Obowiązkowe szkolenie dla młodych kierowców. Zbędny wydatek?

    Obowiązkowe szkolenie dla młodych kierowców. Zbędny wydatek?

    Motofakty.pl; Cykl powstał we współpracy z marką Skoda

    Aktualizacja:

    Obowiązkowe szkolenie dla młodych kierowców. Zbędny wydatek?
    1/2
    przejdź do galerii

    ©Skoda

    W niedalekiej przyszłości czekają nas zmiany w prawie. Osoby, które odbiorą dokument po 4 czerwca 2018 r. zostaną objęte dwuletnim okresem próbnym.
    Popełnienie w tym czasie trzech wykroczeń lub jednego przestępstwa drogowego będzie skutkowało cofnięciem uprawnień. Celem jest podniesienie bezpieczeństwa na drogach. Ale na tym nie koniec. Ustawodawcy postanowili zadbać także o praktyczne umiejętności świeżo upieczonych kierowców oraz ich wiedzę o niebezpieczeństwach wynikających z błędów popełnianych podczas prowadzenia pojazdu. Obowiązkowy kurs doszkalający każdy początkujący kierowca będzie musiał przejść między czwartym a ósmym miesiącem od uzyskania prawa jazdy.


    Zajęcia teoretyczne będą obejmować m.in. przedstawienie czynników wpływających na bezpieczeństwo ruchu drogowego, problematykę wypadków drogowych oraz psychologiczne aspekty kierowania pojazdem. Podczas szkolenia praktycznego, kierowcy zapoznają się niebezpieczeństwami płynącymi z nadmiernej prędkości. Dwugodzinne szkolenie teoretyczne ma kosztować 100 zł. Godzinna część praktyczna to wydatek 200 zł.

    Zmiany w prawie budzą wiele emocji. Można spotkać się z opiniami, że to zbędny wydatek, a świeżo upieczeni kierowcy i tak niewiele się nauczą. Czy to prawda? Duży odsetek młodych kierowców ma przesadnie wyobrażenie o własnych umiejętnościach, a jednocześnie brak wypracowanej techniki, która pozwoliłaby na poprawną ocenę sytuacji czy zapanowanie nad autem w krytycznej sytuacji.

    Znajduje to odzwierciedlenie w policyjnych statystykach wypadkowości. W Europie wypadki samochodowe są najczęstszą przyczyną śmierci osób do 24 roku życia. W Polsce grupa tzw. „młodych kierowców” w wieku 18-24 lat charakteryzuje się najwyższym wskaźnikiem liczby wypadków na 10 000 populacji. W ubiegłym roku byli oni sprawcami 5583 wypadków (20,4% wypadków powstałych z winy kierujących). Zginęło w nich 478 osób, a 7506 zostało rannych. Znamienny jest fakt, że 40% wypadków, które spowodowali było „niedostosowanie prędkości do warunków ruchu”. Za tym sformułowaniem mogą kryć się różne sytuacje – od próby zbyt szybkiego pokonania zakrętu, poprzez agresywną jazdę po nierównej czy pokrytej koleinami drodze, na prędkości uniemożliwiającej zatrzymanie samochodu w planowanym przez kierowcę miejscu.

    Niewykluczone, że części z tych sytuacji udałoby się uniknąć, gdyby kierowcy w bezpiecznych warunkach mogli przekonać się, jakie skutki ma przekroczenie granic przyczepności. Próby jazdy po śliskim łuku drogi czy awaryjnego hamowania na nawierzchni o niskiej przyczepności będą punktami praktycznej części zajęć w Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy.

    Jednym z ODTJ-tów jest niedawno otwarty, poznański Škoda Autodrom. Na jego terenie znalazły się m.in. płyty poślizgowe oraz szarpaki, czyli ukryte w nawierzchni urządzenia, które w ułamku sekundy destabilizują tylną oś samochodu, wywołując poślizg nadsterowny – trudny do opanowania i w wielu sytuacjach drogowych kończący się tragedią. Co powinien w takim przypadku zrobić kierowca? Kontrować kierownicą, a w samochodach wyposażonych w system ABS dociskać hamulec do podłogi. Próba wyprowadzania samochodu z poślizgu gazem, jeżeli się nie uda, będzie miała gorsze konsekwencje – w przeszkodę uderzymy z wysoką prędkością.

    Do wyobraźni przemawiają także próby na śliskich fragmentach toru. – Takie doświadczenie daje nam pełniejszy obraz tego, jak działa samochód w sytuacji niebezpieczeństwa. Po przejściu każdego z etapów szkolenia każdy kierowca na pewno będzie jeździł ostrożniej – niemal jednogłośnie twierdzą kierowcy biorący udział w zajęciach z doskonalenia techniki jazdy. Od kilku lat cieszą się one rosnącym zainteresowaniem firm flotowych – pozwalają na obniżenie wypadkowości.

    Czy odgórnie narzucona decyzja o obowiązku doszkalaniu młodych kierowców ma sens? W naszej ocenie tak. 300 zł to równowartość 1,5 zbiornika paliwa czy ułamek kosztów całkowitej eksploatacji pojazdu na przestrzeni kilku lat. Wielokrotnie słyszeliśmy, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Faktyczne i społeczne koszty wypadków drogowych są ogromne. Każde rozwiązanie, które może zmniejszyć ich liczbę, jest więc uzasadnione. Nawet godzina ćwiczeń praktycznych wystarczy, by kierowcy dostrzegli braki w swoich umiejętnościach, a także zrozumieli, jak wielką energią dysponuje rozpędzona do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę bryła stali, szkła i gumy o masie 1,5 tony. Nie do przecenienia jest też możliwość przekonania się na własnej skórze, jak działają systemy ABS i ESP. Mimo że stały się obowiązkowym wyposażeniem obecnie produkowanych aut, w trakcie kursu i egzaminu na prawo jazdy ich działania poznać nie sposób. Oczywiście w systemie szkolenia pozostaje wciąż wiele luk do uzupełnienia. Nie przewiduje się weryfikacji umiejętności jazdy nocą, po drogach ekspresowych czy autostradach. Pozostaje trzymać kciuki, by również one zostały wyeliminowane.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    PREMIERY

    SAMOCHODY UŻYWANE

    WARTO WIEDZIEĆ

    PRZEPISY

    PORADY