Gazeta Krakowska » Fakty24 » Kraków: policja skazała zwierzątko na śmierć głodową

Kraków: policja skazała zwierzątko na śmierć głodową

Data dodania: 2012-02-05 12:46:05 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-02-07 14:37:22

Gazeta Krakowska

Magda Hejda

28KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kraków: policja skazała zwierzątko na śmierć głodową

To cud, że kotka zostawiona w niemal sterylnym mieszkaniu zdołała przeżyć. Teraz jest już bezpieczna (© Fundacja DAR SERCA)

Wyobraźcie sobie, że przez dwa tygodnie bez kropli wody i jedzenia jesteście uwięzieni w pustym pomieszczeniu. Umieracie z głodu i pragnienia, nikt nie słyszy waszego wołania o pomoc.

Czytaj też: Supermateriał z AGH wyleczy ubytki kości


Kotka w pustym mieszkaniu



Tego dnia Elżbieta jak zwykle robiła zakupy w zaprzyjaźnionym "spożywczaku". Od pani Basi - sprzedawczyni, dowiedziała się, że tydzień wcześniej starsza samotna kobieta z sąsiedniej kamienicy doznała udaru mózgu.
∨ Czytaj dalej
Trzeba było wyważyć drzwi, żeby lekarze pogotowia mogli jej pomóc. Wezwano policję, kobieta trafiła do szpitala. Na zakończenie tych smutnych wieści pani Basia zadaje pytanie - no ale co z kotką?

Starsza pani w sklepiku zawsze kupowała dla niej karmę, dużo opowiadała. Zwierzała się, że mieszka sama i kotka to jedyna istota, do której może się odezwać.

Elżbieta kontaktuje się z komisariatem przy ul. Szerokiej, policjant twierdzi, że zwierzęcia w mieszkaniu nie ma, a funkcjonariusze nie mają kluczy do lokalu, odsyła ją pod numer 112. Tam obiecują, że wyślą zlecenie krakowskiej policji. Paranoja.

Elżbieta próbuje ustalić, do którego szpitala trafiła właścicielka kotki. Bez skutku. Zrezygnowana, późnym wieczorem prosi mnie o pomoc. Radzę jej, żeby rano skontaktowała się z Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami, obiecuję, że też zadzwonię.

Rano inspektor Rafał Feldman przyjmuje moje zgłoszenie. Po godzinie ponownie telefonuję do KTOZ.

Policja - kota nie ma



Inspektor Feldman mówi: Policjanci zapewniają, że w pustym mieszkaniu nie ma żadnego kota, podają mi też numer telefonu do kompetentnego funkcjonariusza z komisariatu przy ulicy Szerokiej. Wykręcam numer. Funkcjonariusz potwierdza - w czasie interwencji w mieszkaniu nie było kota. Według jego ustaleń, zakonnica, która wcześniej odwiedzała starszą panią, zapewniała, że jej podopieczna nie miała kota. Policjant uspokaja mnie, że siostra ma klucze do mieszkania i pewnie się nim zajmuje.
To nie rozwiewa moich obaw. W końcu starsza pani nie kupowała karmy dla siebie, a ja zbyt dobrze znam kocią naturę. Może kotka chowała się przed obcymi i siostra po prostu nie wie o jej istnieniu?
Staram się przekonać policjanta, że trzeba zostawić w mieszkaniu klatkę-łapkę z jedzeniem, albo przynajmniej trochę jedzenia. Dopiero wtedy będziemy mieć pewność, czy kot jest czy nie. Policjant podaje mi imię siostry i nazwę zgromadzenia.

Zakonnica - kot był w domu



Zakonnica od rana do wieczora pomaga chorym i nie ma telefonu komórkowego, dlatego Elżbiecie dopiero po trzech dniach udaje się z nią skontaktować. Siostra mówi, że nie ma kluczy do mieszkania, a kiedy odwiedzała starszą panią w domu, kotka była, bardzo bojaźliwa, na widok gości zawsze chowała się do szafy.

Jest piątek wieczór, dziesiąty dzień od zamknięcia mieszkania, w którym prawdopodobnie jest uwięziony, głodny kot. Kolejny telefon na komisariat przy Szerokiej nic nie pomaga. Wyraźnie zniecierpliwiony policjant po raz kolejny odsyła Elżbietę pod numer 112.

Sobota



Rano proszę o pomoc Jadwigę Osuchową - prezesa Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Natychmiast wydaje dyspozycję. Pracownik schroniska jedzie na komisariat przy ulicy Szerokiej. Dyżurny każe mu czekać, potem podaje telefon do funkcjonariusza, który zajmuje się sprawą. Informuje, że do policjanta można telefonować dopiero w poniedziałek albo wtorek.
Pracownik sam jedzie do kamienicy, w której mieszkała starsza pani, rozmawia z sąsiadami, nasłuchuje pod drzwiami, wraca do schroniska. No cóż, głową muru nie przebijesz, drzwi też.

Niedziela

W niedzielę zastanawiam się, ile grozi za włamanie? W końcu w słusznej sprawie. Niestety, kapituluję, bo nie mam doświadczenia w tej materii, a trudno gołymi rękami sforsować drzwi.
Na prośbę prezes KTOZ kolejna osoba, społeczny inspektor Dorota Dąbrowska, prosi o pomoc dyżurnego funkcjonariusza z komisariatu przy Szerokiej. Znów słyszy, że problemu nie ma, bo siostra zakonna karmi kota. Kiedy wyjaśnia, że to nieprawda, dowiaduje się, że policja ma swoje ustalenia i uważa sprawę za zamkniętą.

Wizyta w szpitalu



Próbuję dostać się do kamienicy. Jakiś dobry człowiek wpuszcza mnie na klatkę schodową, rozmawiam z sąsiadami. Udaje mi się ustalić, w którym szpitalu leży chora. Razem z Elżbietą jedziemy do szpitala.

Starsza pani jest przytomna, ale straciła mowę. Tłumaczę cel naszej wizyty. Obiecuję, że jeśli w domu została kotka, zrobię wszystko, żeby jej pomóc. Proszę, żeby zacisnęła rękę, jeśli kotka została sama i potrzebuje pomocy. Kobieta zaciska dłoń, z oczu płyną jej łzy, stara się coś powiedzieć.

Próbuję ustalić, gdzie są klucze. W niedzielę depozyt w szpitalu jest zamknięty, ale mamy szczęście, pomaga nam jedna z pielęgniarek. Sprawdza - klucze są w szpitalu.

Znów kontaktuję się z Dorotą Dąbrowską, która twierdzi, że skoro zakonnica i w jakimś stopniu właścicielka potwierdzają obecność zwierzęcia w mieszkaniu, to policja musi zareagować. Radzi, żeby Elżbieta jeszcze raz zażądała interwencji.

Elżbieta kontaktuje się z dyżurnym, który mówi, że nie przyjmie zgłoszenia, bo ma inne zajęcia, a jeśli sprawa jest bardzo ważna, to niech dzwoni na 997. Koło znowu się zamyka.

Kolejny telefon Doroty Dąbrowskiej na komisariat nic nie zmienia. Funkcjonariusz twierdzi, że w sobotę była interwencja policji i stwierdzono, że kota nie ma. My wiemy swoje - klucze cały czas są w szpitalu. Najgorsza jest bezradność i świadomość, że za drzwiami kona z głodu żywa istota, a my nie potrafimy jej pomóc.


Poniedziałek


Na polecenie Jadwigi Osuchowej KTOZ zwraca się do prokuratury z wnioskiem o zgodę na przeszukanie mieszkania.

Inspektor Feldman po raz kolejny kontaktuje się z policją. Funkcjonariusz mówi, że w poniedziałek mieszkanie zostało sprawdzone. Kota nie ma.


Wtorek



Czekamy na decyzję prokuratury, ale straciłyśmy nadzieję, że kotka jeszcze żyje. Prokuratura przesyła wniosek na Szeroką. Chociaż, jak wyjaśnia rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska, wniosek nie był konieczny, bo klucze były w gestii policji.

Po południu w redakcji dzwoni telefon. Policjant z komisariatu przy Szerokiej pyta mnie, czy jestem sąsiadką starszej pani, odpowiadam, że nie i podaję ustalenia mojego "prywatnego śledztwa".
Policjant zapewnia, że w poniedziałek z sąsiadem dokładnie sprawdzili mieszkanie i nie było w nim żadnych śladów zwierzęcia. Tłumaczę mu, że przestraszony kot może znaleźć sobie taką kryjówkę, iż nieraz nawet właściciel nie może go znaleźć. Dlatego tak bardzo zależy nam na ustawieniu klatki-łapki lub sprawdzeniu mieszkania przez doświadczonego inspektora. Proszę funkcjonariusza, żeby poświęcił jeszcze godzinę i zgodził się na wizytację mieszkania z inspektorem KTOZ. Policjant zgadza się. Hurra! Telefonuję do KTOZ. Na miejsce jadą inspektorzy Paulina Boba i Mateusz Staszak.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

kurs uwodzenia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

boskalaura (gość), 12.02.12, 08:21:50

Bycie w związku jest dla wielu osób sprawą priorytetową, jeśli dla was jest to równie ważne, ale nie potraficie znaleźć drugiej połówki polecam kursy uwodzenia, które mogą wam w tym pomóc. Szczególnie mam na myśli kursy w Wyższej Szkole Uwodzenia, Wywierania Wpływu i Rozwoju Wewnętrznego (www.wyzszaszkolauwodzenia.pl), która prowadzi je w sposób profesjonalny, posiadają pozytywne recenzje i opinie. Wszystkim paniom szczególnie polecam kurs Alpha Female, który nauczy je przebojowości, pewności siebie i otwartości – tak jak i mnie nauczył ;)

odpowiedzi (0)

skomentuj

No cóż

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Feliks Ateusz (gość), 10.02.12, 04:19:58

widać psy kotów naprawdę nie lubią. Tfu!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bezduszność!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ala (gość), 09.02.12, 12:41:34

Wstyd, wstyd, wstyd!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dziekuje za wytrwalosc

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alina (gość), 09.02.12, 12:22:11

Kapelusz z glowy przed Pania.Dziekuje za wytrwalosc.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niestety

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Drobna (gość), 09.02.12, 00:26:39

znieczulica dotyczy ludzi, a co dopiero zwierząt. Prawo jest, ale jest bagatelizowane. Tutaj z mocy prawa właśnie powinny być wysunięte oskarżenia wobez właśnie policjantów - niestety, inaczej trudno nazwać ich strużami prawa, tylko jego naginaczami. Daleko nam do krajów cywilizowanych - jak to się robi (Wlk. Brytania, USA) i jak wygląda prawo w praktyce można zobaczyć na Animal Planet. Polecam.
My raczej oscylujemy pomiędzy Rosją, Białorusią, a Ukrainą - WSTYD!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dobrze, ze istnieją tacy ludzie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Weronika (gość), 08.02.12, 20:50:00

To jakaś paranoja. Dzięki , że istnieją ludzie, którzy w tak "nieważnej" sprawie potrafią się poświęcić... jest pan cudowna.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jarzabek (gość), 08.02.12, 11:01:51

Do Rutkowskiego trzeba było dzwonić

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

najlepiej na policjanta pojechać...

zgłoś +3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

leeee (gość), 08.02.12, 10:54:26

no tak trudo było wpaść na to , żeby klucze od babci ze szpitala zabrać , albo od zakonnicy , która w sumie miała wiedzę ,czy ten kot tam jest, najprościej to policjantów się czepiać !!!!pewnie ustawmy ich przy każdym mieszkaniu, jak ktoś ma coś do policji to niech sobie żali przy tej sprawie nie wylewa ...mam wrażenie ,że wypowiadają się tutaj osoby , które kompletnie nie rozumieją tego co czytają ....tak tak sąsiedzi też słyszą co chcą słyszeć i widzą co chcą widzieć jak trzeba to nie zareagują ...

ocena: 50%

Tak: 3

Nie: 3

skomentuj

ewidentna wina policji

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

abc (gość), 08.02.12, 23:37:15

Tylko Policja może zabrac klucze ze szpitala. Żaden szpital nie wyda kluczy osobom nieuprawnionym. To Ty nie wiesz o czym piszesz.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

ciekawe...

zgłoś +1 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

aaa (gość), 08.02.12, 10:22:38

a ja jestem ciekaw czy gdyby zamiast kotka w mieszkaniu po sąsiedzku znajdowało się jakieś głodne dziecko (których pewnie nie brakuje w polskich kamienicach, blokach itp. ) to pani sąsiadeczka była tak dociekliwa i tak by walczyła o pomoc dla niego?????? mogę się założyć, że nie :)

ocena: 16%

Tak: 1

Nie: 5

skomentuj

piszesz o sobie?

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

abc (gość), 08.02.12, 23:40:24

Z mojego doswiadaczenia wynika ze ludzie ktorzy pomagają zwierzetom pomagaja też innym ludziom. Za to człowiek niewrazliwy na krzywde zwierzecia nie pomoże ani dziecku ani dorosłemu.

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

BRAWO !

zgłoś +1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

jan (gość), 07.02.12, 10:07:05

Brawo ! Podziwiam Panią. Policja któryś raz udowodniła że są "do bani". To tylko urzedasy ze spluwami. Brak wrażliwości i inicjatywy. Nie mówiac o dobrej woli. Jest Pani takim "Rutkowskim" w spódnicy. Brawo !

odpowiedzi (0)

ocena: 50%

Tak: 1

Nie: 1

skomentuj
1 2 3 »

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 18.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy w Krakowie powinno powstać metro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.