Projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych trafił do Sejmu w ubiegłym tygodniu. Stoją za nim posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Zakłada on, wzrost cen paliw o 20 gr na litrze, a wliczając podatek VAT nawet o 25 gr. Uzyskane w ten sposób środki mają zostać przeznaczone po połowie do Krajowego Funduszu Drogowego oraz nowo utworzonego Funduszu Dróg Samorządowych, z którego finansowane będą remonty dróg gminnych i powiatowych, a także mostów na drogach wojewódzkich.

– Licząc z podatkiem VAT, za benzynę zapłacimy w ciągu roku zapłacimy około 6 mld złotych więcej – mówi Andrzej Szczęściak, ekspert rynku paliw. – Nakłady na remonty dróg powinny się więc podwoić a sama branża budownictwa drogowego powinna się rozkręcić, bo w tej chwili nie jest w najlepszym stanie – dodaje.

Między innymi dlatego, zdaniem ekspertów zajmujących się transportem, pieniądze, zwłaszcza na remonty dróg lokalnych są niezbędne.
– Mamy ich blisko 380 tysięcy, z czego aż połowa jest w złym stanie – szacuje Adrian Furgalski, ekspert z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Problem polega też na tym, że nie znamy dokładnych potrzeb, bo samorządy często nie mają pieniędzy, by zrobić taki bilans. Mówi się jednak, że na remonty potrzeba dróg samorządowych potrzeba nawet 100 mld zł, a dzięki zwiększonej opłacie paliwowej do Funduszu Dróg Samorządowych wpłynie raptem 2-2,5 mld zł. Pieniądze uzyskane z podniesienia opłaty paliwowej to będzie zatem kropla w morzu potrzeb – dodaje.

Podwyżka opłaty paliwowej uderzy po kieszeniach przede wszystkim kierowców. Niestety pośrednio odczują ją wszyscy poprzez wzrost cen pozostałych towarów uzależnionych od transportu.

– Te 25 groszy przecież się nie rozpłynie. Stacje benzynowe nie wezmą takiego obciążenia na siebie, ponieważ marże na paliwo wynoszą raptem 2-3 proc. Opłata paliwowa trafi więc bezpośrednio do ceny paliwa. Przez to z kolei będziemy mieli do czynienia z inflacją. Podwyżki raczej nie dotkną komunikacji miejskiej, bo to mogłoby być odwrócenie trendu odchodzenia od samochodów. Podrożeją za to produkty podstawowe, choćby żywność. Podwyżki w sklepach mogą być więc widoczne – twierdzi Furgalski.

Zdaniem ekspertów, patrząc na niskie w stosunku do ubiegłych lat ceny paliw wydaje się, że to odpowiedni moment, by podnieść opłatę paliwową.

– Państwo powinno zachować się jednak uczciwie i zwiększyć równocześnie odsetek akcyzy, który będzie przekazywany bezpośrednio na remonty dróg. Dla przykładu w Niemczech cała akcyza idzie na ten cel. Na szczęście planowane jest zwiększenie tego odsetka z 18 do 25 proc., co da dodatkowe 5 mld zł, a więc tyle samo, ile do budżetu wpłynie dzięki zwiększonej opłacie paliwowej – wyjaśnia Furgalski.