Głodowe podwyżki mogą pogrążyć szpitale

    Głodowe podwyżki mogą pogrążyć szpitale

    Dorota Stec-Fus

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Po protestach rząd podniósł pensje w służbie zdrowia. Teoretycznie
    1/2

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©fot. Krzysztof Kapica

    Służba zdrowia. Wykonujący zawody medyczne będą mieli swoją pensję minimalną.
    Pracownicy służby zdrowia mają otrzymać podwyżki. Niestety, ustawodawca nie wskazał źródła ich finansowania. Czy dojdzie do powtórki skompromitowanej „ustawy 203” z 2000 r., której skutki finansowe do dzisiaj ciążą nad budżetami wielu szpitali?

    Ustawa o płacach minimalnych pracowników wykonujących zawody medyczne (czeka już tylko na podpis prezydenta) przewiduje, że w ciągu 4,5 roku najniższe wynagrodzenie takich osób wzrośnie do 3,9 tys. zł. Ma to być tzw. sektorowa płacą minimalna, różna od powszechnej pensji minimalnej i jest to jedyna taka regulacja. Pierwsze wzrosty pensji - o co najmniej 10 proc. różnicy między obecnym wynagrodzeniem zasadniczym pracownika a limitem 3,9 tys. zł - zaplanowano od 1 lipca tego roku.

    Andrzej Sośnierz jako jedyny poseł PiS zagłosował przeciwko nowym zapisom. - Podwyżki, rzecz jasna, ludziom się należą. Ale projektodawca, czyli resort zdrowia nie wyliczył kosztów tej operacji i nie wskazał, skąd szpitale wezmą na ten cel pieniądze. Zapomniał, że ceny usług medycznych w szpitalach publicznych są narzucone odgórnie i placówki nie mają pola manewru - argumentuje poseł, były szef NFZ.

    Według Sośnierza rządzący wchodzą w ten sposób na drogę skompromitowanej „ustawy 203”, która uchwalona przed kilkunastu laty była powodem wieloletnich problemów całego systemu i państwa. Na jej podstawie pracownikom szpitali zostały przyznane podwyżki w wysokości 203 zł w roku 2001 oraz 171 zł w roku następnym. Ustawa nie wskazała jednak - podobnie jak ta uchwalona teraz - źródeł ich sfinansowania. Placówki ochrony zdrowia, często dopiero w wyniku procesów sądowych, musiały wypłacić z własnych budżetów przyznane podwyżki zadłużając się na lata.

    Resort zdrowia nie widzi jednak problemu. W przesłanym nam stanowisku wskazuje na NFZ, który ma wesprzeć szpitale dodatkową kwotą 737,8 mln zł, przeznaczoną na ten rok, dzięki której wyceny za świadczenia wzrosną. Niestety, prawie nikt nie wierzy, by kwota ta mogła wystarczyła na sfinansowanie podwyżek. - A co w kolejnych latach? - pytają dyrektorzy większości szpitali.

    Jerzy Friediger, dyrektor borykającego się z wielomilionowym zadłużeniem szpitala im. Żeromskiego w Krakowie, jest zbulwersowany pomysłem resortu. Podkreśla, że podwyżki dla pracowników są konieczne i to znacząco większe od projektowanych. Ale placówki nie mają pieniędzy na ten cel i powinien sfinansować je budżet państwa.

    - Niestety, dla żadnej z rządzących ekip zdrowie nie było priorytetem, choć pieniędzy na różne wątpliwe wydatki nigdy nie brakowało - irytuje się Friediger i dodaje, że Polska wydaję na ochronę zdrowia najmniejszy odsetek PKB w całej Unii Europejskiej. Dyrekcja szpitala koszt podwyżek wyliczyła u siebie na około 6 mln zł. W efekcie - konkluduje dyrektor - głodowe podwyżki zarżną budżety szpitali. To zaś musi odbić się na wydłużeniu kolejek do leczenia i jego jakości.

    Niepokoi się także Mirosław Drożdż, kierujący miechowską lecznica. Tutaj podwyżka obejmie ok. 90 proc zatrudnionych. - Na pewno nastroje pracowników się poprawią. A ja czekam na informacje, ile pieniędzy otrzymam w lipcu z NFZ - dodaje Drożdż.

    Nie będzie natomiast problemu w szpitalu w Zakopanem. Tutaj - jak informuje dyrektor Regina Tokarz - rynek pracy już wcześniej wymusił podniesienie zarobków i już dziś osiągnęły one poziom wyznaczony nową ustawą.

    Eksperci nie dowierzają, by podniesienie wycen świadczeń zdrowotnych przez NFZ pokryło wzrost wynagrodzeń w służbie zdrowia. Dr Adam Kozierkiewicz prognozuje, że dyrektorzy nie znajdując wyjścia mogą zwalniać personel.

    WIDEO: Pierwsze placówki zakwalifikowane do sieci szpitali. "To zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów"

    Źródło: TVN24









    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A to ci dopiero

      Warto mieć pojęcie (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Nasz ukochana ojczyzna łupi nas podatkami jawnymi i tajnymi bez umiaru. Cóż, taki mamy klimat więc wszystko w Polsce kosztuje. A NFZ przeznacza na leczenie jednego obywatela około 2000 zł rocznie,...rozwiń całość

      Nasz ukochana ojczyzna łupi nas podatkami jawnymi i tajnymi bez umiaru. Cóż, taki mamy klimat więc wszystko w Polsce kosztuje. A NFZ przeznacza na leczenie jednego obywatela około 2000 zł rocznie, z tego na podstawowe ogniwo systemu 144 zł. Lekarz POZ otrzymuje z NFZ 12 zł miesięcznie na jednego zapisanego do przychodni. Z tych pieniędzy opłaca czynsz, pensje personelu, badania lab pacjentów, wyposażenie gabinetów, ubezpieczenie, MPO, informatyka, księgową itd, itp. I otrzymujemy podstawową opiekę lekarską tak często, jak się spodoba, a czasem lekarz przyjdzie nawet do domu. A wiecie ile kosztuje wywóz śmieci? W Krakowie trzeba zapłacić 16 zł miesięcznie na osobę plus ekstra opłata za kubeł. Jak widać, żeby być traktowanym z równą troską jak nasze śmieci trzeba dopłacić jeszcze jedną czwartą. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pisokomuchy to jednak stan umyslu, ktory uwielbia rozdawać nie swoje :D

      PolakPatriota (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      pisokomuch to zlodziej czystej krwi :D

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo