To nie są zabawki, tylko minimodele samochodów. Pan Piotr ma...

    To nie są zabawki, tylko minimodele samochodów. Pan Piotr ma ich 12 tysięcy

    Monika Pawłowska

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    To nie są zabawki, tylko minimodele samochodów. Pan Piotr ma ich 12 tysięcy
    1/32
    przejdź do galerii

    ©Monika Pawłowska

    Dziecięca pasja zbierania replik samochodów odżyła u Piotra Tokarza już w dorosłym życiu. Kocha się w ciężarówkach i... karawanach, ale najbardziej w żonie, która sama kupuje mu okazy.
    W dzieciństwie był „królem makulatury”, bo zbierał i sprzedawał, by zarobić. Dziś jest potentatem... miniatur samochodów. Jego wielotysięczna kolekcja robi wrażenie nie tylko na klientach salonu rowerowego, którego jest właścicielem, ale również na innych kolekcjonerach w Polsce i na świecie. Mało kto ma ponad 12 tysięcy okazów, jak Piotr Tokarz z Broszkowic. A jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.


    Kolekcjoner makulatury
    - W latach 70-tych za kilogram makulatury płacili w skupie 1 zł, a model samochodu kosztował wtedy 14 zł - wspomina Piotr Tokarz. - Teraz na aukcjach internetowych średnia cena za te modele to 80-300 zł, choć zdarzają się i takie, które osiągają tysiąc euro i więcej - dodaje.
    Ciułał więc złotówki, aby móc sobie kupić wymarzony model, albo w kiosku RUCH, albo w NRD. Do 16 roku życia pan Piotr skompletował ok. 300 modeli. Był z nich bardzo dumny. Niestety kolekcja zamiast rozrastać się, to kurczyła, aż nie zostało z niej nic.
    - Mama rozumiała moją pasję, ale jej to nie przeszkodziło rozdać innym dzieciom moją kolekcję - mówi pan Piotr. Była pielęgniarką.

    Ojcostwo sprzyja pasji
    Kiedy pan Piotr został ojcem szybko powrócił do swojej pasji.
    - Kupowałem swojemu synusiowi modele, jakże mnie to cieszyło - wyznaje kolekcjoner. - Ale radość pryskała z każdym rozbitym modelem - dodaje.
    Syn nie podzielił pasji taty, a ojciec znalazł sobie inne zajęcie i zapomniał o samochodzikach.
    - Tak poważniej i na dobre powróciłem do pasji jakieś 10 lat temu - mówi pan Piotr. - 13 lat nie piję, to mogłem sobie znaleźć inny nałóg - śmieje się mężczyzna.
    - Żona wspiera mnie w tym. Mówi: pracujesz, zrób sobie przyjemność. To zbieram - dodaje. Sama również obdarowuje męża samochodowymi prezentami urodzinowymi.

    I w taki to sposób powstał zbiór 12 tys. modeli aut różnych marek. Choć początkowo miały być tylko ciężarówki. Jest wielki „miszmasz”, ale jednak pięknie poukładany tematycznie w szklanych gablotach. Tu swoje miejsce mają ciężarówki, autobusy, samochody głów państw, osobowe różnych marek jak i wiele innych. Wśród nich te ulubione.
    - Kocham się w ciężarówkach i karawanach - wyznaje kolekcjoner. - Karawany są super, ale bardzo drogie, zwłaszcza te „made in England” - dodaje.
    Nie przepada za samochodami militarnymi i wyścigowymi, jednak tych ostatnich ma dość sporo.

    Transakcje i wpadki
    Przez lata pan Piotr skolekcjonował nie tylko pokaźny zbiór samochodów, ale również znajomości. Kupuje w sklepach kolejkowo-samochodowych w Hiszpanii, Francji, Włoszech i Andorze, jak również na targach modelarsko-hobbystycznych w Weronie, Padwie i Mediolanie. Ceni sobie targi poznańskie „Hobby”, ale nade wszystko włoskie kontakty, dzięki którym ma ponad pół swojej kolekcji.
    - Mój znajomy Massimo jest nieoceniony, produkuje samochody, głównie ferrari w skali 1:8. Jadę do niego na hasło, że ma coś ciekawego dla mnie - mówi pan Piotr.

    Kolekcjoner musiał szybko nauczyć się włoskiego, żeby nie stracić fortuny.
    - Byłem na targach, pytam o cenę i słyszę cinquanta. Myślę 15 euro, ale okazja i zabrałem się do wybierania - mówi pan Piotr. - A jak przyszło do płacenia, to się okazało, że są nie po 15, a 50 euro. Ale się naprzepraszałem sprzedawcę - dodaje.
    W utrzymaniu kolekcji pomaga mu żona Małgorzata. Zadania mają podzielone, ona myje gabloty, a on samochody. Czyści je pędzelkiem lub szmatką trzymając za koła.
    - Są tak delikatne, że trzeba się z nimi obchodzić lepiej niż z kobietą - mówi.

    Wszystkie pasje kosztują
    Ulubionym miejscem m.in. kolekcjonerów replik samochodów są odbywające się w Poznaniu targi „Hobby”.
    Tegoroczna edycja odbędzie się od 7 do 8 października. Modele można kupić również na internetowych aukcjach oraz w specjalnych sklepach.
    Kolekcjonowanie miniatur, to nie jest tanie hobby. Trzeba mieć do tego spory portfel. Na światowych aukcjach najciekawsze i najrzadsze sztuki uzyskują ceny prawdziwych samochodów i to tych dobrych marek. Za najlepszych klientów uważani są Rosjanie.


    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      byłem

      jan (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Byłem, widziałem piękna kolekcja brawo Piotr

      PREMIERY

      SAMOCHODY UŻYWANE

      WARTO WIEDZIEĆ

      PRZEPISY

      PORADY

      Gry On Line - Zagraj Reklama