Wcześniej czy później przychodzi moment, kiedy dziecko zaczyna znosić do domu zaproszenia
na przyjęcia urodzinowe. Wtedy już wiesz, że sam również będziesz musiał podjąć podobny organizacyjny trud. Chodzisz, obserwujesz, planujesz. I co? Sami zobaczcie.
Wśród krakowskich przedszkolaków wielką popularnością cieszą się imprezy w Plazie, w miejscu zwanym Fantasy Park. Przybytek to dość osobliwy, zwłaszcza dla rodzica, który mimo pojawiającej się na głowie siwizny ciągle kibicuje kontrkulturze.
Fantazja parku polega głównie na tym, że dzieci bawią się między salą gier wideo, gdzie na ekranach krew tryska z poucinanych głów, a drinkbarem, którego młoda klientela wpatruje się zamglonym wzrokiem w teledyski z wywijającymi pośladkami tancerkami.
Poza tym na urodzinowych gości czeka plastikowe żarcie z McDonalda i prawdziwa dyskoteka,
z błyskającymi światełkami i maszyną do robienia dymu. Nie trzeba więc nikogo przekonywać,
że dzieci wychodzą stamtąd zachwycone i szczęśliwe.
A rodzice? Za drugim razem byłem już nieco mniej blady, ale i tak z przekonaniem klarowałem małżonce: - My musimy to zrobić po swojemu. Wybierzemy spokojniejsze miejsce, zamiast czipsów
i śmieciowego jedzenia będą jabłka, kanapki z razowca i tort marchwiowy.
O to chodzi! Nie poddajemy się popkulturze! Nie mówimy własnemu sumieniu i ideałom: na taką drobnostkę możecie przymknąć oko! Walczymy o lepsze jutro! Zdrowsze, mądrzejsze, ekologiczne, antykonsumpcyjne!
W iluzji wytrwałem do rozmowy z solenizantką. - Tato, tak bardzo chciałabym mieć urodziny w Plazie.
- Ale... - Żeby była dyskoteka. - Ale... - Żeby był kurczaczek z McDonalda. - Ale... - I cola. - Ale...
- Tatusiu, tak strasznie cię kocham.
Wczoraj zrobiłem rezerwację.