Przed Przychodnią Rejonową nr 1 przy ul. Żwirki i Wigury w Oświęcimiu ludzie ustawiają się już o 6 rano, godzinę przed otwarciem, by dostać się do swojego lekarza. Pacjent, który próbuje się zarejestrować po godz. 8, często jest już bez szans.
Według lekarzy wszystko przez to, że od nowego roku mają do wypełnienia więcej papierów i co za tym idzie, mniej czasu dla pacjentów. Chory jest też system umawiania na wizyty.
- Zdarzyło mi się już, że odchodziłam z kwitkiem od okienka w rejestracji.
Od tamtej pory nie ryzykuję, zrywam się na nogi o 5 rano i jeszcze przed 7 jestem przed ośrodkiem - skarży się Halina Zielińska.
Pacjenci opowiadają, że pół biedy, gdy jest ciepło, ale jest to naprawdę bardzo uciążliwe. - Na szczęście od jakiegoś czasu miły pan otwiera wcześniej drzwi i nie musimy wystawać na mrozie - dodaje inna pacjentka.
Kolejki przed rejestracją w przychodni przy ul. Żwirki i Wigury nie są czymś wyjątkowym. Podobnie jest w pozostałych oświęcimskich. - Dużo zdrowia i samozaparcia trzeba było mieć szczególnie na początku stycznia. Wtedy próbowałem uzyskać skierowanie na badania - pierwsze podejście było nieudane - twierdzi Zygmunt Pytlakowski, jeden z pacjentów przychodni przy ul. Czecha. - Okazało się, że o 8.45 było za późno, bym mógł zostać przyjęty przez swojego lekarza - dodaje mężczyzna.
Pan Zygmunt pracuje na zmiany i ma możliwości, by podejść jeszcze raz, ale zastanawia się, jak radzą sobie ludzie, którzy pracują od rana i dopiero po południu mają czas iść do lekarza. Wtedy na rejestrację nie mają szans . - Byłam zarejestrować się ok. 8 rano, a i tak miałem dopiero 25 numer, a więc przyjęta byłam około 14 - mówi kolejna pacjentka. Jest jeszcze możliwość rejestracji telefonicznej, ale teoretyczna, bo ciężko się jest dodzwonić
Dyrektor Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Oświęcimiu Wojciech Wokulski zdaje sobie sprawę z uciążliwości, jakie napotykają pacjenci. - Dotyczy to szczególnie początku roku. Jest to okres, gdy pacjenci przychodzą po różnego rodzaju zaświadczenia i skierowania, na przykład na turnusy rehabilitacyjne, po wypisy recept. Do tego w tym roku nałożyło się zamieszanie z wypisywaniem leków refundowanych - twierdzi szef oświęcimskiego ZLA.
Jego zdaniem, to właśnie zmagania lekarzy z biurokracją wydłużają czas przyjęć. Szacuje, że zabierają one nawet do 90 proc. czasu. Do tego dochodzą choroby lekarzy.
Wokulski przyznaje, że sytuację poprawiłoby umawianie wizyt na kilka dni do przodu, jak to jest praktykowane w innych miastach. - Faktycznie jesteśmy zobowiązani do przyjęcia pacjentów w razie zagrożenia życia bądź zdrowia od razu. Wszystkie inne przypadki mogą być objęte wizytami umawianymi - tłumaczy.
Na razie jednak nie ma zamiaru wprowadzać tego systemu.
Wybieramy Ludzi Roku 2011. Zobacz listę kandydatów i oddaj głos!
Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i weź udział w plebiscycie
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!