Posiłujemy się na rękę?
No dobra. Ale masz nierozgrzane mięśnie. Nie, że ci zrobię krzywdę, tylko sama możesz za mocno szarpnąć.
Wygrałam! Dobrą mam technikę?
Technika ogólnie niezła, ale za bardzo pracujesz samą ręką. Trzeba ciałem, od koniuszków palców po nogi.
Troszkę mi dałeś fory?
Tak troszkę bardzo. Z kobietami, jak się siłuję, to zawsze przegrywam. Choć zdarzają się takie, którym nie muszę dawać dużych forów.
Są rosyjskie zawodniczki, bardzo silne.
Jakbym potrenowała, to mogłabym Cię pokonać?
Ja też cały czas trenuję, ciężko by ci było.
A kolegów z redakcji?
Myślę, że tak. W krótkim czasie mogłoby się okazać, że mają problem, nawet jeśli nie chcą oddać walki. Pierwsze miesiące są najtrudniejsze. Ale pół roku i możesz startować na mistrzostwach Polski. Wszystko zależy od chęci.
Nie wyglądasz na siłacza.
Są kategorie wagowe, jak w boksie. Przeszedłem od najniższej, juniorskiej, 63 kilo, do średniej, 75 kilo. W tym sporcie zawodnicy nie są rozbudowani jak kulturyści. Ale fakt, na początku słyszałem teksty: a ten, co tu robi? A później lądowałem na pierwszym miejscu. Wiele razy się siłowałem z gośćmi, którzy byli więksi, ciężsi i wygrywałem.
Jak długo trenujesz?
Osiem lat. Kolega jechał na zawody. Pojechałem z nim, bo chciałem zobaczyć Warszawę. Wróciłem do domu i zacząłem ćwiczyć. Lubię rywalizację, bezpośredni kontakt z przeciwnikiem.
Dziewczyny można na armwrestling podrywać?
Pewnie można, ale nie zdarzyło mi się, nie próbowałem. Wśród tych, co się siłują, jest dużo ładnych dziewczyn. Nie powiedziałabyś, że trenują sporty siłowe, bardziej fitness. Zawsze to ciekawe, jak ktoś się siłuje. Kobiety pewnie też zwracają na to uwagę.
Wyrywasz przeciwników zza stołu?
Czasem tak wygląda, jakby się podniósł cały przeciwnik. Jest coś takiego jak pozycja niebezpieczna. Gdy nasza dłoń zbyt szybko przekroczy linię barku. Jeśli szybko nie odskoczymy barkiem do tyłu, można sobie złamać rękę. Ale to rzadkość.
A Ty złamałeś komuś?
Zdarzyło mi się. Złamanie skrętne kości ramiennej. Jeden to był amator, bardzo chciał się ze mną siłować. Po kilku odmowach w końcu się zgodziłem. Źle się to skończyło.
Płakał?
Tak. Drugi raz złamałem rękę chłopakowi na zawodach. Widocznie miał słabe kości.
Jasne... Chcieli rewanżu?
Nie. Już się chyba nie odważyli. Jak mięśnie szybko się rozwijają, a ścięgna, wiązadła, stawy nie nadążają za tym, to tak czasem bywa.
Jesteś sędzią. Interweniujesz, jak zawodnicy kopią się pod stołem?
To się nie zdarza. Zdarza się falstart albo że zawodnik podniesie łokieć. Wtedy jest faul. Nie można nawet przeklinać przy stole. To niesportowe.
A można pomagać sobie drugą ręką?
Nie. Jak ręka straci kontakt z uchwytem na dłużej, walka jest przerywana. Sędzia wyprostuje nadgarstek, ustawi barki równolegle do stołu. By każdy zawodnik na starcie miał równe szanse. Minimalne zgięcie nadgarstka powoduje, że mogę wygrać nawet z silniejszym od siebie.
Przy zwykłym stole można się siłować?
Dużo łatwiej zrobić sobie krzywdę. Profesjonalny stół ma podłokietnik. Siłuje się na stojąco. Zapieramy się nogami, opieramy się brzuchem, wykorzystujemy balans całego ciała. Nie siłujemy się samą ręką. Ona zaczyna cały ruch, ale ciało pomaga.
A na filmach siedzą.
Tak się rzeczywiście kiedyś siłowali. 20 lat temu zmieniły się przepisy. Ten sport rozpoczął się w USA od kierowców ciężarówek. Wtedy nie można było podnieść tyłka z siedzenia. Ale taka walka mogłaby trwać pół dnia. W pewnej pozycji zawodnicy się nie męczą. Balansem ciała szybko możemy wygrać. Pojedynki trwają ułamek sekundy.
To gdzie tu zabawa?
Jak masz do przejścia kilkunastu, to cieszy. Przy ustawianiu są największe emocje. Jest komenda "ready", "go". I na "go" jest wybuch. Kto narzuci technikę, wygra.
A jakie to techniki?
Są trzy: góra, hak i uderzenie w triceps. Ta ostatnia wygląda, jakbyś się chciała położyć na stole. To najszybsza technika. Trzeba też mieć predyspozycje. Duża dłoń, długie przedramię pomagają narzucić swoją technikę. Staram się wyczuć oddech przeciwnika i kiedy będzie nabierał powietrza, przyładować. Bywa, że 120-kilowi mdleją, takie są przeciążenia.
Jak złapiesz gumę w aucie, to nie używasz lewarka?
Aż tak to nie. Ale łatwiej się odkręca słoiki. (śmiech)
Studiowałeś rybactwo. Gdzie chciałeś łowić ryby?
Bardziej chodzi o ochronę środowiska i hodowlę. Mama się zajmowała akwarystyką. Gdy byłem mały, non stop wpatrywałem się w akwarium. Wizyta w zoologicznym to była dla mnie najlepsza rozrywka.
Masz piranię?
Nie. Mniej mi się podobają. Mam pielęgnice z jezior afrykańskich i rzek Południowej Ameryki.
A złotą rybkę, która spełnia życzenia?
Mam kilka akwariów, jest też złota rybka. Ale nie napraszam się jej przed zawodami.
Wybieramy Ludzi Roku 2011. Zobacz listę kandydatów i oddaj głos!
Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!