Gazeta Krakowska » Fakty24 » Dlaczego Andrzej Ż. podpalił się pod kancelarią premiera?

Dlaczego Andrzej Ż. podpalił się pod kancelarią premiera?

Data dodania: 2012-01-29 12:00:02 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-30 12:00:16

5KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

"W sensie psychicznym i fizycznym jestem wrakiem człowieka. Zniszczyli mi życie i wiarę w jakiekolwiek wartości. Zostało mi jedyne honorowe wyjście" - pisał w liście do żony Andrzej Ż., który we wrześniu ub. roku podpalił się pod kancelarią premiera. Jak to możliwe, że człowiek chce sobie zadać tak okrutną śmierć? - zastanawia się Katarzyna Janiszewska.

Jestem człowiekiem czynu - zwykł mawiać o sobie. - Nie teoretykiem sztuki. Żona wiele razy powtarzała mu: nie bądź Don Kichotem, nie walcz z wiatrakami. Nie wiemy, o czym myślał w tamtej chwili. Być może o niesprawiedliwości, o tym, że winni unikają kary, a cierpią uczciwi? Albo o czymś błahym. Że drzewa w Łazienkach pięknie się zielenią, a obok pomnika Chopina kwitną róże. Nie wiemy, bo on tego nie pamięta.
∨ Czytaj dalej


Pamięta za to, że lewa ręka była już czarna, zwęglona. Widzi tę swoją rękę, jak nią macha, próbując ugasić płonące ubranie. To znaczy dziś sądzi, że próbował, że było coś takiego. Że nawet padł na ziemię, zaczął tarzać się po trawie. Jakby w ostatniej chwili zmienił zdanie. Ale nie na zasadzie nagłego olśnienia: Boże, co ja zrobiłem? Bo kiedy człowieka pali ogień, to on już raczej nie myśli. Wtedy może zadziałać tylko instynkt, który nie pozwala rozstać się z życiem.

Tokarnia
Wrzesień tego roku był wyjątkowo ciepły i słoneczny. Dlatego Renata postanowiła zostać w rodzinnym domu w małopolskiej Tokarni trochę dłużej. Niech dzieciaki zażyją świeżego powietrza, odpoczną od warszawskiego zaduchu i betonowych murów. Tu mają wielki ogród z bujaną huśtawką, są troskliwi dziadkowie. Za dwa tygodnie ślub brata, ona obiecała zrobić catering: sałatki, kanapki, koreczki, przekąski. Cała zimna płyta na jej głowie, ogrom pracy.

Właściwie to była już spakowana, żeby jechać z mężem do Warszawy. Ale nagle zaczął przekonywać, że po co ma się męczyć, tułać z dziećmi, jak za chwilę i tak trzeba wracać. Niech zostanie, to dobry pomysł, on dojedzie do nich pociągiem.

Ani grama fałszu
Poznali się w Wadowicach, na imprezie u kolegi. Renata od razu wiedziała, że to człowiek, z którym chce spędzić resztę życia. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. On sporo od niej starszy, ale za to doświadczony, inteligentny, z poczuciem humoru. Ona drobna, delikatna blondynka, zapatrzona w niego jak w obraz. - To najwspanialszy mąż i ojciec - chwali. - Nie ma w nim grama fałszu, obłudy. Jest mądry, wykształcony, to nie jakiś chłopek-roztropek.

Andrzej studiował administrację i prawo we Wrocławiu. Przez ponad 20 lat pracował jako policjant. Później, w CBŚ, był specjalistą w wydziale do walki z przestępczością gospodarczą. - Zwalczał korupcję, walczył o prawdę i był w tym nieustępliwy - przyznaje żona. - Mówiłam mu nieraz: Andrzej odpuść, z nimi nie wygrasz, uwezmą się na ciebie. Martwiłam się o niego.

Po ślubie zamieszkali w Warszawie. Jeszcze za kawalerskich czasów Andrzej kupił mieszkanie na kredyt. Niewielkie, 38 metrów, parter, ale ich własne. I lokalizacja dobra, na Targówku, pięć minut spacerkiem od teatru Rampa. Obok teatru ogród, plac zabaw - tam spędzali popołudnia. W 2006 roku urodził się im pierwszy syn. Andrzej przeszedł na emeryturę i zatrudnił się w urzędzie skarbowym.

Bo się przedawniło...
Pewne sprawy od początku nie dawały mu spokoju. W pierwszej kolejności to, że tylko w 2008 roku umorzono ponad 60 przestępstw skarbowych. Dlatego, że się przedawniły. - Jeśli osoba nie zgłaszała się na wezwanie, to nikt jej nie ścigał - opowiada Andrzej. - Naiwny był ten, co dobrowolnie przychodził. Akta trafiały do archiwum i po sprawie. Przez lata byłem komendantem. I gdybym w takim przypadku nie wszczął postępowania, miałbym sprawę o nieujawnienie przestępstwa.

Przez pierwszy miesiąc nie dostawał nic do roboty. Za to pod koniec roku - nawał pracy. Niemożliwe było zdążyć ze wszystkim. - Wszcząłem postępowanie przeciwko profesorowi jednej z uczelni - przypomina sobie. - Wystawiłem mandat na 500 złotych, niby niewielka sprawa. Wracam z chorobowego, akt już nie ma. Przyszedł kierownik, wyjął dokumenty z sejfu, bez żadnej komisji, ot tak po prostu.

Wściekł się wtedy strasznie, zrobił awanturę. - Zacząłem się zastanawiać: kto decyduje, których spraw nie ruszać, czekać aż się przedawnią? - opowiada. - Zgłosiłem to w Ministerstwie Finansów. Przyjechali, nic podejrzanego nie wykryli. Za to kierownictwo odkryło, kto przysłał kontrolę.

Nie przedłużyli z nim umowy o pracę. Próbował w innych urzędach, na podobnych stanowiskach. Na rozmowie szło świetnie, szukają kogoś z takimi właśnie kwalifikacjami - mówili. Następnego dnia okazywało się, że nie ma dla niego posady.

Coś było nie tak. Jakby stał się dla kogoś niewygodny. Zaczął pisać do polityków. Wierzył, że sprawiedliwości stanie się zadość. Ale nic się nie działo. W 2009 r. urodziły się bliźniaki. Ciąża była zagrożona. Renata długo leżała w szpitalu. Jeden z chłopców przeszedł operację serca, obaj poważnie chorowali. Oszczędności topniały. Komornik zajął emeryturę. Spirala długów zaczęła się nakręcać.
Szczęśliwe i beztroskie dotąd życie w jednej chwili posypało się jak domek z kart.

Czwartek
Myślał o tym od kilku tygodni. Przeliczał, kalkulował: kredyt, opłaty, utrzymanie rodziny. Gdyby była praca, udałoby się wyjść na prostą. Sprawdził konto jednego dnia, kolejnego. Pieniądze nie wpłynęły. W czwartek usiadł do komputera. Napisał dwa listy.

Do premiera Tuska: "Panie premierze, mówi pan, że nie ma powodu, by ktoś czuł się bezpieczny i bezkarny tylko dlatego, że jest szefem jakichś służb. Może pan w to wierzy, ale ja wiem, że to nieprawda".
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Panowie zwący siebie Solidarność

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Basior (gość), 01.02.12, 22:27:36

Będą / jak zawsze w takich przypadkach / rozpowszechniać wieści o tym zdarzeniu, jako by Desperat w ten sposób chciał zaprotestować przeciw wprowadzeniu stanu wojennego przez mafię dowodzoną przez Jaruzelskiego.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Szacunek dla bohatera.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ecce homo (gość), 29.01.12, 15:43:03

Tragedia p.t. Żywot człowieka uczciwego, w zakłamanym świecie demokracji, kapitalizmu i jedynego boga-pieniądza. "Z nimi nie wygrasz", "choroba", "kredyt", "brak pracy", "komornik", przeciw uczciwemu, wrażliwemu człowiekowi, wierzącemu w istnienie prawa i w uczciwość polityków. Ile jest takich tragedii pozostających w ukryciu. Tej nie dało się widocznie ukryć, więc puszczono do wiadomości jako ostrzeżenie dla myślących, uczciwych i wrażliwych na krzywdę i niesprawiedliwość. To was spotka, gdy nie będziecie wierzyć w kłamstwa sączone wam z gazet, ekranów czy ambon. Matołów nie trzeba ostrzegać, bo im wystarcza udostępnienie możliwości do wzajemnego zagryzania się za pomocą internetu. Próbką tego było powszechne oburzenie na video, o dziecku szkolonym do walki i bezwzględności. Widocznie ojciec zrozumiał, że pozytywne cech ludzkie nie gwarantują szans przeżycia w obecnym świecie bestii.

skomentuj

to nie wina kapitalizmu

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Rh- (gość), 30.01.12, 10:30:21

W paru miejscach masz rację. Tylko nie pisz, że te tragedie to wina kapitalizmu. W polsce go nie ma i nigdy nie było. W kapitaliźmie każdy ma wolność i możliwość budowania bogactwa wg. włąsnyhc umiejętności. W Polsce możliwości te mają tylko ludzie z rozmaitych klik polityczno-urzędniczych. Urzędnicy wydają tysiące koncesji i pozwoleń na prowadzenie takiej czy innej działalności gospodarczej, pozwolenia na budowę tego czy tamtego i nękają nieustannymi kontrolami niepokornych. TO NIE JEST KAPITALIZM. W kapitaliźmie rola państwa ogranicza się do zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom i tego by wszyscy przestrzegali reguł gry rynkowej (a nie np. kradli i oszukiwali). W Polsce to państwo łupi obywateli oszukując, że za zrabowane pieniądze zapewni bezpieczeństwo, darmowe leczenie i lekarstwa, a na starość "godną" emeryturę. A prawda jest taka, że na tym pasie się z roku na rok liczniejsza kasta urzędnicza. I jest poza kontrolą, bo jedni kryją przewałki drugich - jak ktoś stanie przeciw to go zniszczą tak jak zostało to opisane w artykule.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brak słow

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

henryk (gość), 29.01.12, 15:36:06

Uczciwi nie mają racji bytu,toleruje się korupcje i bezprawie ,ale ryba psuje się od głowy. Kiedy to się zmieni .

odpowiedzi (0)

skomentuj

nie warto byc honorowym

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

taki tam (gość), 29.01.12, 13:21:07

nie od dzis wiadomo - wszyscy wszedzie kreca waly
sprawiedliwosci nie ma - wygrywa mocniejszy
lepiej sie z tym pogodzic

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.