PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 30 lipca 2010 r. imieniny obchodzą: Ludmiła, Julita, Piotr

Skorża: Chcemy być sobą!

Skorża: Chcemy być sobą!

Maciej Skorża wierzy, że jutro kryzys w Wiśle będzie przeszłością (© Robert Szwedowski)

Gazeta Krakowska Bartosz Karcz

2010-03-11 01:00:08, aktualizacja: 2010-03-11 13:55:47

Wczoraj Maciej Skorża pierwszy raz od meczu z Arką Gdynia spotkał się z dziennikarzami. Po lawinie krytyki, jaka spłynęła na trenera "Białej Gwiazdy", po spekulacjach dotyczących jego dymisji mogłoby się wydawać, że Skorża będzie przygaszony, zdenerwowany. Nic z tych rzeczy.

Szkoleniowiec Wisły był wczoraj w dobrym nastroju. Postronny obserwator, który nie byłby zorientowany w realiach ostatnich dni przy ul. Reymonta 22, na pewno nie wyczytałby z miny trenera, że zespół znalazł się w kryzysie.

Jak się miało wkrótce okazać, to tylko pozory, bo Skorża powiedział: - Muszę tutaj trzymać fason przed państwem. Nie będę jednak ukrywał, że na samą myśl o meczu z Arką aż się we mnie gotuje. Zresztą nie tylko we mnie, ale w nas wszystkich, zaczynając od masażysty, a kończąc na mnie. Pozostaje nam jednak zrobić wszystko, żeby drużyna zaczęła grać znacznie lepiej i skuteczniej. Ja jestem tutaj od tego, żeby sytuacja

kryzysowa trwała jak najkrócej. Mam nadzieję, że ten trudny moment potrwa tylko do piątkowego wieczora, że uda się zdobyć trzy punkty. Jeśli tak się nie stanie, to nie czeka nas nic dobrego.

Nastrojów w Wiśle nie poprawił nawet fakt, że krakowski zespół utrzymał fotel lidera, po porażce Legii z Odrą. - Jesteśmy liderem już bardzo długo, ale może gdybyśmy stracili tą pozycję na jakiś czas, to byłby dla nas jakiś pozytywny wstrząs - mówi Skorża. - To wszystko jest jednak "gdybanie", a i tak najważniejszą rzeczą jest to, żeby na pierwszym miejscy w tabeli być po trzydziestej kolejce.

Skorża nie chciał wdawać się w dywagacje na temat swojej przyszłości. Gdy padło pytanie o jego rozmowy z właścicielem Wisły, Bogusławem Cupiałem, odparł: - Nie będę komentował moich rozmów z przełożonymi. Mogę powiedzieć tylko tyle, że nigdy w Wiśle nikt nie stawiał mi ultimatum. Doskonale wszyscy zdajemy sobie jednak sprawę, że sytuacja w jakiej znaleźliśmy się, jest poważna. Ja mam jednak nadzieję, że będę mógł prowadzić zespół co najmniej do końca sezonu i że wspólnie wywalczymy dla Wisły trzynasty tytuł mistrza Polski.

Tak jak mówi trener Maciej Skorża, sytuacja rzeczywiście jest poważna. Fakty są takie, że Wisła przed jutrzejszym meczem z Jagiellonią stoi pod ścianą. Jeśli kryzys ma zostać zażegnany, krakowianie muszą wygrać w Białymstoku. Poza tym powoli jasnym się staje, że piłkarze zagrają o głowę swojego szkoleniowca.

Trudno doprawdy wyobrazić sobie, żeby Bogusław Cupiał zniósł trzecią porażkę z rzędu i pozostawił po niej Skorżę na stanowisku. Atutem trenera Wisły było jednak do tej pory to, że potrafił po burzach wyprowadzać zespół na spokojne wody. Wykazał się jak dotąd wyjątkową zdolnością do wygrywania meczów w sytuacjach beznadziejnych.

Wystarczy przypomnieć serię zwycięstw po kompromitacji z Levadią czy trzy kolejne wygrane na zakończenie jesieni minionego roku po dwóch niezwykle prestiżowych porażkach z Legią i Cracovią. Najlepszym jednak dowodem na to, że Skorża potrafi zmobilizować zespół, był finisz poprzedniego sezonu, gdy w wydawałoby się beznadziejnej sytuacji (pięć punktów straty do Lecha) trener poprowadził "Białą Gwiazdę" po dwunasty tytuł mistrza Polski.

- Każdy z kryzysów, które przechodziliśmy w tym sezonie był inny. Jesienią gdy przegraliśmy z Legią i Cracovią co innego było problemem, teraz co innego. Najbardziej w chwili obecnej brakuje nam automatyzmu w grze. Wierzę jednak, że już mecz w Białymstoku będzie impulsem, który pozwoli nam grać bardzo dobrą piłkę już do końca sezonu. Chcemy być sobą - tłumaczył wczoraj trener Wisły.

O sposobach na wyjście z kryzysu trener mistrzów Polski się nie rozwodził. Z naszych informacji wynika jednak, że podopieczni Macieja Skorży nie mieli łatwego życia w ostatnich dniach ze swoim trenerem. Po meczu z Arką nie skończyło się bowiem na jednorazowej analizie błędów, popełnionych w tej konfrontacji, a to co działo się w wiślackiej szatni można określić mianem długofalowych męskich rozmów.

Ich efekt zobaczymy już jutro, a na razie wiadomo tyle, że można spodziewać się zmian w wyjściowym składzie Wisły. Wszystko wskazuje na to, że miejsce w podstawowej jedenastce straci Rafał Boguski. Zastąpi go Issa Ba, który jest już zdrowy i gotowy do gry. Wczoraj Skorża rozpływał się zresztą nad Senegalczykiem.

- Dla nas to bardzo dobra wiadomość, że Issa trenuje z pełnym obciążeniem - mówi szkoleniowiec. - Jego powrót na boisko może nam bardzo pomóc. Mam nadzieję, że Issa weźmie na siebie ciężar rozgrywania akcji, z czym mieliśmy ostatnio duże problemy. Jest przygotowany na grę przez cały mecz, ale nie możemy oczywiście wykluczyć sytuacji, że np. po 70 minutach odezwie się uraz, który dopiero co wyleczył. On zresztą palił się do gry już w meczu z Arką. Wtedy jednak po badaniach podjęliśmy decyzję z lekarzem, że nie będziemy ryzykować zdrowiem zawodnika, bo kontuzja mogłaby się pogłębić. Teraz jednak bardzo na Issę liczymy.

Czy to będzie jedyna zmiana w składzie? Trudno wyczuć, ale Skorża zapytany wczoraj czy rozważa np. wpuszczenie do bramki Marcina Juszczyka w miejsce Mariusza Pawełka, odparł: - Nikt nie może być pewny miejsca w wyjściowej jedenastce i dotyczy to również Mariusza Pawełka.

Na koniec dodajmy, że wiślacy w daleką podróż na Podlasie wyjechali dzisiaj o godz. 6 rano. Jutrzejszy mecz rozpocznie się o godz. 20 i już dzisiaj wiadomo, że zobaczy go komplet białostockich kibiców.

Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz na Ekstraklasa.net

Reklama

Gazeta Krakowska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy