Nowy właściciel nie zdążył uratować sieci delikatesów, która od kilku miesięcy boryka się z coraz większymi problemami finansowymi. Jej sklepy wkrótce zostaną zamknięte, a majątek pójdzie na spłatę długów - czytamy w "Dzienniku Polskim".

Alma Market zgłosiła wczoraj do sądu wniosek o upadłość. Wcześniej starała się o zgodę na postępowanie sanacyjne, które uchroniłoby spółkę przed natychmiastową spłatą zobowiązań i dałoby jej rok na wyjście z zapaści finansowej, sąd jednak umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że firmie nie uda się wyjść na prostą.

Upadłość oznacza, że popularna do niedawna sieć delikatesów wkrótce całkowicie zniknie z rynku.

Wczoraj na stronie internetowej Almy jako funkcjonujące sklepy pokazywano jeszcze 9 placówek, w tym supermarket w krakowskiej Galerii Kazimierz. Ale tam zamiast dotychczasowego wejścia na halę sprzedażową od kilku dni stoi biała ściana. Nie ma na niej żadnej informacji o zamknięciu sklepu czy jego remoncie.

W innej krakowskiej placówce Almy, która mieści się przy ul. Pilotów, półki uginają się za to od towaru, a pracownicy cały czas dokładają kolejne produkty. Jak udało nam się dowiedzieć od jednego z nich, marketowi nie grozi likwidacja, bo niedawno został przejęty przez inną spółkę.

Zobacz galerię

Gdy krakowski sąd ogłosi upadłość Almy, jej majątek przejmie syndyk. Jego zadaniem będzie zaspokojenie roszczeń finansowych wysuwanych wobec Almy. A te już w połowie ubiegłego roku szacowane były na ponad 150 mln złotych.

Więcej o upadku Almy w Dzienniku Polskim