Gazeta Krakowska » Fakty24 » Kraków: śledczy na tropie zabójcy sprzed lat

Kraków: śledczy na tropie zabójcy sprzed lat

Data dodania: 2012-01-14 07:00:02 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-14 20:24:19

Gazeta Krakowska

Marta Paluch

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kraków: śledczy na tropie zabójcy sprzed lat

(© archiwum Polskapresse)

Po 13 latach ponownie ruszyło śledztwo w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 23-letniej studentki Katarzyny Z. Z Wisły w Krakowie wyłowiono tylko jej skórę i nogę. Prokurator i policjanci korzystali w tej sprawie m.in. z pomocy jasnowidza i specjalistów z FBI. Czy tym razem uda się złapać mordercę? Śledczy są dobrej myśli, bo wreszcie zdobyli dowody. A mają dużo roboty, bo muszą zacząć niemal od zera. O trzech wersjach tej zbrodni - pisze Marta Paluch

Czytaj także: Chińczycy zakochali się w nowohuckiej miss [ZDJĘCIA]



Kierujący pchaczem "Łoś" kapitan przepływając niedaleko stopnia Dąbie na Wiśle w Krakowie, poczuł szarpnięcie. Znowu coś się wplątało w śrubę? Stanął przy stopniu Dąbie i wezwał pomoc. Był 6 stycznia 1999 roku.

Przyczyną awarii był dość duży kawałek grubego materiału. Po dokładnych oględzinach się okazało, że była to skóra odcięta z tułowia młodej kobiety. Badania DNA wskazały na zaginioną 12 listopada 1998 roku Katarzynę Z., studentkę UJ. Ruszyło śledztwo...
∨ Czytaj dalej


Znajomy zabójca

W 1999 roku prokuratura zaczęła szukać mordercy Katarzyny Z. Śledztwo zostało umorzone w 2000 roku z powodu niewykrycia sprawcy. Ale policjanci z Archiwum X i prokuratorzy pracowali nadal. Teraz rozpracowują jedną z podjętych wtedy hipotez - że Katarzynę Z. zabił i oskórował mężczyzna, którego znała.

Studentka była osobą skrytą, dość nieśmiałą, miłą. Wiadomo, że słuchała muzyki zespołu Grateful Dead, fascynowała się tą grupą. Ludzie, którzy z nią studiowali, nie potrafili o niej wiele powiedzieć. Tym bardziej, że dwa razy zmieniała kierunek studiów. Najpierw dostała się na psychologię, zrezygnowała po jednym semestrze. Potem była historia - z podobnym skutkiem. Trzecie - religioznawstwo na UJ. Chodziła na zajęcia, jednak na kilka miesięcy przed śmiercią przestała. Nie wiadomo co robiła w tym czasie. Matka była przekonana, że Katarzyna jest na uczelni. Czy 23-latka kogoś wtedy poznała? Czy był to mężczyzna?

- W czasie poprzedniego śledztwa nie trafiliśmy na ślad takiej osoby. Faktycznie, w tym okresie są dość duże luki - mówi oficer z krakowskiego Archiwum X. Teraz policjanci po raz kolejny podejmą ten trop i spróbują znaleźć tę osobę. Mogłaby wyjaśnić wiele znaków zapytania dotyczących ostatnich chwil przed śmiercią Kasi. W dniu zaginięcia dziewczyna umówiła się na spotkanie z matką w Nowej Hucie, u lekarza. Nigdy na nie nie dotarła.

Policjanci nie wiedzą czy tajemniczy, nowo poznany mężczyzna był zabójcą. Co do jednego natomiast są przekonani - zbrodnia miała motyw seksualny. - Samo ściągnięcie skóry na to wskazuje - tłumaczy dr Tomasz Konopka z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. To on jako pierwszy badał szczątki zamordowanej.

Poważną wadą tej teorii jest jednak fakt, że mordercy seksualni powtarzają swoje zbrodnie. Według badań, robią to najrzadziej co siedem lat. A z wiadomości policji i prokuratury wynika, że taka zbrodnia się nie powtórzyła. - Jest jednak możliwość, że sprawca mógł znaleźć chwilowo źródło zaspokojenia - mówi oficer z Archiwum X. Tak było w przypadku "wampira Zagłębia", za którego uważano Zdzisława Marchwickiego, Przez półtora roku przestał zabijać kobiety w celu seksualnym, bo chwilowo wrócił do żony.

Ponadto zabójca mógł wyjechać za granicę, pójść do więzienia, albo umrzeć. Rozpatrując te dane, śledczy przekopią akta i przeglądną listę osób, które przewijały się w sprawie.

Wyłączyli tylko jednego z nich - Władimira W. Choć studiował tam gdzie Katarzyna i pół roku po jej śmierci oskalpował swojego ojca, robiąc z jego skóry maskę, to nie on zabił dziewczynę. Diabeł tkwił w szczegółach. Na miejscu zabicia ojca śledczy zbadali m.in. każdą kroplę krwi. Przeszukali dom, który zamieszkiwał z ojcem. I nie znaleźli żadnego śladu po Katarzynie Z. - Jako cudzoziemiec nie miał rozeznania w mieście, dom był praktycznie jedynym miejscem, by dokonać rozkawałkowania ciała - mówi oficer policji.

Nieznajomy zabójca

Kolejnym tropem, którym idą śledczy, jest zabójca, którego dziewczyna nie znała. W takim wypadku śledczy mieliby ogromnie trudny orzech do zgryzienia.

Punktów zaczepienia jest niewiele. Policjanci sprawdzali (i zrobią to ponownie) przewijające się w śledztwie osoby, które miały jakiś związek z Wisłą - chodziły tu na spacery, pracowały niedaleko bądź tu mieszkają. W śledztwie z 1999 roku był wytypowany jako podejrzany mężczyzna, który lubił wieczorne spacery nad rzeką. Nie znosił kobiet, ale przynajmniej z jedną z nich molestował. Policja wtedy wykluczyła jednak, że był mordercą.

Kolejny charakterystyczny rys zabójcy wskazał specjalista z FBI, który badał sprawę Katarzyny Z. Stwierdził, że sprawcą (niezależnie, czy znał dziewczynę czy nie) jest osoba, uważana za
nieszkodliwego dziwaka.

- Takiego, któremu sąsiedzi bez wahania powierzyliby dzieci w opiekę - tłumaczy oficer z Archiwum X w komendzie małopolskiej policji. Dodaje, że Ed Gein, pierwowzór potwora z "Milczenia owiec", który ściągał skórę z ofiar, by uszyć sobie kostium i zrobić obicie na fotel, również odpowiadał temu obrazowi dziwaka. A to właśnie do "Milczenia owiec" porównywana jest tragedia w Krakowie.

Zabójcy nie było

Jest jeszcze jedna hipoteza. Śledczy biorą ją pod uwagę trochę mniej, bo według nich zabójca i ten, co ściągnął skórę, to jedna osoba. Jednak część dowodów wskazuje, że morderstwa mogło nie być. Doktor Tomasz Konopka podkreśla, że charakterystyczne rozstępy na skórze dziewczyny są opisane w literaturze medycznej tylko w trzech przypadkach. - To upadek z dużej wysokości, wypadek samochodowy przy prędkości powyżej 80 km na godz. lub strzał w usta - wylicza specjalista od medycyny sądowej.

Takie rozstępy widniały m.in. na nodze Katarzyny Z., którą znaleziono w Wiśle tydzień później.
W tym kontekście dość nieprawdopodobny wydaje się fakt, żeby zabójca zadał sobie trud i spowodował wypadek bądź zrzucał z balkonu. Naraziłby się na zbyt wielkie ryzyko, że go ktoś zobaczy. - Jestem przekonany, że ten kto pokawałkował ciało i ściągnął skórę, nie zabił studentki. Mógł znaleźć jej ciało po wypadku i ściągnąć skórę - mówi doktor Konopka. Jego zdanie waży tym bardziej, że wraz z kolegami z ZMS opublikował studium ponad 20 zbrodni z pokawałkowaniem ciała.

Czy jest jednak możliwość, że rozstępy powstały przy innej okazji? - Rozważałem możliwość, że zostawiła je maszyna - czyszczarka, rodzaj wielkiego grzebienia przy stopniu wodnym Dąbie - tam gdzie znaleziono nogę. Jednak ona też nie mogłaby spowodować rozstępów, co najwyżej złamania - mówi dr Konopka. - Poza tym, w żadnej publikacji, żadnym badaniu nie spotkałem się z opisem innych przyczyn tych rozstępów niż te trzy wspomniane wcześniej - dodaje.

Podkreśla, że na pewno osoba, która rozkawałkowała ciało, zrobiła to precyzyjnie. - Użyła ostrego narzędzia. W skórze przy barku widać było, że poprawiała kilka razy. To były bardzo precyzyjne cięcia - mówi doktor Konopka.

To by wskazywało na osobę, która ma z podobnymi narzędziami do czynienia - zawodowo lub jako hobbysta. Tak jak kuśnierz, rzeźnik, myśliwy czy nawet chirurg. Jednak i w tej teorii jest luka. Tomasz Konopka przyznaje bowiem, że przypadek Katarzyny Z. to rozkawałkowanie i ściągnięcie skóry tzw. ofensywne. A to mógł zrobić tylko jej zabójca.

- Typ ofensywny to taki, który zabija po to, by ściągnąć skórę. To jego nadrzędny cel - tłumaczy doktor. - Większość z badanych przez nas przypadków była defensywna, tj. kawałkowali ciało i ściągali skórę, bo po zabójstwie mieli kłopot z pozbyciem się ciała, bali się - mówi medyk sądowy.
To w końcu Katarzyna Z. została zabita czy nie? - To dziwaczna sprawa - przyznaje dr Konopka. - A medycyna bywa omylna - zastrzega.

Śledczy będą mieli trudne zadanie. Nie wiemy bowiem co było przyczyną śmierci Katarzyny Z. Jej ciała nigdy nie znaleziono, więc nie można było zrobić sekcji zwłok. A na skórze nie było żadnych ran...

Wybieramy najlepszego piłkarza i trenera Małopolski! Weź udział w plebiscycie!

Konkurs dla matek i córek. Spróbuj swoich sił i zgarnij nagrody!

Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i oddaj głos!

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

hahahahaha

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lol (gość), 15.01.12, 09:44:45

wczoraj był tu komentarz o tym, jak nierzetelnie językowo był napisany tekst... zniknął :D

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

mulder i scully z FBI

zgłoś +2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lolesław (gość), 14.01.12, 13:27:17

pomagali ponoc polskim policjantom, mulder jako doswiadczony specjalista (bo jak wiadomo z FBI juz nie pracuje ) a scully jako doswiadczony specjalista w zakresie medycyny sadowej.....

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 2

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.