Gazeta Krakowska » Kultura » "Mocne ramiona pani Kicz", czyli historia niełatwej miłości

"Mocne ramiona pani Kicz", czyli historia niełatwej miłości

Data dodania: 2012-02-09 12:58:55 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-09 13:05:49

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

- Mój bohater nie jest pisarzem żydowskim, tylko polskim, choć pochodzenia żydowskiego. Chce być Polakiem, tylko mu na to nie pozwalają. Najpierw Niemcy, a później, w roku 1968… wiadomo. - opowiada w rozmowie Marek Sołtysik, autor wydanej właśnie książki "Mocne ramiona pani Kicz". Rozmawia Marek Lubaś-Harny

Nie obawiasz się, że powiedzą: O Boże, znowu pisze o tych Żydach?
Nic na to nie poradzę. Ten temat już od dawna mnie prześladuje. Wcześniej "Deborę" czy "Tu nie wypada kochać" też napisałem nie dlatego, że to modne, tylko z wewnętrznej potrzeby. Jak wiesz, pochodzę z Olkusza, gdzie przed wojną Żydzi stanowili jedną trzecią mieszkańców. Problem współżycia tych dwóch społeczności interesował mnie, odkąd pamiętam.
∨ Czytaj dalej
A im głębiej próbuję go drążyć, tym bardziej wydaje mi się skomplikowany. Nic tu nie jest czarne ani białe. Jednak nie chciałbym, aby powstało wrażenie, że moja najnowsza powieść jest o Żydach. Ona jest raczej o miłości…

O miłości żydowskiego pisarza do polskiej szlachcianki.

Mój bohater nie jest pisarzem żydowskim, tylko polskim, choć pochodzenia żydowskiego. Chce być Polakiem, tylko mu na to nie pozwalają. Najpierw Niemcy, a później, w roku 1968… wiadomo.

Tytułowej pani Kicz Polska Ludowa też nie głaskała.
W pewnym sensie los potraktował ją nawet jeszcze okrutniej niż jego. Należący do niej pałac został rozgrabiony, droga na studia zamknięta, a ona, urodzona i wychowana jak przystało na dziedziczkę fortuny, w PRL-u skończyła jako sprzątaczka.
Twoja poprzednia powieść "Czułość i podniecenie" była bardzo osobista. Teraz powróciłeś do opisywania świata zewnętrznego…
Niezupełnie. I tym razem czerpię z własnych doświadczeń, choć mocno je przetwarzam. Moi rodzice nie urodzili się we dworze, ale moja prababka Wawrowska, babka mojego ojca, była guwernantką w majątku Wodzickich w Niedźwiedziu i stamtąd wyniosła zwyczaje, które ukształtowały ją na całą resztę życia. Do tego stopnia, że mojego ojca, który był znanym w Olkuszu działaczem spółdzielczym, przezywano "Szlachetką".

Stąd szlachcianka w powieści?
W każdym razie, nie musiałem tego wymyślać, bazowałem na tradycji, którą wyniosłem w domu. A co do losów polskiej szlachty… Mój ojciec bardzo pomagał pewnemu panu W., który był zwykłym palaczem w kotłowni. Zawsze w Wigilię zanosiłem mu tam wieczerzę. W rewanżu pożyczał mi książki i zdumiewało mnie, jak bogaty miał księgozbiór. Później się dowiedziałem, że to ziemianin, zepchnięty do podrzędnej roli przez tych, którym jego wiedza i kultura nie były potrzebne.

W Twojej powieści i Żyd, i szlachcianka, zostali wykluczeni przez to samo społeczeństwo. Oboje żyją na fałszywych papierach.
Jak w życiu. Szczęściem, trafili na siebie. To prawdziwy cud.

Trzeba też powiedzieć, że w Twej ostatniej powieści odbija się jak w lustrze Kraków. Można choćby rozpoznać niektóre postaci, zamieszkujące ongiś Kamienicę Literatów.
Żeby napisać, jak było naprawdę, trzeba poznać ludzi, zobaczyć ich z bliska, dotknąć ich miejsc, bywać w knajpach i domach,poczuć zapachy kościelne i kuchenne, od frontu i od podwórza. W przeciwnym razie można sobie wymyślać ocet na półkach, ale będzie to tylko kiepska fantazja.

Rozmawiał Marek Lubaś

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.