Gołe ściany, dach oraz 4 zalane wodą i zamarznięte pokoje zostały z jednorodzinnego domu w Kosarzyskach, w którym mieszkała 13-osobowa, uboga rodzina. Resztę strawił pożar, który powstał od płonącej sadzy w kominie. Domownicy uszli przed ogniem, ale teraz martwią się, za co odbudują swój dom. - Tylko mąż pracował. Na życie starczało, ale nie mamy oszczędności - martwi się 34-letnia Agnieszka Król.
Z piątką dzieci w wieku od trzech do jedenastu lat zajmowali dwa niewielkie pokoje w spalonym budynku. Kuchnię i łazienkę na parterze dzielili z dwojgiem ok. 70-letnich rodziców - Janiną i Wincentym Smydami. W pokoju na poddaszu mieszkał wnuk pani Janiny z młodą żoną i półtorarocznym synkiem. W drugim pokoju nocował kolejny wnuk - 21-latek.
Tuż po pożarze wieloosobowa rodzina przez kilka dni nie miała gdzie się podziać.
Pracownicy OPS w Piwnicznej-Zdroju zakwaterowali ją w szkole w Kosarzyskach. Teraz wynajęto dwa pomieszczenia w budynku PKP. Tutaj rodzina musi przetrwać do wiosny. - Kupiliśmy im jedzenie, opał i opłacimy czynsz. Ale nie stać nas, żeby sfinansować remont domu - mówi Anna Lachner, dyrektor OPS w Piwnicznej. Z myślą o pogorzelcach uruchomiono specjalne konto, na które można wpłacać datki (nr 26 8813 0004 2001 0000 1427 0005, z dopiskiem "Dla rodziny Smyda").
To niejedyna wielodzietna rodzina z Sądecczyzny, która ostatnio straciła dach nad głową. W Męcinie 11-osobowa rodzina Śliwów od paru tygodni zajmuje część remizy w Pisarzowej. Gmina bez powodzenia szuka innego lokum. Limanowska Akcja Charytatywna uruchomiła konto (nr 53 8804 0000 0000 0021 9718 0001), na które pieniądze można wpłacać z dopiskiem "Dla pogorzelców - rodziny Śliwa z Męciny".
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.