Gazeta Krakowska » Magazyn » Marino Marini. Człowiek, który nauczył Kraków twista

Marino Marini. Człowiek, który nauczył Kraków twista

Data dodania: 2012-01-14 00:00:03 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-16 22:41:18

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Pół wieku temu włoski gwiazdor piosenki zachwycił i rozkochał w sobie krakowian. A przede wszystkim nauczył ich tańczyć twista , najdoskonalszej odmiany rock and rolla, którą wymyślił w 1959 roku czarnoskóry pieśniarz i imitator głosów z Filadelfii Ernest Evans, znany jako Chubby Checker (Pucułowata Szachownica) - pisze Andrzej Bogunia-Paczyński.

1/2
Marino Marini. Człowiek, który nauczył Kraków twista

(© fot. materiały "Przekroju")

Podobno miał dokonać otwarcia "Marago", wypijając tam pierwszą kawę po włosku. Nie dokonał, bo nie mógł na czas przyjechać do Krakowa - jego cieszące się wielkim powodzeniem występy w paryskiej Olimpii przedłużono o tydzień…

Pierwszy w Krakowie samoobsługowy bar kawowy "Marago" (Zwierzyniecka 25) otwarty został bez udziału honorowego gościa z Italii, w sobotę 7 stycznia 1961 r. Nie tracono jednak nadziei - może wpadnie za tydzień?
∨ Czytaj dalej
15 stycznia gwiazdor też nie przyjechał, koncerty przełożono ostatecznie na maj. Pod koniec kwietnia na mieście pojawiły się afisze obwieszczające, że 9 i 10 maja w hali Wisły wystąpi sam - MARINO MARINI!



9 maja… znowu zawód! Koncert odwołany! Samolot się spóźnił, ostatni pociąg do Krakowa odjechał i dopiero następnego dnia Marini dotarł do naszego miasta: 10 maja dał wreszcie w hali Wisły dwa porywające koncerty - były to dwa pierwsze koncerty "króla włoskiej piosenki" w Polsce.

Pianista na "Sobieskim
Był neapolitańczykiem, urodził się i wychowywał w rodzinie muzycznej - ojciec kierował orkiestrą taneczną, brat grał na trąbce, siostra śpiewała w operze, on sam od dziecka uczył się grać na fortepianie, no i oczywiście śpiewał, bo któryż Włoch nie śpiewa.

Studiował elektrotechnikę w Bolonii i jeszcze podczas studiów, w 1948 roku, zaangażował się do orkiestry na statku MS "Sobieski", pływającym pod polską banderą na trasie Genua - Nowy Jork. Po kilku latach podjął naukę w konserwatorium (w klasie skrzypiec). W 1955 r. założył zespół instrumentalno-wokalny, w którym śpiewał, grał na fortepianie, komponował i - eksperymentował z dźwiękiem.

Liczne pomysły inżyniera elektrotechnika Mariniego (mikrofonizacja instrumentów, modyfikacja dźwięku, miniaturyzacja aparatury nagłaśniającej) - pozwoliły na uzyskanie przez zespół oryginalnego i charakterystycznego brzmienia.

To było coś zupełnie nowego: proste, łatwo wpadające w ucho melodie, dynamiczna sekcja rytmiczna i efekty elektroakustyczne osiągalne dotychczas jedynie w warunkach studyjnych.
Kwartet Mariniego bardzo szybko zdobył we Włoszech ogromną popularność.

Ambasador radości
Wkrótce Marino Marini ruszył na podbój Europy, grając swoją lekką, pogodną i nowocześnie brzmiącą muzykę i skutecznie rywalizując z hałaśliwym rock and rollem, opanowującym powoli nasz kontynent.
Już w 1956 roku nagrał pierwszą płytę w mediolańskiej wytwórni Durium, potem nagrywał często także w Wielkiej Brytanii, gdzie zresztą również koncertował. To wtedy właśnie, w 1958 r., 16-letni Paul McCartney, obecny na koncercie The Marino Marini Quartet w Liverpoolu, zachwycił się brzmieniem włoskiego zespołu, a w rok później - po premierze "Honeymoon" M. Powella - pochodzącą z tego filmu, a śpiewaną przez Mariniego kompozycją M. Theodorakisa "The Honeymoon Song" (utwór ten znalazł się w muzycznej Biblii Beatlesów, jako jeden ze 117 utworów uznanych za najważniejsze ich inspiracje muzyczne - spopularyzowany przez Mariniego song nagrali później na płycie, śpiewał go McCartney).
O płytach kwartetu MM można było u nas tylko pomarzyć. Na szczęście Lucjan Kydryński w swojej cotygodniowej "Rewii piosenek" (realizowanej w krakowskiej rozgłośni Polskiego Radia) - a także w jej klubowych wydaniach Pod Jaszczurami - systematycznie prezentował nagrania Mariniego.



Również w swoich felietonach muzycznych i korespondencjach zagranicznych na łamach "Dziennika Polskiego" informował o jego kolejnych sukcesach. - "Szał, jaki nieodłącznie towarzyszy występom tego zespołu będziemy za dziesięć dni przeżywać i w Krakowie…" - pisał, zapowiadając przyjazd Włochów - przy czym warto zwrócić uwagę, że repertuar, jaki Marino Marini przywozi do Polski, jest ogromnie atrakcyjny i zawiera także melodie najnowsze, najmodniejsze…

Można więc powiedzieć, że krakowianie byli dobrze przygotowani do spotkania z "ambasadorem" i "królem" włoskiego - unowocześnionego - belcanta.

Marino, Vito, Pepito…
Oglądało ich i słuchało na dwóch koncertach w hali Wisły ponad 7 tysięcy ludzi. Koncerty prowadził oczywiście Lucjan Kydryński. Zaczęli, jak wszędzie, od: "La piu bella del mondo" ("Najpiękniejsza na świecie"), a potem były: "Marina", "Romantica", "Maria Maddalena", "Malagenia" . Do tego znane włoskie szlagiery, takie jak "Come prima", "Volare", "Ciao, ciao, bambina" oraz najnowsze melodie z San Remo, przede wszystkim wielki przebój debiutującego w 1961 r. na tym festiwalu rockandrollowca Adriano Celentano: "Ventiquattromila baci" ("24 tysiące pocałunków").

Tę żywiołową piosenkę Marini zadedykował wszystkim krakowiankom i musiał, jak wiele innych utworów - bisować, o co zresztą nie dawał się nigdy długo prosić…

Występy sympatycznych i atrakcyjnych Włochów - nie kryjących, że to, co robią sprawia im radość - wzbudziły zachwyt słuchaczy, zwłaszcza pań. Tak, jak zapowiadał Kydryński - to rzeczywiście był szał.
Oto, co pisały gazety następnego dnia: Słynny kwartet - trzech chłopców w białych ubraniach i sam Marino Marini - uroczy, korpulentny pan w czarnym ubraniu - szturmem podbił serca krakowian! (Bożena Zagórska, "Echo Krakowa"); "Popularne włoskie piosenki wzbudziły entuzjazm dla mistrzowskiego wykonania przez zespół śpiewaczy Marino Mariniego…" (Halina Gugałowa, "Gazeta Krakowska"), "Publiczność krakowska gorąco oklaskiwała sympatyczny kwartet włoski, który szczególnie "przypadł do serca" przedstawicielkom płci pięknej. Trudno się temu dziwić, bo Włosi grali i śpiewali z właściwym im temperamentem…" (Krystyna Zbijewska, "Dziennik Polski").

Huczne urodziny
Nazajutrz Marini hucznie obchodził w Krakowie - w Hotelu Francuskim, gdzie Włosi mieszkali - swoje 37. urodziny. Nie miał więc czasu, aby zwiedzić nasze miasto. Odjeżdżając, zapowiedział, że musi tu wrócić, bo Kraków bardzo mu się spodobał.

Balliamo il twist!
Majowe tournée po Polsce w 1961 r. kwartet Marino Mariniego rozpoczął od Krakowa, potem były Katowice, Gdańsk, Szczecin i Warszawa. Trasę koncertów jesiennych ustalono inaczej: zespół miał odwiedzić tylko te miasta (8), w których jeszcze nie gościł. Wyjątek - Kraków, w Krakowie Marini chciał wystąpić ponownie. I zwiedzić wreszcie miasto, bo poprzednio nie zdążył.

Na Okęciu wylądowali 13 listopada. Oczekiwała na nich grupka dziennikarzy - reporter krakowskiej popołudniówki dopytywał: - Signore Marini, czy będzie twist? - Oczywiście! Twist to wspaniały taniec, najnowszy przebój taneczny na Zachodzie! Twist zdobył już Amerykę i Wielką Brytanię… Lansujemy go w pewnym mediolańskim klubie… Bruno, Vito - zatańczmy!...

I tu nastąpił krótki pokaz twista. W relacji wysłannika "Echa Krakowa" wyglądało to mniej więcej tak:
"- Nieoczekiwanie jesteśmy świadkami pierwszego w Polsce pokazu twista w wykonaniu włoskich piosenkarzy: nucąc jakąś melodię, wyginają ciała na wszystkie możliwe sposoby, przy czym stopy pozostają w zasadzie nieruchome…"
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Byłem na pierwszym koncercie w Krakowie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Maxx (gość), 15.01.12, 13:46:26

Miałem 7 lat i to było przeżycie

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Zobacz także:

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.