Sport

    Ważne
    Ski cross. Karolinie Riemen-Żerebeckiej pewności na torze...

    Ski cross. Karolinie Riemen-Żerebeckiej pewności na torze nie brakuje

    Artur Bogacki

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Pochodząca z Zakopanego Karolina Riemen-Żerebecka startowała na igrzyskach w Vancouver i Soczi
    1/5

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©fot. Andrzej Banaś

    Rozmowa z narciarką Karoliną Riemen-Żerebecką, jedyną reprezentantką Polski w ski crossie.
    - Za Panią pierwsza część sezonu w Pucharze Świata w ski crossie. W dorobku jest jeden medal, za 2. miejsce w zawodach w Arosie, a w klasyfikacji generalnej zajmuje Pani 7. lokatę. Jak ocenić ten dorobek?

    - Było w miarę OK, choć myślałam, że będzie trochę lepiej i powalczę o więcej miejsc na podium. Niestety, nie udało się. Jestem jednak bardzo zadowolona z ostatnich dwóch startów w Watles (10.
    i 7. lokata - przyp.). Bardzo dobrze mi się jeździło i walczyłam z całych sił. Dlatego jestem pozytywnie nastawiona przed kolejnymi zawodami, na początku lutego w Niemczech. Wierzę, że znów uda się być na podium.

    - Zawodów Pucharu Świata było sporo. Czemu tylko raz, a nie częściej, udało się Pani być w finale?

    - (śmiech) No bo się nie udało.

    - To może inaczej - co wyszło w Arosie, a nie wyszło w pozostałych przypadkach?

    - Muszę powiedzieć, że w tym przypadku na pewno miałam dużo szczęścia. Dobrze się czułam na tym torze, miałam świetny start. Po prostu dobrze jeździłam. Wiadomo, że każdy obiekt jest inny, warunki się zmieniają. Czasem dany tor po prostu zawodnikowi pasuje, a innym razem coś nie gra i jedzie się wolniej niż normalnie. A tam fajnie mi szło. Podobnie było ostatnio w Watles, ale tam zabrakło mi trochę szczęścia. W pierwszym starcie w półfinale jechałam z dwoma Kanadyjkami, które bardzo dobrze spisywały się na tym torze. A ja popełniłam bardzo duży błąd, zjechałam na lewo, puściłam je prawą stroną. Prowadziłam, więc mogłam je przyblokować. Zabrakło odpowiedniej taktyki, myślenia na trasie. W drugim starcie stwierdziłam, że trzeba już jechać prawą stroną.

    - Odkładając na bok suche wyniki, czy z samej jazdy jest Pani zadowolona? Udało się zrealizować przedsezonowe założenia?

    - Tak, jestem zadowolona. Myślę, że jestem w dobrej formie. Czuję pewność w tym, co robię, a to w ski crossie jest bardzo ważne. Jej brak powoduje stratę czasu. Podczas przygotowań do sezonu wszystko poszło fajnie, nic - tylko teraz walczyć.

    - W tym sezonie zmienił się układ sił w czołówce?

    - Nie, nie za bardzo. Oprócz tego, że nie startuje Szwedka Anna Holmlund, która jest w śpiączce po upadku (do zdarzenia doszło w grudniu podczas treningu - przyp.). To bardzo przykra sytuacja. Inne dziewczyny, które były wcześniej w czołówce, są w niej także teraz.

    - Najważniejsza impreza sezonu, czyli mistrzostwa świata, są coraz bliżej...

    - Tak, to będzie ostatni start w sezonie, w połowie marca w Sierra Nevadzie. Te zawody odbędą się już po Pucharze Świata, który zakończy się w Kanadzie. Trzeba się będzie szybko zregenerować i z całych sił powalczyć w mistrzostwach świata. Zobaczymy, co będzie. Teraz naprawdę trudno jest już teraz snuć szczegółowe plany o tym występie. Tak jak mówiłam, każdy tor jest inny. Albo pasuje i może być dobrze, ale nie i po prostu nie idzie. Myślę jednak, że będzie dobrze.

    - Najbliższy start ma Pani w Pucharze Świata w niemieckim Feldbergu na początku lutego. Co dalej przed mistrzostwami globu?

    - Będą zawody w Szwecji, w Idre. Później mamy Puchar Świata w Rosji, a zaraz po nim lecimy do Kanady.

    - Przed wyjazdem do Niemiec będzie Pani trenować w Polsce?

    - Tak. W Lądku-Zdroju mamy sekcję startową, bramkę i kilka figur podobnych do tych, jakie są na trasach Pucharu Świata. Na Czarnej Górze mogę trenować supergigant i gigant. Oba ośrodki bardzo mi pomagają. Włączają wyciągi wcześniej, mam do dyspozycji całą trasę. Chcę im bardzo podziękować, bo pomagają mi nieodpłatnie. Czasem nawet włączają światła, jeśli jest jeszcze ciemno, zdarza się, że jeżdżę o szóstej rano. Panowie z obsługi przychodzą trzy godziny wcześniej niż normalnie i włączają wyciąg tylko dla mnie. Warunki są więc wymarzone.




    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku