie likwidacji szkód i sposobu kalkulacji składek. Pamiętać trzeba także, że aktywa nie wszystkich ubezpieczycieli przekraczające 2 mld zł, więc podatek bankowy nie jest obciążeniem dla wszystkich przedstawicieli rynku – tłumaczy Jakub Nowiński, Członek Zarządu multiagencji ubezpieczeniowej Superpolisa.pl.

Czytaj też:
Dzieci jadą na zimowiska albo i nie. Wypadki zdarzają się i tam i tu. Sprawdź co daje szkolna polisa

W swoim barometrze cen porównywarka sprawdziła, ile kosztuje OC we wszystkich miastach wojewódzkich dla dwóch profili kierowców i samochodów: 33-letniego właściciela 5-letniego opla astry, który prawo jazdy ma od 10 lat i już 7 rok opłaca OC oraz 37-latka z prawem jazdy od 15 lat, od 10 lat wykupującego OC, który jeździ 4-letnim volkswagenem golfem. Obaj nie mają szkód na koncie. Szczegółowe porównanie cen znajduje się w tabelach pod tekstem.

W 2017 roku OC dalej drożeje

Aktualne, wykonane na przełomie stycznia i lutego kalkulacje pokazują, że niezależnie od miasta wojewódzkiego ceny OC od początku 2017 r. „idą” w górę. I to w porównaniu z 2016 r., w którym można było już przecież obserwować dynamiczny, nieraz kilkudziesięcioprocentowy wzrost cen w porównaniu 2015 r. Np. w Warszawie 33-letni posiadacz opla astry nie kupi obecnie polisy taniej niż za 818 zł, podczas gdy równo rok temu ceny zaczynały się dla niego od 608 zł. To oznacza wzrost o 35 proc.. Dobrze obrazuje to także przykład Gdańska, gdzie najniższa obecnie cena dla tego kierowcy wzrosła rok do roku o 40 proc. i wynosi teraz 907 zł. Z kolei 37-latek z drugiego przykładu na OC musi wyłożyć kwotę o 54 proc. większą w Warszawie, o 20 proc. we Wrocławiu i o 36 proc. w Gdańsku. Ten kierowca wyższe ceny znajdzie we wszystkich miastach wojewódzkich.

- Pomimo tego, że ceny polis OC wzrosły we wszystkich województwach, nadal warto porównywać oferty u kilku ubezpieczycieli. W poszczególnych towarzystwach oferty różnią się od siebie, choć dotyczą tego samego kierowcy, samochodu oraz zakresu ochrony, który odgórnie narzuca ustawa. Rozpiętość cenowa pomiędzy najtańszą a najdroższą polisą to nawet kilkaset złotych dla tego samego kierowcy – dodaje Jakub Nowiński z Superpolisy.

Przywoływany już właściciel opla astry z Warszawy kupi OC za 818 zł w jednej z firm, natomiast w innej już za 1901 zł – to o ponad tysiąc złotych drożej. Ten mechanizm obserwowany jest w przypadku wszystkich bez wyjątku kierowców. Aby nie przepłacić za drożejące polisy, warto przed zakupem poszukać najlepszej i najtańszej oferty porównując ubezpieczenia ze sobą.

Czytaj też:
Wydaje się nam, że mamy zbyt ogólne wykształcenie by znaleźć atrakcyjną pracę. Ona zaś może być w zasięgu ręki