Sport

    Polskim tenisem rządzi człowiek bez wizji [ROZMOWA]

    Polskim tenisem rządzi człowiek bez wizji [ROZMOWA]

    Hubert Zdankiewicz

    Sportowy24

    Aktualizacja:

    Sportowy24

    Według Magdaleny Rejniak-Romer najlepszym kandydatem na nowego prezesa PZT byłby Piotr Radwański. ojciec tenisistek Agnieszki i Urszuli

    Według Magdaleny Rejniak-Romer najlepszym kandydatem na nowego prezesa PZT byłby Piotr Radwański. ojciec tenisistek Agnieszki i Urszuli ©pawel relikowski / gazeta wroclawska

    - Krytyczne wobec pracy Jacka Muzolfa jest wiele osób. Tenisiści, delegaci PZT i komisja rewizyjna, minister sportu... No ale oczywiście najłatwiej jest znaleźć sobie jedną osobę i zrobić z niej wroga. Przegrała wybory i się mści. Absurd - mówi nam była kandydatka na prezesa Polskiego Związku Tenisowego Magdalena Rejniak-Romer.
    Według Magdaleny Rejniak-Romer najlepszym kandydatem na nowego prezesa PZT byłby Piotr Radwański. ojciec tenisistek Agnieszki i Urszuli

    Według Magdaleny Rejniak-Romer najlepszym kandydatem na nowego prezesa PZT byłby Piotr Radwański. ojciec tenisistek Agnieszki i Urszuli ©pawel relikowski / gazeta wroclawska

    Prezes PZT Jacek Muzolf powiedział ostatnio, że mógł kupić sobie spokój, ale nie poszedł na układ. Z Panią.
    Nie wiem nawet jak mam to komentować, bo sytuacja jest absurdalna. Jeżeli ktoś w ten sposób postrzega rzeczywistość i wszędzie doszukuje się jakiegoś układu, hejtu czy fermentu, to ja już nic na to nie poradzę. Moją największą winą jest fakt, że dwa lata temu odważyłam się mieć inną wizję Polskiego Związku Tenisowego, niż pan Muzolf i ubiegać się o stanowisko prezesa. Moim zdaniem to mnie czyni naturalnym obserwatorem działań związku i mojego konkurenta. Daje mi też prawo do oceny.

    Prezes twierdzi, że chciała Pani być w zarządzie PZT. Z dużą pensją.
    Absolutnie nie, to nieprawda. Po pierwsze zasiadanie w zarządzie PZT nigdy nie wiązało się z pensją. A po drugie, to sam pan prezes, w lipcu 2015 roku, dziewięć miesięcy po wygranych przez niego wyborach, proponował mi powrót do zarządu, mówiąc, że w PZT nie dzieje się dobrze, że brakuje mu kompetentnych ludzi. Zrobił to oficjalnie, podczas spotkania, na którym było jeszcze kilka osób. Nie przedstawił jednak żadnych konkretów, poza frazesami w stylu „dla dobra polskiego tenisa”. Szybko zresztą zmienił zdanie, bo przy kolejnym spotkaniu udawał, że mnie nie widzi.

    A Pani zaczęła go krytykować.
    Krytykować zaczęłam wcześniej. Nie można robić zarzutu z faktu, że głośno mówię o tym, co mi się nie podoba w działaniach obecnych władz PZT. Nie robię zresztą tego zbyt często, więc bez przesady.

    Faktycznie, komentowanie to raczej domena Pani męża, co również nie podoba się prezesowi PZT.
    Przypominam, że Adam od 2005 roku jest redaktorem naczelnym obecnie jedynego magazynu tenisowego w Polsce. To czym ma się zajmować ten magazyn - cenami szczypiorku na bazarku na Kabatach? Adam zajmuje się tenisem i tym, co się w nim dzieje. Doszukiwanie się w jego pracy spiskowych teorii jest niepoważne. Znamy się od 1998 roku i tak się życie ułożyło, że ja jestem menedżerem w projektach sportowych, a on dziennikarzem tenisowym. Mamy się rozwieść, żeby każde z nas mogło „normalnie” wykonywać swoją pracę? Absurd. Żadne z nas nigdy nie wykorzystywało magazynu „Tenisklub” do kreowania polityki.

    Co się Pani nie podoba w działaniach Jacka Muzolfa?
    Brak jakiejkolwiek strategii i konsekwentnej jej realizacji. Szukanie cudotwórców, którzy za niego wszystko załatwią, brak nadzoru nad funkcjonowaniem związku. W lutym 2015 roku graliśmy m.in. w Krakowie mecz z Rosją w Pucharze Federacji. Ten i trzy kolejne mecze reprezentacji u siebie zapewniły związkowi ogromny zastrzyk finansowy. Pieniądze zarobione na tym meczu pozwoliły związkowi odetchnąć finansowo i, niestety, doprowadziły do sytuacji patologicznych.

    O jakiej mówimy kwocie?
    O niespełna dwóch milionach złotych.

    Zaczęło się dobrze, ale...
    Ale już jesienią 2015 roku Ministerstwo Sportu przeprowadziło pierwszą kontrolę. Samo z siebie, to było jeszcze przed wyborami, gdy ministrem był Adam Korol. W wyniku tej kontroli minister wezwał prezesa i trzech członków zarządu, żeby podali się do dymisji, oraz do zwołania nadzwyczajnego zjazdu sprawozdawczo-wyborczego. Chodziło m.in o to, że wszyscy prowadzili działalność gospodarczą związaną ze sportem, co jest niezgodne z ustawą. Członkowie zarządu posłuchali, choć akurat nie wszyscy, których wskazało ministerstwo. Do dymisji podali się Wojciech Andrzejewski, Piotr Szkiełkowski, Mirosław Ginter i Dariusz Saletra.

    Pan prezes się nie podał.
    Nie. Nadal prowadził działalność gospodarczą. Zmienił tylko numery PKD ze sportu na wynajem nieruchomości

    Czyli z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku?
    Nie wiem czy jest, bo w wyniku kolejnej kontroli został wezwany do zaprzestania tej działalności i w efekcie ją zawiesił.

    Działalność gospodarcza prezesa nie jest chyba największym problemem PZT?
    Rzeczywiście nie jest to kluczowy problem. Największy polega, moim zdaniem, na tym, że nie ma w związku żadnego pomysłu. Można się różnić, spierać o to, kto ma lepszą wizję funkcjonowania PZT. Ja jednak nie wiem za bardzo o co się spierać, bo nie widzę w działaniach związku żadnej wizji. Nie wiem, jaki jest cel funkcjonowania PZT, jakie są założenia, priorytety i w jaki sposób chce się je realizować. Jak na razie niemal wszystkie działania związku idą raczej w kierunku psucia sobie relacji z otoczeniem. Dobrym tego przykładem jest spółka Tenis Polski.

    Prezes jest zdania, że to był dobry pomysł.
    Kłopot polega na tym, że jak przyznał jeden z członków zarządu, spółka Tenis Polski została powołana, bo wizerunek władz PZT jest tak zły, że zniechęca sponsorów. Dlatego to spółka miała rozmawiać w imieniu zarządu. W mojej ocenie to jest absurdalne, bo związek w pierwszej kolejności powinien zrobić wszystko, żeby poprawić swój wizerunek, a dopiero wtedy tworzyć narzędzia, takie jak spółka komercyjna. Odrębną kwestią jest samo funkcjonowanie spółki i dość… kontrowersyjny sposób, w jaki zarządzający spółką pan Marcin Śmigielski wypłacał sobie prowizje. Z tego co wiem sprawa jest przedmiotem osobnych postępowań.

    Dlaczego Pani zdaniem władze PZT mają zły wizerunek?
    Związek to ludzie, a ludzie są tam tacy, jacy są. Jeśli są źle postrzegani przez otoczenie, to nie zmieni tego żaden menedżer. Nie da się tego przypudrować, trzeba zmienić związek od wewnątrz. Tak jak np. w ostatnich latach zmienił się Polski Związek Piłki Nożnej. Problemy PZT znam dobrze od wewnątrz, bo przez pięć lat (2009-14) byłam w zarządzie związku i współpracowałam z większością tych ludzi. Ta współpraca nie była zła, choć nigdy nie mówiliśmy jednym językiem. Stąd wziął się mój pomysł na to, żeby ubiegać się o stanowisko prezesa - chciałam pokazać, że można inaczej. Zaznaczam, że nie miało to nic wspólnego z tym, czy kogoś lubię, czy nie. Z każdym można rozmawiać o konkretach. Wyznaczać cele osiągalne, mierzalne, akceptowalne i zasadne. Taki właśnie program przedstawiłam wówczas na zjeździe.

    Działacze postawili jednak na pana Muzolfa.
    Nie dziwi mnie to. Dawno już się przekonałam, że w związkach sportowych kwestie merytoryczne często schodzą na drugi plan. Decyduje polityka, osobiste sympatie i antypatie.

    To wróćmy do konkretów. Aktualny minister sportu również ma zastrzeżenia do działań PZT. Na naszych łamach Witold Bańka powiedział niedawno wręcz, że sytuacja w związku jest patologiczna i on będzie chciał ją wyprostować.
    Pierwsze efekty już widzimy, bo Ministerstwo Sportu poważnie zmniejszyło kwotę dofinansowania PZT ze środków publicznych. W 2017 roku związek dostanie z budżetu niewiele ponad milion złotych. To 1/3 tego co dostał przed rokiem. Najprawdopodobniej będzie musiał zwrócić również do ministerialnej kasy prawie 300 tysięcy otrzymanej wcześniej dotacji, bo kolejna kontrola wykazała, że zostały nieprawidłowo wydane. Ministerstwo wstrzymało również program budowy hal tenisowych.

    Z powodu?
    To pytanie do Ministerstwa Sportu. Faktem jest jednak, że tego programu już nie ma. Kończone są tylko inwestycje rozpoczęte w poprzednich latach. Idąc dalej, w czerwcu ubiegłego roku zgromadzenie delegatów PZT podjęło uchwałę, w której wezwało zarząd do zwołania w trybie przyspieszonym walnego zjazdu i wyboru nowych władz. Zrobiło to po wysłuchaniu sprawozdania komisji rewizyjnej, w którym kilkanaście stron traktowało o nieprawidłowościach i niewłaściwym nadzorze. Między innymi nad spółką Tenis Polski.

    Co na to zarząd PZT?
    Nic, nawet nie rozpatrzył wniosku. Dodajmy jeszcze kilka innych kwestii. Na przykład karę z ITF za nieprawidłową nawierzchnię w meczu Pucharu Davisa z Argentyną. Sama wpadka z nawierzchnią może się zdarzyć, zużyła się, wytarła i w rezultacie była za szybka. Kara zasłużona. Absurdem tej sytuacji było natomiast odwołanie do ITF, które złożył PZT. Napisał w nim, że... akceptuje wszelkie kary, poza finansową. Zaakceptowano karę straty 2 tys. punktów i konieczność grania na wyjeździe w kolejnym meczu. Nie muszę chyba mówić, że zawodnicy i kapitan Radosław Szymanik byli zbulwersowani, bo zmarnowano wiele lat ich pracy. Reprezentacja Polski spadła w rankingu Pucharu Davisa i w związku z tym nie była rozstawiona w losowaniu na rok 2017. Zamiast „wolnego losu” musimy grać z Bośnią i w dodatku na wyjeździe. To jest katastrofa i dla samych tenisistów i dla związku, bo przecież organizacja meczu u siebie to są konkretne przychody. Jacek Muzolf się pod tym odwołaniem podpisał. Podsumowując to wszystko widać wyraźnie, że krytyczne wobec jego pracy jest wiele osób. Tenisiści, delegaci PZT i komisja rewizyjna, minister sportu... No ale oczywiście najłatwiej jest znaleźć sobie jedną osobę i zrobić z niej wroga. Rejniak przegrała wybory i się mści. Absurd.

    Kto mógłby zastąpić Jacka Muzolfa?
    W mojej ocenie najlepszym kandydatem byłby Piotr Radwański, ale z tego co wiem, on nie chce kandydować. Przynajmniej dopóki jego córki grają w tenisa. Szkoda, ale rozumiem jego pobudki.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Lotto Ekstraklasa

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
    1 Lechia Gdańsk Live 22 43 13 4 5 35-25
    2 Jagiellonia Białystok Live 22 42 13 3 6 41-23
    3 Legia Warszawa Live 22 38 11 5 6 45-25
    4 Lech Poznań Live 22 38 11 5 6 35-19
    5 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 22 34 10 4 8 25-30
    6 Zagłębie Lubin Live 20 31 8 7 5 28-22
    7 Pogoń Szczecin Live 22 30 7 9 6 34-29
    8 Korona Kielce Live 22 29 9 2 11 31-42
    9 Wisła Kraków Live 22 28 8 4 10 32-36
    10 Arka Gdynia Live 21 26 7 5 9 24-28
    11 Śląsk Wrocław Live 22 26 6 8 8 22-30
    12 Cracovia Live 22 25 5 10 7 31-28
    13 Wisła Płock Live 22 25 6 7 9 28-32
    14 Piast Gliwice Live 22 22 5 7 10 22-38
    15 Ruch Chorzów Live 22 19 7 2 13 31-39
    16 Górnik Łęczna Live 21 18 4 6 11 21-39

    Tabela Orlen Ligi siatkarek

    Lp. Drużyna M Pkt Sety Małe punkty
    1 Chemik Police 20 57 60:13 1751:1389
    2 Impel Wrocław 21 53 57:21 1835:1540
    3 Grot Budowlani Łódź 20 46 52:21 1678:1452
    4 Developres SkyRes Rzeszów 21 42 48:28 1759:1501
    5 MKS Dąbrowa Górnicza 21 37 46:35 1716:1679
    6 ŁKS Commercecon Łódź 20 28 36:43 1696:1771
    7 Muszynianka Muszyna 21 25 35:48 1705:1838
    8 Pałac Bydgoszcz 20 25 35:43 1645:1708
    9 Enea PTPS Piła 19 23 29:41 1455:1544
    10 KSZO Ostrowiec SA 21 20 33:52 1714:1860
    11 Atom Trefl Sopot 19 18 27:44 1478:1599
    12 Giacomini Budowlani Toruń 21 18 26:49 1529:1732
    13 Legionovia Legionowo 19 18 26:48 1497:1662
    14 BKS Bielsko-Biała 19 13 26:50 1540:1723

    Wideo