Menu Region

Produkty benedyktyńskie nie różnią się od tych z marketu

Produkty benedyktyńskie nie różnią się od tych z marketu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Marta Paluch

38Komentarzy Prześlij Drukuj
Produkty benedyktyńskie nie różnią się od tych z marketu

Biszkopty benedyktynek to, według producenta, te same ciastka co w zwykłych sklepach. W Tyńcu kosztują 8 zł... (© Adam Wojnar)

Krakowscy benedyktyni z Tyńca jako specjały klasztorne lub mnisie oferują produkty, które z klasztorem niewiele mają wspólnego - wynika z informacji przekazanych "Gazecie Krakowskiej" przez producentów tych wyrobów. Co więcej, te same wina, dżemy i ciastka można kupić z inną nalepką w zwykłych sklepach, i to w niższej cenie.
Sprawdziliśmy sygnały, które płynęły do redakcji "Gazety Krakowskiej" po naszym pierwszym artykule o benedyktyńskich produktach firmowanych przez jednostkę gospodarczą zakonu z Tyńca - Benedicite. Na pierwszy ogień poszły wina. Zachęciła nas zakładka "klasztorne piwnice opactwa" w sklepie internetowym. Wino aroniowe - 13 procent mocy kosztuje w sklepie benedyktyńskim w Krakowie 20 złotych.
Mają też wino jarzębinowe i wiśniowe. Okazuje się jednak, że wina te nie są produkowane według receptur zakonnych, ale przez firmę Vin-Kon z Konina, która dostarcza je mnichom.

Zadzwoniliśmy do firmy Vin-Kon spytać o mnisze receptury. Przedstawiliśmy się jako klient, który chce kupić butelkę i pytaliśmy o to, kto robi wino aroniowe "z klasztornej piwnicy". - Ja tam nie chcę nic mówić, afera się zrobiła - słyszymy. - Ale to wasze produkty? - Tak.

W delikatesach "Piotr i Paweł" to wino, tylko z nalepką firmy Vin-Kon, kosztuje 13,99 zł. Tymczasem w sklepach benedyktyńskich sprzedawane jest z nieco inną etykietą, a cena rośnie do 20 zł. Pod lupę trafił też "syrop mniszy malinowo-różany". U benedyktynów kosztuje on 10,90 zł.

Sprawdziliśmy w firmie "Polska Róża" produkującej ten syrop. Jest w nieco innej butelce i z inną nalepką. - My to im nalewamy do butelek - powiedziano nam w firmie. Gdy reporterka "Krakowskiej" zaczęła drążyć, czy zakonnicy dają chociaż recepturę, usłyszeliśmy, że składają się na nią naturalne komponenty, bez sztucznych dodatków. Ale należy ona do firmy, a nie do mnichów.

Podobnie było z " biszkoptami sióstr benedyktynek z Sandomierza". Koszt w sklepie zakonników - 8 zł. W tej samej wielkości pudełku są sprzedawane biszkopty firmy dr Gurgul z Jarosławia. Kosztują niecałe 4 zł, niemal w każdym sklepie spożywczym w Krakowie. Spytaliśmy w firmie, kto robi zakonne biszkopty. - My - usłyszeliśmy. - Czyli to ten sam produkt, który jest w waszym firmowym pudełku? - dociekamy. - Co mam pani odpowiedzieć? Tak, tak to wygląda. Nie mamy wpływu na to, kto i w jakim opakowaniu te biszkopty wystawi do sprzedaży. A receptura jest nasza - mówią nam pracownicy.

Część przedsiębiorców, którzy współpracowali (lub współpracują) z Benedicite, nie kryje, że byli zbulwersowani takim procederem. - Podpisywaliśmy umowy w dobrej wierze, licząc że będziemy sprzedawać klasztorne produkty. Tymczasem, po jakimś czasie zaczęli się schodzić do nas klienci z pretensjami. Mówili, że oferujemy to samo, co lepsze delikatesy, tylko drożej. Straciliśmy w ich oczach wiarygodność - mówi jeden z właścicieli sklepów sprzedających produkty benedyktynów (nazwisko do wiadomości redakcji. Boi się je ujawniać, bo ciągle wiąże go umowa z opactwem).

Inny właściciel sklepu z goryczą przyznaje, że zawiódł się na tej współpracy. - Gdybym wiedział, że pod marką "zakonne" kryją się zwykłe, chociaż dobrej jakości produkty, nigdy bym nie podpisał z nimi umowy franczyzowej. U mnie klient dlatego płaci 60 zł za kilo szynki, bo chce mieć produkt wyjątkowego, niekwestionowanego pochodzenia - dodaje i podkreśla, że zawiedzionych jest więcej.

Założyli oni stowarzyszenie, które jednak przestało istnieć. - Połowa sklepów została zamknięta, a mnisi skutecznie torpedowali nasze działania - mówi jeden z byłych członków. Opat oo. benedyktynów, o. Bernard Sawicki odpiera zarzuty. - Nawet jeśli te produkty wyglądają podobnie, to nie są takie same. Kontrolujemy ich produkcję - zapewnia.

Mówimy mu o informacjach, które uzyskaliśmy m.in. od producenta biszkoptów i wina. - Ja się na tym nie znam, ale jeśli są jakieś nadużycia, klienci powinni je zgłaszać. Trzeba to wyważyć, porównać skład - podkreśla. Według opata Sawickiego były przypadki, że producenci mieli wytwarzać dla benedyktynów specjały o określonym składzie, ale nie przestrzegali zaleceń mnichów. - Myślę jednak, że to jakiś margines, wyjątki - tłumaczy opat. - Faktycznie, w ciągu pięciu lat istnienia sieci sklepów franczyzowych z 70 została połowa. Część z nich padła dlatego, że za franczyzę brali się ludzie niekompetentni. Problemy były, ale nie większe niż w innych sieciach - dodaje ojciec Sawicki.

Potwierdza, że w umowach był zapis, by franczyzobiorcy się z sobą nie kontaktowali. A za każde naruszenie umowy groziła kara 30 tysięcy złotych. - Był taki zapis, bo każdy sklep współpracował z nami na innych warunkach. I tak nie nakładaliśmy na nich kar za to, że korespondowali z sobą. Nie idziemy do sądów, żeby postępować po chrześcijańsku - podkreśla.
Po chrześcijańsku zachowała się także Wojewódzka Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożyczych, która najpierw wytknęła zakonnikom nadużycia w nazwach produktów, a potem złagodziła zarzuty i zamiast nałożyć karę, zorganizowała mnichom szkolenia...

Euro 2012 coraz bliżej! Zobacz, co będzie się działo w Krakowie

Nowa lista leków refundowanych [SPRAWDŹ!]

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!


Reklama
38

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Produkty benedyktyńskie nie różnią się od tych z marketu

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

xyz (gość)  •

Podobnie z krówkami kodeńskimi, robionymi przez znana firmę i figurujące w papierku jako kodeńskie w cenie 2x wyższej.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Opat opwowiada farmazony

+31 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

oburzony (gość)  •

Dziwie się opatowi, który mówi, że nie idą do sądów, bo chcą postepowac po chrzescijańsku. Czy orzekanie sprawiedliwosci przez sąd świadczy o jego działaniu niechrześcijańskim??? Jasne... oni zazwyczaj zachowują się nie po chrzescijańsku!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Trochę taka checa jak nie ma się

+19 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Karolina (gość)  •

do czego przyczepić - ale klientom należy się informacja. Koncerny produkują w Chinach markowe produkty i absolutnie to samo bez tej metki (choć to jest zakazane, ale czasem się udaje) fabryki dostarczają jako "No Name". Benedyktyni mają swoją markę i przyznaję, że mniej uczciwie od koncernów, sprzedają produkty, których nie produkują i dla krórych nie mają zastrzeżonej receptury. Ot taki folklor religijny. Jeśli ktoś chce to kupować drożej - jego sprawa - natomiast informacja markietingowo-reklamowa wprowadza konsumentów w błąd i to jest oczywiście NAGANNE.

skomentuj

Benedictinorum seductorem

+34 / -21

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

deviare (gość)  •

pecunia non olet

odpowiedzi (0)

skomentuj

seductores

+29 / -16

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

profan (gość)  •

mel, vinum et pecuniam..., et ubi sacra?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Prawda

+24 / -23

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

prawda (gość)  •

Braciszkowie i całe to opactwo to tylko przykrywka !!!!!!!!!!! tak naprawdę to tam są sami oszuści i krętacze !!! a co do tych produktów to mają świętą rację oni tylko przyklejają swoje nalepki i sprzedają że to niby jest ich wyrób. patrzą też jak wyrolować każdego pracownika i jak zarobić na nim kasę !!! Wiem bo sam kiedyś tam pracowałem !!!! Jednym słowem Oszuści i Krętacze !!!!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

lol

+50 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spadlem z fotela (gość)  •

Krakowski Kredens tez na pewno wyssana z palca tradycja galicyjska :D

skomentuj

kredens

+23 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość)  •

Krakowski Kredens już nawet został ukarany za wprowadzanie w błąd klienta tylko jakoś sprawa nie została nagłośniona

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ojcowie święci nie są...

+107 / -33

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Deyna K. (gość)  •

Ojcowie święci nie są, ale produkty i tak są fajne. Ja tam lubię się nimi delektować, a skąd są nie obchodzi mnie to wogóle! Mam je wszystkie pod ręką, od różnych producentów i już. A że można taniej? Wiadomo! Produkcja kurtki polarowej wiodących, znanych firm to ok. 10 dolarów, jakim zatem cudem płacę za nią 100 dolarów? Jakoś się nie oburzam na ten satn rzeczy! Ponadto w sklepie, w którym robię zakupy nikt nigdy nie mówił, że produkty robią benedyktyni.

skomentuj

Pachnie

+102 / -34

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KGF (gość)  •

Wiesz co sprzedam ci swoje gówno tylko je perfumami skropię .

odpowiedzi (0)

skomentuj

?

+37 / -10

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Deyna K. (gość)  •

Wyraziłem tylko swoje zdanie, a Ty mi tu wyjeżdżasz ze swoimi upodobaniami kulinarnymi i jeszcze na domiar złego myślisz, że mi je sprzedaż. Ja tam wolę benedyktyńskie trufle od święta z kandyzowaną skórką, nie muszę jak Ty szukać ich w muszli klozetowej i kropić perfumem. Rozumiem też skąd ta zajadłość!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pachnie

+17 / -18

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KGF (gość)  •

Ja też wyraziłem swoje zdanie . Teraz wiem ,że przesadziłem z tą sprzedażą. Dam ci to gówno za darmo i dodam suszonego prawdziwka skoro lubisz smak truflowy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ojcowie nie święci.

+50 / -15

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Klient polski (gość)  •

Inspekcja Jakości będzie uczyć Ojców jak dzieci robi!

odpowiedzi (0)

skomentuj

żenada z groteską

+89 / -42

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zdumiony (gość)  •

Absolutna rewelacja! W myśl zasady jak złapią za rękę, krzycz że to nie twoja ręka. Człowiek mówi,że się na tym nie zna, a jednocześnie jest w komisji zakonnej która opiniuje które produkty mają uzyskać namaszczenie. Za sklepy też się brały "osoby niekompetentne", za to pełni kompetencji bracia tak poprowadzili sklep w Berlinie, jednym z najbogatszych miast Europy, że aż przytłoczeni sukcesem musieli go zwinąć, takim się cieszył powodzeniem. Włos się jeży na głowie jak się tego słucha i jak pokrętne są te tłumaczenia. Być może kiedyś znajdzie się jakiś kolejny opat, który przeprosi za swoich poprzedników i to co wyrabiają.....

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jedni handlują miodem...... Inni sprzedają stanowisko Papieża.

+80 / -65

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Basior (gość)  •

Papieżowi Janowi XIII (955 – 963)zarzucono cudzołóstwo i kazirodztwo. Z oficjalnych kronik z tamtych czasów dowiadujemy się, że papież ten miał „swoją kolekcję kobiet“, z którymi aktywnie współżył. Jego metresami były m.in. kochanka jego ojca oraz jego własna siostrzenica. Z kobietami spotykał się oczywiście w swoich komnatach. Krótko mówiąc, uczynił z pałacu papieskiego dom publiczny. Swoim życiem zasłużył sobie na adekwatną śmierć – zamordował go mąż jednej z kobiet, z którą Jan XIII współżył. Do morderstwa doszło, gdy mężczyzna przyłapał kochanków na gorącym uczynku.

Kolejną rozwiązłą głową Kościoła Katolickiego był Benedykt IX (1032 – 1044, 1047- 1048). Swoich najbardziej niemoralnych czynów dopuścił się w trakcie trwania swojego pontyfikatu. Wcześniej uchodził na porządnego człowieka. Jeden z biskupów oskarżył go o dokonanie wielu nikczemnych aktów cudzołóstwa, a nawet morderstw! Mówi się, że papież ten dopuścił się także wielu gwałtów na kobietach. Papież Wiktor III pisał o pontyfikacie Benedykta, iż “był tak odrażający, sprośny i okropny, że strach nawet o tym pomyśleć”. Mówiono o Benedykcie, że jego życie było “ucztą niemoralności”. Zainspirowany życiem tego grzesznika, św. Piotr Damiani napisał o nim traktat, w którym potępiał życie seksualne w ogóle oraz aktywność homoseksualną w szczególności. Benedykt organizował orgie, które przepełnione były bestialstwem i sodomią. W 1045 roku zrezygnował z pełnienia obowiązków papieża na rzecz małżeństwa, które miał zawrzeć. Sprzedał swoje stanowisko Papieża własnemu ojcu chrzestnemu. ! ! ! Ha, Ha, Ha... Dobre. Co?...Boki zrywać

skomentuj

No i co?

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zielarz 68 (gość)  •

No ale co to ma wspólnego z produktami benedyktyńskimi?? Chciałeś błysnąć jakimiś rewelacjami z średniowiecza?? Znam lepsze kolego... ale w niczym nie zmienia to faktu że post jest nie na temat.

odpowiedzi (0)

skomentuj

hells bells

+60 / -15

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Thunderbolt (gość)  •

Słyszycie braciszkowie? już biją dzwony i czekają na was tam na dole. Wasi ziomkowie w sensie:)

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 »
Reklama
Reklama