Amazon i Netflix szturmują bramy Hollywood

    Amazon i Netflix szturmują bramy Hollywood

    Ben Hoyle

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Amazon i Netflix szturmują bramy Hollywood

    ©Kris Tripplaar/Sipa USA/East News

    Firmy Netflix i Amazon posiadają wielomilionowe rzesze subskrybentów oraz odpowiednie budżety na produkcję ambitnych filmów na wysokim poziomie. Nie dziwi zatem, że Hollywood zgrzyta ze złości zębami.
    Amazon i Netflix szturmują bramy Hollywood

    ©Kris Tripplaar/Sipa USA/East News

    Jeszcze niedawno pomyślałbyś, że chodzi o spełnienie pochopnej obietnicy złożonej wymagającemu szefowi. Jason Ropell ledwie kilka tygodni prowadził niewielki, nowy oddział filmowy Amazona. Raptem może tuzin pracowników. Dzień po premierze kupił za 10 mln dolarów obraz „Manchester By the Sea” - bohater po śmierci brata wraca, by zaopiekować się osieroconym bratankiem. Reżyser Kenneth Lonergan nakręcił w ciągu 15 lat tylko jeden film.

    Gdy jednak w styczniu ubiegłego roku na przyjęciu po ceremonii wręczenia Złotych Globów Jeff Bezos życzył Ropellowi - szefowi platformy internetowej Amazon Studios - powodzenia z „filmami” ten szybko podchwycił temat. - Nie martw się. Zgarniemy Oscara - obiecał wciąż czujący potężny przypływ adrenaliny Ropell. - Ekstra. Trzymam cię za słowo - odparł Bezos.

    W istocie rok później Amazon Studios zdobyło nie jeden, a trzy Oscary. Ryzykowana decyzja zakupu „Manchester By the Sea” odpłaciła z nawiązką. Film wygrał w kategoriach najlepszy aktor pierwszoplanowy i najlepszy scenariusz oryginalny. Ponadto Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny zdobył też francusko-irański obraz „Klient” Asghara Farhadiego.

    Największy rywal Netflix „dorzucił” czwartą nagrodę Akademii Filmowej - w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Warto zapamiętać ten dzień - po raz pierwszy w historii Oscary zdobyły serwisy streamingowe. Gdyby nie zabawna pomyłka odczytujących werdykt w kategorii najlepszy film Warrena Beatty’ego i Faye Dunaway, na której natychmiast skupiły się media, fakt ten zapewne przykułby ich większą uwagę.

    W ostatnich kilku tygodniach skala zagrożenia starego porządku Hollywood i wywoływanego nie poczucia paniki dotarły już szerszej opinii publicznej. W Cannes krytycy, gwiazdy filmu i reżyserzy zgodnym chórem uderzyli w płomienne - czasem wręcz histeryczne - tony w kwestii tego, co [inwazja] serwisów streamingowych znaczy dla kina. Zwłaszcza Netflixa z jego jawną obojętnością dla doświadczenia dużego ekranu.

    Serwisy te różnią się od wcześniejszych „pretendentów”, którzy osiągali sukces dzięki postawieniu na „prestiżowe filmy” mające zdobyć Oscara czy zasłużyć na pokaz w Cannes. Tego typu obraz miał pokazać, że dla danej wytwórni liczy się liczy się też jakość.

    Jednak przypadek Netflixa i Amazona jest całkowicie odrębny. Chodzi o moment, w którym „wdarły” się do branży, modele biznesowe, a przede wszystkim ich ogromny potencjał rozwojowy. Pytanie brzmi - Jak dalece posuną się oba serwisy?

    Swoje strategie Ropell obmyśla w bezbarwnym, wynajętym biurze na Santa Monica - z dala od Hollywood. On sam wyglądem bardziej przypomina właściciela hipsterskiej knajpy niż szefa wytwórni. Swoją Oscarową kampanię traktuje jak podnoszącą na duchu historię sukcesu kogoś skazanego na porażkę. Jednak mnóstwo ludzi z branży mówiąc o nadejściu Amazona i Netflixa sięga po bardziej złowieszcze analogie.

    - Są prawie jak nie oddychające tlenem morskie stwory walczące o ten sam pokarm ze zwierzętami lądowymi - mówi były szef jednej z głównych wytwórni. Jego zdaniem już dziś problem nie polega na tym czy przybysze przeżyją. - Amazon i Netflix to cały przyszły wiek filmu i kinematografii. Pytanie polega na tym, jak wytwórnie typu Sony czy Paramount przetrwają w ich sąsiedztwie.

    W 2015 roku główne hollywoodzkie wytwórnie wydały na produkcję filmów 7 mld dolarów. W bieżącym roku sam Netflix przeznaczy 6 mld na filmy i produkcje telewizyjne - zarówno własne, jak i innych podmiotów. Wielkie wytwórnie redukują liczbę produkowanych obrazów, ale ten serwis wypuści około 50 filmów! 14 z nich będzie kosztować po 5 mln dolarów lub więcej. Największa produkcja - film akcji z udziałem Willa Smitha „Bright” - pochłonie zapewne 90 mln. Amazon wyda 4.5 mld i wyprodukuje 12 obrazów. Wszystkie będą mieścić się w segmencie kina autorskiego czy niezależnego, które zdaniem Ropella, wielkie wytwórnie po prostu „zarzuciły”.

    Jeszcze w 2010 Amazon Studios stanowiła zupełnie nową odnogę serwisu internetowej sprzedaży książek. Netflix miał 20 mln abonentów. Udostępniał obrazy DVD oraz streamingował filmy i produkcje telewizyjne innych podmiotów. Ledwie mieścił się w już ustalonym porządku medialnym. - Spokojnie. Albańska armia zawojuje cały świat? - pytał wtedy drwiąco Jeff Bewkes szef Time Warner właściciela przedsiębiorstwa mediowego Warner Bros oraz HBO. I odpowiadał sam sobie - Nie sądzę!

    Siedem lat później Amazon i Netflix już zmieniły sposób, w jaki widzowie na całym globie oglądają telewizję i stały się głównymi graczami gdy chodzi o świat szeroko pojmowanej rozrywki, podzielony dziś [na różne segmenty] przez rozwój nowych technologii. Drugi z serwisów twierdzi, że dociera do niemal 100 mln domostw. Amazon depcze mu po piętach - według ostatnich szacunków Amazon Prime ma 80 mln subskrybentów.

    Kevin Spacey o piątym sezonie „House of Cards”: Nie byłem tak podekscytowany od czasu pierwszego sezonu

    Associated Press/x-news


    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama