Sport

    Albert Sosnowski: Czas działa na niekorzyść Artura Szpilki

    Albert Sosnowski: Czas działa na niekorzyść Artura Szpilki

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Biliński

    Aktualizacja:

    Polska

    Albert Sosnowski ma nadzieję, że w 2017 r. ktoś z polskich pięściarzy otrzyma szansę zostania mistrza świata.
    1/7
    przejdź do galerii

    Albert Sosnowski ma nadzieję, że w 2017 r. ktoś z polskich pięściarzy otrzyma szansę zostania mistrza świata. ©szymon starnawski / polska press

    Artur Szpilka powinien zmierzyć się z obcokrajowcem. Walka z Tysonem Fury'm? To nierealne - ocenia Albert Sosnowski. Były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej nie zawalczy z Marcinem Najmanem. - To w ogóle nie miałoby wartości sportowej. Rozstrzelałbym go. Poza tym byłoby to dla mnie ujmą - stwierdził 38-letni pięściarz.
    Martwi Pana sytuacja Artura Szpilki, który nie może doczekać się powrotu na ring?
    Artur podpisał lukratywny kontrakt z Alem Haymonem. Sam też się ceni jako zawodnik. W walce z Deontayem Wilderem dobrze wypadł, choć przegrał po ciężkim nokaucie. Po takim czasie trzeba odpocząć, ale ten odpoczynek trwa już dosyć długo. Mimo to nie zamierza schodzić poniżej pewnego poziomu finansowego i to jest największe wyzwanie dla polskich promotorów.
    Muszą znaleźć takie pieniądze, które Artura by satysfakcjonowały, i to w walce „o pietruszkę”. Dlatego to tyle trwa. Formę trzyma, ale jednak czas działa na jego niekorzyść i ktoś będzie musiał ustąpić. Myślę, że w kwietniu zawalczy, pytanie: z kim?

    No właśnie, z kim?
    Jeśli chodzi o walki polsko-polskie byłyby atrakcyjne dla kibiców, ale nie sądzę, by teraz miały sens. Mówi się o Adamie Kownackim, ale dla niego to jeszcze za wcześnie, niech spokojnie zbiera doświadczenie i buduje rekord w USA. Z kolei pojedynek z Krzysztofem Zimnochem jest realny, ale pod koniec roku. Emocje gwarantowane. Obaj się nie lubią, pamiętamy awanturę na konferencji prasowej. Sportowo też byłoby nieźle. Krzysiek się odbudował. Jego promotor Tomek Babiloński stworzył mu fajne warunki, w Anglii wykonał kawał dobrej roboty. Na świecie pewnie ta walka wielkim echem się nie odbije, ale dla polskich kibiców byłaby to nie lada gratka. Natomiast obecnie dla Artura najlepszy byłby obcokrajowiec ze średniej półki, z solidnym bilansem, nieprzegrywający przed czasem. Taki, który mu się postawi, ale bez ryzyka nokautu. Wiadomo, że Szpilka ma aspiracje, by walczyć z czołówką, ale trzeba zobaczyć, jak zareaguje po nokaucie z Wilderem.

    Tyson Fury powiedział, że 13 maja wraca na ring. Wyobraża Pan sobie, że jego rywalem jest Szpilka?
    Myślę, że nie jest jeszcze na tyle popularny, by w ogóle był brany pod uwagę. Chyba że obóz Fury’ego uzna, że Artur nie zagrozi Brytyjczykowi, a historię można by budować wokół starcia Artura z Wilderem. Na pewno byłby to fajny pojedynek, z show na konferencjach. Mimo wszystko takie zestawienie jest bardzo mało realne.

    Szpilka miał walczyć z Dominikiem Breazeale’em. Zastąpił go Izu Ugonoh, który przegrał przez nokaut, ale komentarze co do jego postawy były bardzo pozytywne.
    Zgadza się. Zabrakło mu doświadczenia, ale mocno ruszył, był szybki, posłał Breazeale’a na deski, ale Amerykanin wykorzystał naukę z porażki z Joshuą. Cały czas wywierał presję na Izu i go znokautował. Może szkoda, że wcześniej nie stoczył w Stanach dwóch, trzech walk. Wtedy pewnie lepiej by wypadł. Ale dał na tyle efektowny pojedynek, że w Ameryce nikt nie zamknie przed nim drzwi. Jest dobrze przygotowany, świetnie wygląda, mocno bije. Pada na deski, wstaje, sam posyła, choć ostatecznie przegrał, to docenia się takich wojowników.

    Ten rok w ogóle może być niezły. Od zwycięstw rozpoczęli go Andrzej Fonfara i Mateusz Masternak. W maju w ringu zobaczymy Krzysztofa Włodarczyka. Wciąż czekamy na powrót Krzysztofa Głowackiego. Gdy ta ostatnia dwójka wygrała, to w drugiej połowie roku moglibyśmy zobaczyć w starciach o coś więcej.
    Oby, życzyłbym sobie, żeby nasz boks zawodowy się rozwijał i coraz więcej naszych chłopaków dostawało szanse o tytuły. Wierzę w "Główkę", że wróci po kontuzji i pokaże, że porażka z Ołeksandrem Usykiem była wypadkiem przy pracy. A nie zapominajmy o wspomnianym Kownackim, jest też Maciej Sulęcki, Mariusz Wach też niedługo będzie walczył. Niewykluczone, że już niedługo ktoś z Polaków otrzyma szansę walki o pas.

    Komentując walkę Tony’ego Bellewa z Davidem Haye’em (Bellew wygrał przez TKO w 11. rundzie), nie miał Pan wrażenia, że ten drugi jest już po drugiej stronie rzeki? Nawet mimo kontuzji.
    Oczywiście, czteroletnia przerwa odbiła się na jego formie. W tej walce było mało boksu, Haye próbował urwać rywalowi głowę. Oddał inicjatywę Bellew, który swoją drogą też kiepsko zaprezentował się od strony bokserskiej. Ale tak, w przypadku Haye’a widać, że wiek nie pozwala mu być w czołówce.

    Władimir Kliczko może podzielić los Haye’a w walce z Anthonym Joshuą?
    Zdecydowanie. Zastanawiałem się nawet, czy przypadkiem Kliczko nie będzie próbował wycofać się przez jakieś problemy zdrowotne, jak Haye przed starciem z Bellew. Ale machina ruszyła na tyle, że Władimir musiałby mieć mocne podstawy do tego, by nie wejść do ringu. Wembley, błyskawicznie sprzedane 80 tys. biletów, promocja. A co do samej walki, to Kliczko był wielkim mistrzem, ale jego czas się skończył. Joshua pokaże, że to on będzie rządził wagą ciężką przez kolejne lata.

    We wtorek 7 marca obchodził Pan 38. urodziny. Jak już mówiliśmy o rzece, to gdzie się Pan przy niej umieści?
    W głowie coś sobie przygotowuje, ale nie do końca wiem, czy to wszystko się uda. Marzy mi się zakończenie kariery zwycięstwem. Chcę zawalczyć w Polsce, by podziękować kibicom, promotorom, telewizji. Z drugiej strony, chodzi mi po głowie walka za granicą. Zobaczymy. Z pewnością ten rok jest ostatni, w którym będę zawodowo boksował. Po przygotowaniach do walki z Andrzejem Wawrzykiem wiem już, że ciężej je znoszę, a nie oszukujmy się, z każdym rokiem będzie gorzej.

    Pojawiły się plotki, że miałby Pan walczyć z Marcinem Najmanem.
    Odpada. To w ogóle nie miałoby wartości sportowej. Rozstrzelałbym go. Zresztą jego nazwisko w moim rekordzie byłoby ujmą. Moja kariera była na tyle fajna, że szkoda mi ją psuć jego osobą. Poza tym on nie zasłużył na walkę ze mną pod żadnym względem. Wolę dać szansę komuś innemu. Niech się bawi w menedżerkę i mieszane sztuki walki.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Tabela Ekstraklasy

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      1 Zagłębie Lubin Live 6 14 4 2 0 10-2
      2 Jagiellonia Białystok Live 6 13 4 1 1 9-7
      3 Wisła Kraków Live 6 12 4 0 2 8-8
      4 Lech Poznań Live 6 11 3 2 1 11-4
      5 Legia Warszawa Live 6 10 3 1 2 8-6
      6 Górnik Zabrze Live 6 9 2 3 1 12-10
      7 Sandecja Nowy Sącz Live 6 8 2 2 2 6-6
      8 Pogoń Szczecin Live 6 7 2 1 3 6-7
      9 Arka Gdynia Live 6 7 1 4 1 4-5
      10 Wisła Płock Live 6 7 2 1 3 3-5
      11 Śląsk Wrocław Live 6 6 1 3 2 6-8
      12 Lechia Gdańsk Live 6 5 1 2 3 7-8
      13 Korona Kielce Live 6 5 1 2 3 7-9
      14 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 6 5 1 2 3 4-7
      15 Cracovia Live 6 5 1 2 3 8-12
      16 Piast Gliwice Live 6 5 1 2 3 7-12

      I Liga Żużlowa

      Lp. Drużyna M Pkt +/-
      1. Unia Tarnów 14 31 +228
      2. Wybrzeże Gdańsk 14 22 +66
      3. Lokomotiv Daugavpils 14 20 +38
      4. Orzeł Łódź 14 19 +55
      5. Polonia Piła 14 19 -27
      6. Wanda Kraków 14 15 -61
      7. Stal Rzeszów 14 10 -107
      8. Polonia Bydgoszcz 14 3 -192

      Gry On Line - Zagraj Reklama

      Wideo