Wiosenne mecze mają coś wspólnego - strzelacie bramkę i... przegrywacie
Strzelamy gola i nie potrafimy tego uszanować. O ile pierwszy rywal - Legia - był w naszym zasięgu, bo stworzyliśmy sobie dużo sytuacji podbramkowych, o tyle z drugim - Lechem - nie potrafiliśmy wiele zdziałać, mieliśmy właściwe dwie sytuacje pod bramką rywali.
Jakie wnioski płyną z tych porażek?
Musimy
sobie zdawać sprawę z tego, że grając z takimi drużynami, nie możemy grać otwartej piłki, a taką zaprezentowaliśmy, co spowodowało stratę bramek. Oglądając Arkę czy Odrę, widać, że grając o utrzymanie, stają na 30 m od bramki całą drużyną...
Pan może też pokierować kolegami z boiska.
W Poznaniu po bramce na 1:0 krzyczałem do Arka Barana, żeby się trochę cofnąć, bo gramy zbyt wysoko. Jak później rozmawialiśmy, to powiedziałem, że nawet nie słyszał w tym tumulcie, co krzyczałem.
Obrona zagrała znów w zmienionym składzie, z pomocnikiem Sachą na boku.
Ktokolwiek by zagrał, byłoby podobnie. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, zwłaszcza pomocnik, który jest przesunięty do obrony. Po prostu nie wyszedł nam mecz i musimy teraz popracować, by scalić tę drużynę.
To musi być frustrujące, Pan broni nawet w sytuacjach sam na sam, a koledzy zawalają...
My, bramkarze, wychodzimy na boisko po to, by zapobiec utracie bramki. Jeśli "dostaje" się trzy, nie jest to na pewno budujące dla bramkarza i drużyny, choć gdyby nie ten gol na 3:1, to różnie jeszcze mogło być.
Po strzale Peszki nie powinna paść bramka, wina leży też po Pańskiej stronie.
To pana zdanie.
Dobrze, zostawmy współwinnych. Jedno jest pewne, mecz z Koroną jest z gatunku być albo nie być.
Nie ma co tak mówić! W tamtym sezonie mówiliśmy, że kolejne spotkanie jest meczem o życie, i co? Trzeba podejść do tego normalnie, bez emocji. Mam nadzieję, że wyciągniemy pozytywne wnioski z porażek i powinno być dobrze. Mamy za sobą spotkania z Lechem i Legią, a inne zespoły czekają jeszcze te mecze.
Z Koroną nie wolno jednak przegrać!
A jak przegramy, a potem zwyciężymy w kolejnych dziewięciu spotkaniach? Widać po tamtym sezonie, że trzeba było zremisować dwa mecze więcej, by utrzymać się w lidze. Powtarzam, spotkaliśmy się z zespołami, które grają o mistrzostwo Polski, a nie o utrzymanie.
W Kielcach zagraliście świetną pierwszą połowę i słabą drugą...
Tamten rozdział trzeba już zamknąć. Ten mecz był rozgrywany wtedy, kiedy mieliśmy siły na 70 minut, teraz jest inna sytuacja.
Najnowsze informacje piłkarskie znajdziesz na Ekstraklasa.net