Członków rady nadzorczej bardzo interesuje, dlaczego rehabilitacja piłkarza, który posiada najwyższy kontrakt w zespole (350 tysięcy euro rocznego wynagrodzenia), trwa tak długo i kiedy są realne szanse na to, by "Guła" podjął treningi z zespołem.
Jak wiadomo, Łukasz Garguła poważną kontuzję odniósł w lutym 2009 roku jeszcze w barwach Bełchatowa. Do Wisły trafił latem i miał zacząć grać jesienią.
Początkowo wydawało się, że tak się właśnie stanie, bo rzeczywiście, Garguła zadebiutował w barwach krakowskiego klubu w meczu Pucharu Polski z Bytovią, a następnie wystąpił dwa razy w lidze. Były to jednak występy
incydentalne, w sumie 41 minut. Ostatni raz zagrał jedenaście minut 6 listopada w meczu z Legią.
I gdy wydawało się, że wiosną Wisła będzie mogła już liczyć na swojego pomocnika, okazało się, że Garguła ma nadal problemy z operowanym kolanem i potrzebny będzie ponowny zabieg. Po kolejnej operacji Garguła cały czas się rehabilituje i trudno jednoznacznie określić, kiedy będzie mógł grać. Taka argumentacja nie zadowala jednak członków rady nadzorczej. Oni chcą wiedzieć dokładnie, kiedy piłkarz, który miał być podporą drugiej linii "Białej Gwiazdy", wyjdzie na boisko.
Dlatego poproszono Macieja Skorżę, żeby wspólnie z lekarzem przygotował szczegółowy raport, w którym zostanie wyjaśnione, jak długo Łukasz Garguła nie będzie jeszcze zdolny do gry. Co zrobią działacze Wisły z tym raportem? Trudno przewidzieć.
Nie można jednak wykluczyć, że skoro"Biała Gwiazda" nie ma wielkiego pożytku z Garguły (oczywiście nie z winy zawodnika), klub może chcieć renegocjować umowę - i to nawet biorąc pod uwagę to, że na zwolnieniu lekarskim piłkarzowi płaci ZUS. Kiedyś już w podobnej sytuacji próbowano takiego rozwiązania z Tomaszem Dawidowskim. Bezskutecznie, bo "Dawid" spokojnie wypełnił kontrakt na wcześniej ustalonych warunkach.