Gazeta Krakowska » Fakty24 » Kika, Kino 18, Mikro czyli totalnie wkręceni w kino...

Kika, Kino 18, Mikro czyli totalnie wkręceni w kino [ZDJĘCIA]

Data dodania: 2012-01-28 09:00:01 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-28 09:00:01

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Mieli dość komercyjnej sieczki i multipleksów, w których komedie romantyczne przegryza się popcornem. I choć otworzyli kina, na których nie zbiją kokosów, jeszcze nie zbankrutowali. O młodych, bezkompromisowych ludziach, którzy promują pod Wawelem ambitne kino - piszą Maria Mazurek i Urszula Wolak

1/4
Kika, Kino 18, Mikro czyli totalnie wkręceni w kino [ZDJĘCIA]

Bogdan Balicki w nowym kinie Kika. Konkurenci z multipleksów mają się czego obawiać

(© Jan Hubrich)

Czytaj także: Triphopowcy w Krakowie



W kinach, które tworzą, nie kupimy popcornu. Możemy też zapomnieć o bezkarnym spóźnianiu się na seanse: tu projekcji nie poprzedzają półgodzinne spoty reklamowe. Są za to tytuły, których nie zobaczymy w multipleksach, zaskakujące formy, no i niesamowity klimat.
∨ Czytaj dalej


Za tymi kameralnymi salami i ekranami stoją pozytywnie zakręceni młodzi ludzie, którzy chcą pokazywać kino niekomercyjne, ambitne, czasem szokujące. Grubych pieniędzy na tym nie zbijają, ale satysfakcję z zarażania miłością do filmu mają gwarantowaną.

Dziewczyna, która kinem zmienia świat
Ruda, drobna, młodziutka dziewczyna, której nie sposób nie polubić. Marcelina Obrzydowska troskliwie opiekuje się mieszczącym się nad Pauzą (ul. Floriańska 18) Kinem 18.

Trafiła tu rok temu, jako świeżo upieczona absolwentka kulturoznawstwa bliskowschodniego. W zasadzie przez przypadek. - Szukałam raczej pracy w krajach arabskich. Czułam, że wzywa mnie świat. Ale zrozumiałam, że i tu, w Krakowie, można zrobić coś wartościowego - wspomina.

Bo tym "robieniem wartościowych rzeczy" Marcelina zajmowała się od dawna. A to organizowała pomoc dla schroniska, a to walczyła o prawa człowieka. Dwukrotnie była w Palestynie - pracowała m.in. jako międzynarodowa obserwatorka na checkpoincie oddzielającym Betlejem od Jerozolimy, pomagała też palestyńskiej młodzieży.

- To ostatnie doświadczenie pogłębiło we mnie fascynację filmem. Zrobiliśmy projekt: daliśmy trudnej palestyńskiej młodzieży cyfrowe kamery. Po to aby kręciła etiudy. Okazało się, że pogłębiło to w tych młodych ludziach, którzy przecież tyle przeżyli, wrażliwość społeczną. We mnie zrodziło z kolei szacunek do krótkometrażowych form - opowiada Marcelina.

Etiud, animacji, filmu dokumentalnego w Kinie 18 zatem nie brakuje. Podobnie jak obrazów o tematyce Bliskiego Wschodu, ruchach wyzwoleńczych, prawach człowieka. Skromnie podkreśla, że to nie tylko jej zasługa. - Dzięki życzliwości naszych partnerów możemy tworzyć tu odważne kino z ciekawymi tytułami niemającymi nic wspólnego z komercyjną sieczką multipleksów - tłumaczy.

Z multipleksami nie ma też nic wspólnego wystrój Kina 18. Pokryta parkietem podłoga, kaflowy piec i krzesła z czerwonym obiciem. - Oferowano nam nowoczesne fotele z plastikową wkładką na popcorn - śmieje się Marcelina. - Pewnie wygodniejsze. Ale zamiast tego w sali postawiliśmy krzesła, które dostaliśmy ze starego kina Wolność. Może wraz z nimi zagościł u nas i duch tamtego kina?

Do kina Mikro chadzał młody Polański

Kino Mikro, w swojej studyjnej formie, istnieje od 28 lat. Iwona Nowak, jego właścicielka, jest tu niemal od początku. - To pierwsze kino studyjne w Krakowie. No, zaraz po Sztuce, ale ta na lata zniknęła z mapy miasta - opowiada. W latach 80 Mikro było więc jedynym kinem studyjnym pod Wawelem.

Jego historia sięga czasów jeszcze bardziej zamierzchłych. Wcześniej przy Lea 5 znajdowało się kino milicyjne. - W latach 50. sam Polański tu chadzał - mówi Iwona Nowak. Sympatykami kina są też Wajda, Kutz, Hoffman.

Przyciąga ich tu klimat miejsca, jego historia, przytulne wnętrze (w salce Mikroffala widzowie siedzą na wygodnych, miękkich kanapach) oraz ambitny, starannie dobierany przez szefową repertuar. Ale nie tylko to.

- Staramy się dopieszczać widzów małymi niespodziankami - uśmiecha się właścicielka. I tak na pokazie "PZPR - reaktywacja" do kina wkroczyła milicja. Innym razem, na seansie horrorów Alexandra Sroczyńskiego, widzów zaatakowało... stado wampirów, które "włamały" się do kina przez okno. - Sam reżyser na tę okazję namalował sterty obrazków i grożąc widzom siekierą, próbował je sprzedawać - wspomina ze śmiechem Nowak.

Kobieta uważa zresztą, że kino ma prawo szokować. Wręcz powinno. Stąd cykl "Pora Zwyrola". W co drugą piątkową noc prezentowane są tu najgorsze (a do tego najbardziej obrzydliwe!) filmy klasy B.
- Czasem do biletów rozdajemy widzom torebki wymiotne. Na wypadek gdyby doszło do najgorszego - dodaje ze śmiechem.

Ale Mikro to przede wszystkim niszowe, ambitne filmy, których nie obejrzymy nigdzie indziej. To transmisje na żywo z National Theatre w Londynie oraz z najlepszych baletów świata. To również ciekawy cykl "Psychoanaliza".

- Po seansie filmu traktującego o emocjonalności, psychice człowieka zapraszamy widzów na dyskusję z filmoznawcą i z aktywnym zawodowo psychoterapeutą lub psychiatrą. Istotą rozmowy jest to, o czym trakuje film, a nie sam sposób jego realizacji - wyjaśnia Iwona Nowak. Pomysłów na przyciągnięcie widza jej nie brakuje. W końcu to dzięki kreatywności właścicielki niepozorne, oddalone od rynku kino jest niemal nieśmiertelne.

Letni Projektor, czyli kino w parku i na dachu
Pokryty trawą dach z imponującym widokiem na miasto. A na nim - setka ludzi wpatrujących się w ekran, na którym wyświetlany jest właśnie "Manhattan" Woody'ego Allena. Rzecz jednak nie dzieje się w Nowym Jorku, a na krakowskim Zabłociu. To jeden z seansów cyklu Letni Projektor (letniprojektor.pl), inicjatywa stworzona przez dwójkę młodych ludzi - Piotra Białka (25 l.) i Gosię Kopecką (24 l.).
Zaczęło się od... wyjazdu do Portugalii. Tam Małgosię oczarowały seanse organizowane w parkach, na świeżym powietrzu. Po powrocie do Polski podzieliła się tymi miłymi wspomnieniami z Piotrem. I wtedy właśnie zrodziła się w nich myśl: a może stworzyć kino plenerowe w Krakowie?

Na wiosnę zeszłego roku zaczęli szukać sponsorów. Początkowo nie było łatwo. - W momencie kiedy mieliśmy już się poddać, zadzwonił telefon. Okazało się, że konsul jest zainteresowany wsparciem naszej inicjatywy - wspomina Piotr.

Przy pomocy Stowarzyszenia Archipelagi Kultury zorganizowali więc siedem letnich projekcji. Za każdym razem wyświetlali jeden z klasyków amerykańskiego kina. Za każdym razem w innym, ciekawym miejscu: a to na dachu, a to w parku Bednarskiego, a to w kombinacie, a to w Fortach Kleparz. I co ważne, wstęp na wszystkie seanse był bezpłatny.

Piotrek przyznaje, że sukces Letniego Projektora ich zaskoczył. Na seanse przychodziło nawet po 300 osób. - Niezły wynik jak na debiutantów - śmieje się. Dlatego Piotrek i Gosia nie wykluczają, że Letni Projektor przekształci się w całoroczny cykl. Młodym kinomaniakom zapału nie brakuje.

Na razie jednak zajmują się organizacją kolejnej edycji programu. W sierpniu zobaczymy osiem następnych projekcji. - Na razie nie mogę zdradzić ich miejsc. Ale zapewniam, że będą jeszcze bardziej wystrzałowe niż w zeszłym roku - obiecuje Piotr. Widząc jego entuzjazm, nie sposób mu nie uwierzyć.

Zaprosili Almodovara na otwarcie Kiki
Na krakowskiej mapie wyjątkowych kin pojawiła się właśnie Kika - nowe dziecko twórców znajdującej się przy ul. Krowoderskiej Agrafki. - Na ulicy Krasickiego 18, w miejscu gdzie kiedyś mieścił się dom kultury, postanowiliśmy stworzyć kino. Budynek stał pusty, a my nie mogliśmy pozwolić na to, żeby się zmarnował - mówi z rozbrajającą szczerością Robert Skrzydlewski, który otworzy dziś Kikę wraz z Bogdanem Balickim.

Weterani kin studyjnych w Krakowie twierdzą, że Pedro Almodovar nie ma z nazwą ich kina nic wspólnego. - Mimo że hiszpański reżyser nakręcił film o tym samym tytule, nasza nazwa pochodzi od pierwszych sylab słów "kino" i "kawiarnia". Almadovar trafi jednak z "Kiką" do naszego repertuaru - śmieje się Szydłowski. - Wysłaliśmy nawet zaproszenie do reżysera, by uświetnił otwarcie Kiki, ale jak do tej pory nie otrzymaliśmy od niego odpowiedzi - żartuje Maciej Gil, współpracujący z Szydłowskim i Balickim.

Miejsc w kinie wystarczy dla 41 widzów w każdym wieku. - Planujemy specjalne seanse między innymi dla seniorów i dzieci - opowiada Szydłowski. - Chcemy też, by Kika stała się miejscem przyjaznym dla młodych reżyserów, dlatego każdy z nich będzie mógł zarezerwować kino i wyświetlić na ekranie swój autorski film w ramach programu "Ekran otwarty". Zupełnie za darmo - podkreśla Szydłowski.

Twórcy kina pomyśleli nawet o matkach, odwiedzających kino z dziećmi. To dla nich w Kice ma powstać "Kącik malucha". Bawiących się w kinie szkrabów nie zobaczymy w żadnym multipleksie.
Może to i dobrze, ponieważ dzięki temu takie miejsca jak Kika pozostają wyjątkowe.


Wybieramy najlepszego piłkarza i trenera Małopolski! Weź udział w plebiscycie!

Konkurs dla matek i córek. Spróbuj swoich sił i zgarnij nagrody!

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i oddaj głos!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", piątek 18.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy w Krakowie powinno powstać metro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.