Sport

    Alan Uryga: Chcę zostać w Wiśle

    Alan Uryga: Chcę zostać w Wiśle

    Rozmawiał Bartosz Karcz

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Licząc z Pucharem Polski, jesienią Alan Uryga zagrał w 14 meczach

    Licząc z Pucharem Polski, jesienią Alan Uryga zagrał w 14 meczach ©Andrzej Banaś

    Rozmowa. - Trochę śmieszyły mnie te komentarze, że Ivan Gonzalez przychodzi załatać jakąś wielką dziurę na środku obrony - mówi piłkarz „Białej Gwiazdy” ALAN URYGA.
    Licząc z Pucharem Polski, jesienią Alan Uryga zagrał w 14 meczach

    Licząc z Pucharem Polski, jesienią Alan Uryga zagrał w 14 meczach ©Andrzej Banaś

    - Z nowym trenerem Kiko Ramirezem trenujecie już ponad tydzień. Jak Pan go odbiera?

    - Pozytywnie. Treningi są ciekawe, a choć pracujemy ciężko, to wszystko robione jest z piłkami. Jedyny problem, który jeszcze występuje, to komunikacja. Trener nie mówi po polsku ani po angielsku i są jeszcze momenty, gdy chwilę zajmuje nam, zanim zrozumiemy dokładnie, o co mu chodzi. To jest jednak tylko kwestia czasu, żeby trener przyswoił sobie najważniejsze zwroty.


    - Podobno dużo czasu poświęcacie na treningi taktyczne.

    - To prawda, ale w tym przypadku akurat nie ma dużego problemu, ponieważ zanim wyjdziemy na boisko, zawsze jest odprawa, podczas której trenerzy wszystko dokładnie nam tłumaczą.

    - Ma Pan poczucie, że 2017 rok może być jednym z najważniejszych w Pana karierze?

    - Rzeczywiście, sporo może się wydarzyć. Kończy mi się kontrakt z Wisłą, w czerwcu będą młodzieżowe mistrzostwa Europy. To może być dla mnie gorący czas.

    - Ma Pan taką wewnętrzną pewność, że znajdzie się w kadrze Marcina Dorny na ten turniej?

    - Nic nie jest jeszcze przesądzone. Do kadry na mistrzostwa Europy przyjdzie kilku chłopaków z pierwszej reprezentacji, a to z kolei oznacza, że dla paru innych piłkarzy zabraknie miejsca. Każdy z nas wiosną będzie zatem starał się robić wszystko, by udowodnić, że na to miejsce zasługuje.

    - Pewnie łatwiej będzie znaleźć się w kadrze młodzieżowej, grając regularnie w klubie.

    - To na pewno.

    - Żeby tak było, w Pana przypadku trzeba będzie wygrać rywalizację o miejsce na środku obrony z Ivanem Gonzalezem.

    - Szczerze mówiąc, trochę śmieszyły mnie te komentarze, że Ivan przychodzi załatać jakąś wielką dziurę na środku obrony po odejściu Ryśka (Richarda Guzmicsa - przyp.). Ale w porządku, nie będę się rozwodził na ten temat, bo lepiej wypowiadać się grą na boisku. Klub zdecydował sprowadzić Hiszpana, wzmocnić rywalizację i pozostaje mi podjąć rękawicę. Pewnie właśnie z nim będę rywalizował o miejsce w składzie, bo pozycja Arka Głowackiego wciąż jest niepodważalna.

    - Ponoć Gonzalez na treningach prezentuje się z dobrej strony.

    - Jest dobrze wyszkolony technicznie. Stara się wyprowadzać piłkę spod bramki. Często podejmuje ryzyko, raz z lepszym, a raz z gorszym skutkiem. Chyba musi trochę się jeszcze wzmocnić fizycznie i przyzwyczaić do bardziej twardej gry, bo wiadomo, jak nasza liga wygląda od tej strony.

    - Rywalizacja z Gonzalezem będzie dla Pana ważna jeszcze z jednego powodu. Kończy się Panu kontrakt. Dostał Pan sygnał z klubu, że jest chęć przedłużenia umowy?

    - Dotychczas nie, ale na razie cierpliwie czekam. Wychowałem się tutaj, praktycznie całe moje piłkarskie życie spędziłem w Wiśle, więc to normalne, że raczej nie myślę o przenosinach. Z drugiej strony, nie będę przecież chodził do zarządu i prosił, żeby ktoś na siłę przedłużał ze mną umowę. Jeśli w klubie uznają, że chcą, abym dalej grał, to siądziemy do rozmów. Jeśli będzie inna decyzja, to nie pozostanie mi nic innego jak szukać szczęścia gdzieś indziej. Nie chcę być nieskromny, ale myślę, że jeśli Wisła nie będzie mnie widzieć u siebie, to wielkiego problemu ze znalezieniem klubu mieć nie powinienem.

    - Od 1 stycznia może Pan już prowadzić rozmowy z innymi klubami. Są jakieś oferty?

    - Nie zaprzątam sobie tym głowy. Tak się umówiłem z moimi menedżerami, że to oni tymi sprawami mają się zajmować. Ja koncentruję się na treningach i na jak najlepszym przygotowaniu się do sezonu. Chcę grać w Wiśle, ale nie wszystko zależy ode mnie.

    - Na co będzie stać Wisłę wiosną? Przyszedł Semir Stilić i odważnie mówi, że „Biała Gwiazda” może powalczyć o europejskie puchary.

    - Podszedłbym do sprawy z nieco chłodniejszą głową. Doskonale pamiętam, co działo się jesienią, gdy przegraliśmy siedem meczów z rzędu. Dobrze, że później pozbieraliśmy się i jeśli nie liczyć słabego meczu z Ruchem na zakończenie roku, to nasza gra wyglądała już dobrze. Ale to nie znaczy, że wszystko jest już super i że nie ma nad czym pracować. To dobrze, że Semir do nas wrócił, że ambitnie podchodzi do sprawy, ale spokojnie. Wywalczmy miejsce w ósemce, a później będziemy myśleć o kolejnym kroku.

    odsunęli arsenicia


    Wisła Kraków podpisała kontrakt z chorwackim piłkarzem Zoranem Arseniciem. Dwuletnia umowa wejdzie w życie od lipca, chyba że „Biała Gwiazda” dojdzie do porozumienia z NK Osijek i wcześniej wykupi zawodnika. Wygląda na to, że chorwacki klub rozpoczął swoją grę w negocjacjach, bo odsunął piłkarza od pierwszego zespołu.

    Osijek przygotowuje się do sezonu na zgrupowaniu w Medziugorie, ale na obóz nie pojechał Arsenić. Sytuacja, w której piłkarz nie zagra przez pół roku, nie będzie korzystna. Można się zatem spodziewać, że strony będą starały się dojść do porozumienia i Arsenić do Krakowa trafi już zimą.

    (BK)

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ALE MY NIE CHCEMY!!!

    pokus (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    j.w

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    o jej

    wiŚlakk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 1

    Panie Uryga trochę więcej pokory. Póki co jest Pan zupełnie przeciętnym nie mówiąc słabym zawodnikiem. Co najwyżej poziom polskiej pierwszej ligi to Pana maksimum obecne. Dlatego niech się Pan tak...rozwiń całość

    Panie Uryga trochę więcej pokory. Póki co jest Pan zupełnie przeciętnym nie mówiąc słabym zawodnikiem. Co najwyżej poziom polskiej pierwszej ligi to Pana maksimum obecne. Dlatego niech się Pan tak nie czuje pewnie z tą pozycją w zespole bo Hiszpan przyszedł tę dziurę załatać, bo Pan na pewno nie jest pewnym punktem w drużynie. Oczywiście życzę dużo pracy i rozwoju.zwiń

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku