Zagłębie wyjątkowo "nie leży" zespołowi z Oświęcimia w tym sezonie. Z pięciu dotychczasowych gier, aż w trzech przypadkach lepsi byli hokeiści znad Brynicy. We wtorek wygrała Unia (5:4), ale wychodzący z hali oświęcimscy kibice ocierali pot z czoła.
Oświęcimianie zaczęli nieporadnie, tak jakby mecz miał wygrać się sam. Szybko zostali skarceni i Cychowski skierował krążek do bramki. Później Riha dołożył kija po dograniu Krajciego, ale sosnowiecka odpowiedź była momentalna.
Po upływie zaledwie 14 sekund na listę strzelców wpisał się Bernat. Chwilę później na ławkę kar udał się Białek i po klasycznym "rozklepaniu"| defensywy Zagłębia gola strzelił Łopuski.
Na początku drugiej tercji dwukrotnie trafili oświęcimianie i wydawało się, że zaczynają kontrolować sytuację na lodzie. Najpierw w zamieszaniu pod bramką Nowaka do siatki trafił Połącarz, a kiedy na ławce kar odpoczywał Urbańczyk, gola strzelił Jaros. Przy bezpiecznej, dwubramkowej przewadze Unia znowu zaczęła grać słabo. Na taki rozwój wypadków czekali tylko sosnowiczanie. Po wygranym przez Podsiadłę buliku, kapitalnym uderzeniem popisał się Zachariasz i zrobiło się już tylko 4:3. 102 sekundy później mamy remis. Zdenek jak "na tacy" wykłada krążek Golcowi, a ten pokonuje Witka.
Biało-niebiescy budzą się w trzeciej tercji, ale wynik długo nie ulega zmianie. Dopiero Tabacek na krótko przed końcem uratował honor Aksam Unii. Sosnowiczanie za wszelką cenę próbowali jeszcze wyszarpać punkt, ale gospodarzom udało się dowieźć bezcenne zwycięstwo do ostatniej syreny.
- Zagraliśmy wręcz ohydny hokej - nie przebierał w słowach Charles Franzen, trener Aksam Unii.
- Przeważała niechlujna gra i wypada się tylko cieszyć, że w takich okolicznościach sięgnęliśmy po trzy punkty. W najbliższym meczu w Sanoku musimy zagrać zdecydowanie lepiej - powiedział Charles Franzen.
Zmartwiony wynikiem był trener sosnowiczan.
- Jechaliśmy do Oświęcimia z nadzieją na sprawienie niespodzianki - mówi Mariusz Kieca. - Tylko walką i ambicją mogliśmy zniwelować atuty Aksam Unii. Zaskoczyliśmy rywali na początku trzeciej tercji. Długo był remis i szkoda, że nie udało się doprowadzić do dogrywki - kończy Mariusz Kieca.
Aksam Unia Oświęcim - Zagłębie Sosnowiec 5:4 (2:2, 2:0, 1:2)
Bramki: 0:1 Cychowski (Zdenek) 7.00, 1:1 Riha (Krajci, Tabacek) 11.26, 1:2 Bernat (Kostecki, Duszak) 11.42 2:2 Łopuski (Piekarski, Noworyta) 14.09, 3:2 Połącarz (Gabryś, Prochazka) 22.35, 4:2 Jaros 28.01, 4:3 Zachariasz (Podsiadło) 42.16, 4:4 Golec (Zdenek) 43.58, 5:4 Tabacek (Krajci, Zatko) 57.37.
Sędziowali: Jacek Rokicki z Nowego Targu oraz Jacek Bernacki i Artur Hyliński.
Kary: 14 i 14.
Widzów: 1500.
Aksam Unia: Witek - Piekarski, Noworyta, Łopuski, Prochazka, Jaros - Zatko Urbańczyk, Krajci, Tabacek, Riha - Połącarz, Gabryś, Valusiak Jakubik, Wojtarowicz - Radwan, Kowalówka, Stachura. Trener: Charles Franzen.
Zagłębie: Nowak - Duszak, Kuc, Kostecki, Twardy, Bernat - Cychowski, Działo, Golec, Zdenek. Horny - Jaskólski, Banaszczak, Podsiadło, Voznik, Zachariasz - Szewczyk, Białek, Ślusarczyk. Trener: Mariusz Kieca.
Wybieramy najlepszego piłkarza i trenera Małopolski! Weź udział w plebiscycie!
Która stacja narciarska w Małopolsce jest najlepsza? Zdecyduj i oddaj głos!
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!