Jerzy Surdykowski
2009-02-16 06:33:33, aktualizacja: 2009-02-16 06:34:13
Advocatus diaboli: Potrzebujemy rachunku sumienia, by nie uważać innych za gorszych.
Zbrodnia to niesłychana: Niemcy szarpali Jana. Niedoszły "premier z Krakowa" powiedział po awanturze na lotnisku, że jest w konflikcie z państwem niemieckim.
Nie będzie Niemiec pluł nam w płaszcz! Teraz jasne, dlaczego z poligonu wyjechały na lawetach czołgi T-34 z II wojny światowej. To nie żaden złom. Pamiętacie z "Czterech pancernych", jak ich się Niemcy bali? Trzeba jeszcze sprawdzić, gdzie jest Hans Kloss. On też nieźle zaszedł Szwabom za skórę.
Nie znając prawdziwego przebiegu wydarzeń na pokładzie samolotu linii Lufthansa, mogę tylko dorzucić własną przygodę z innego zakątka niemieckojęzycznej Europy.
Wiosną 1997 roku, po powrocie z prawie 7-letniej pracy w Nowym Jorku, wybrałem się autem
na narty do Szwajcarii i Austrii; w tym ostatnim kraju co chwila zatrzymywała mnie policja, kontrolując, czy aby nie poruszam się skradzionym pojazdem (wiadomo, Polacy to złodzieje motoryzacyjni). Ostatnia taka kontrola miała miejsce późno w nocy w miasteczku przy granicy słowackiej.
Okres oczekiwania na połączenie radiowe skracała sobie władza wyszukiwaniem luk w wy posażeniu auta. Apteczkę miałem, ale zatriumfowali, stwierdzając brak trójkąta odblaskowego, za co wymierzyli horrendalny mandat, płatny bezzwłocznie.
Ponieważ nie miałem już austriackiej waluty, rozpoczęli poszukiwanie czegokolwiek do skonfiskowania i w końcu wyciągnęli z bagażnika laptop. Ponieważ odmówiłem jego wydania, bez ceregieli rzucili mnie na ziemię, wykręcili ręce do tyłu, skuli i zawieźli na komisariat.
Po jakimś czasie ściągnięta nocą i mówiąca jako tako po angielsku wyższa ranga policyjna pozwoliła zdjąć kajdanki i umożliwiła telefon do konsulatu w Wiedniu. Pani konsul przyjechała do miasteczka ok. 4 rano i uświadomiła gliniarzom, że zapudłowali faceta, który niecałe 2 miesiące temu był konsulem generalnym RP w Nowym Jorku, a w laptopie znajduje się nieukończone jeszcze sprawozdanie dla MSZ.
Puszczono mnie wreszcie rankiem, wielkodusznie zadowalając się konfiskatą nowiutkich nart,
a zwalniając laptop. Napisałem potem o incydencie w gazecie, rozmawiałem z austriackim ambasadorem w Warszawie i na jego polecenie biuro turystyczne tego państwa zaoferowało mi
- tytułem rekompensaty - pobyt narciarski. Skorzystałem, a wracając - zgodnie z sugestią ambasady - spotkałem się w Wiedniu z przedstawicielem któregoś z ministerstw, bo wedle tejże sugestii miał nas podjąć obiadem, przeprosić, zwrócić narty.
Z obietnic zostały zrealizowane tylko wyrażone półgębkiem przeprosiny, więc stwierdziłem, że moje deski oraz oszczędność w funduszu dyspozycyjnym pana dyrektora składam pokornie na ołtarzu zjednoczonej Europy, i wróciłem do Krakowa. Jakiś czas po powrocie dostaję wezwanie do prokuratury.
Pan wie, o co chodzi? - spytał sympatyczny prokurator.
Nie wiedziałem. Pokazał mi więc przetłumaczony z niemieckiego obszerny elaborat ministerialny, opisujący, jak znieważyłem funkcjonariuszy, naruszyłem ich nietykalność cielesną, stanowiłem zagrożenie dla ruchu drogowego i porządku publicznego, zatem należy wszcząć dochodzenie
i surowo ukarać gagatka. Podpisał ten sam dyrektor, który jeszcze niedawno usiłował mnie przeprosić. Na szczęście prokurator miał zdrowy rozum.
Właśnie zakończyła się kolejna edycja Konkursu im. Szumowskiego, w którym młodzi reporterzy dość udatnie snuli refleksje wokół sformułowania "Jestem Polakiem, jestem Europejczykiem". Ale może nie tylko nam przydałoby się takie zadanie. Europejski rachunek sumienia dla Niemców czy Austriaków, którzy w głębi ducha mają nas za gorszych?
Na pewno, ale zanim wrzucimy kamyk do cudzego ogródka, zastanówmy się, jak bardzo my, Polacy, jesteśmy uprzedzeni, a nieraz pełni poczucia wyższości wobec sąsiadów ze Wschodu
i Południa.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (1)
Poczucie wyższości
kovaliv
16.02.09, 14:27:17
Na łamach „Gazety Krakowskiej” („Polska” – „The Times”) felietonista Jerzy Surdykowski w tekście pt. „Jestem Polakiem, czy jestem Europejczykiem” (nr z 16 lutego 2009 r., s. 21) opisując swoje bardzo nieprzyjemne doświadczenie z austriacką policją zakończył je słowami: „Właśnie zakończyła się kolejna edycja Konkursu im. Szumowskiego, w którym młodzi reporterzy dość udatnie snuli refleksje wokół sformułowania "Jestem Polakiem, jestem Europejczykiem". Ale może nie tylko nam przydałoby się takie zadanie. Europejski rachunek sumienia dla Niemców czy Austriaków, którzy w głębi ducha mają nas za gorszych?
Na pewno, ale zanim wrzucimy kamyk do cudzego ogródka, zastanówmy się, jak bardzo my, Polacy, jesteśmy uprzedzeni, a nieraz pełni poczucia wyższości wobec sąsiadów ze Wschodu
i Południa”.
Zgadzam się z p. Jerzym Surdykowskim, gdyż jako Polak od kilkunastu lat mieszkający i pracujący na Ukrainie, gdy przyjeżdżam do Polski, spotykam się z podobnym stosunkiem i pogardą ze strony różnych polskich służb. Poruszam się samochodem z ukraińskimi numerami rejestracyjnymi i często poluje na mnie polska policja oraz lotne patrole celne i straży granicznej. Na granicy odbywa się segregacja na „lepszych” i „gorszych” – osobne pasy dla obywateli Unii Europejskiej i innych krajów – jakby na to nie patrzeć, to jest taki „graniczny rasizm”.
Latem ubiegłego roku w ciągu jednego dnia byłem dwa razy przetrzymywany przez policję w Ropczycach i koło Sieniawy. Napisałem skargę – list otwarty (zob. http://ostrog.blox.pl/2008/08/List-otwarty.html) – do komendanta głównego policji – oczywiście otrzymałem odpowiedź będącą typowym bezdusznym tekstem bez konkretów. Po tej odpowiedzi stwierdziłem, że nie ma sensu pisać na ten temat. Jednak felieton Jerzego Surdykowskiego przypomniał mi bolesne przejścia i zastanowił mnie, że w gruncie rzeczy poczucie wyższości, a nawet pogarda wobec sąsiadów ze Wschodu, jest częścią szerszego zjawiska.
Dziękuję p. Jerzemu Surdykowskiemu za jego tekst i podpisuję się po jego słowami: „zastanówmy się, jak bardzo my, Polacy, jesteśmy uprzedzeni, a nieraz pełni poczucia wyższości wobec sąsiadów ze Wschodu i Południa”.
ks. Witold Józef Kowalów
kovaliv@ostroh.uar.net
16 lutego 2009 roku