Gazeta Krakowska » Fakty24 » Vogue pokochał dziewczynę z Huty

Vogue pokochał dziewczynę z Huty

Data dodania: 2012-01-01 10:05:01 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2012-01-04 12:36:59

Gazeta Krakowska

Maria Mazurek

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Vogue pokochał dziewczynę z Huty

Sylwia, mimo 'starczego' wieku, dopiero się rozkręca (© agencja fashion color)

Ma niecałe 170 cm wzrostu i 25 lat. Czyli, jak na modelkę, jest karłem i staruchą. Mimo tego jej zdjęcia właśnie trafiły do włoskiego Vogue'a, nazywanego "biblią mody". Jej twarz jednych oczaruje, innych - wręcz przeciwnie. Ale jedno jest pewne: Sylwia Błaszczyk urodę ma nie z tej ziemi. O modelce pisze Maria Mazurek.

Spóźnię się 10 minut, bo zrobiło mi się oczko w rajtkach - wysyłam Sylwii smsa. Ona na to: "Chodź z oczkiem, ja mam dziurawe jeansy, więc do pary".

Faktycznie, dziewczyna nie jest typem modnisi. Ma na sobie rozciągnięty, za duży o kilka rozmiarów sweter, buty-trapery, no i te spodnie z wielką dziurą na kolanie (to pamiątka po jeździe na deskorolce). Oprócz tego bez skrępowania popija syrop na kaszel wprost z butelki. Ale jedno się zgadza z tym, co widzimy podziwiając jej zdjęcia: otoczona rudymi włosami, blada, piegowata twarz o magnetycznym spojrzeniu.

Właśnie to zadziwiające połączenie oczarowało redaktorów włoskiego Vogue'a. 25-letnia krakowianka tym samym dołączyła do Anji Rubik, Kasi Struss i Magdaleny Frąckowiak.
∨ Czytaj dalej
Bo zdjęcia we włoskim Vogue to dla modelek ten prestiż, co dla tenisistów udział w turnieju Wimbledon.

Karłem jestem, no!

Od pozostałych modelek, które znalazły się w "biblii mody", różnią ją jednak dwie zasadnicze rzeczy: bardzo niski (jak na świat mody) wzrost i niemal starczy (znów: jak na modelkę) wiek debiutu. W tym świecie dziewczyny w wieku 25 lat na ogół kończą już swoją karierę, Sylwia tymczasem dopiero się rozkręca.

- Teoretycznie w tym biznesie znalazłam się mając 19 lat, ale do niedawna niewiele w tym względzie się działo. Po pierwsze, studiowałam dziennie filologię rosyjską, a nocami dorabiałam w knajpach, nie miałam więc czasu się tym zająć na poważnie. Po drugie, bezustannie słyszałam, że z moim wzrostem niewiele osiągnę - wspomina. I dodaje uśmiechając się: karłem jestem, no.

Bartek Biały, booker z agencji Fashion Color, miał inne zdanie niż jego poprzednicy. - U innych taki wzrost faktycznie jest dyskredytujący, ale obok Sylwii nie można przejść obojętnie. Postanowiłem więc wziąć ją pod swoje skrzydła i poszukać ludzi, którym jej twarz wyda się równie intrygująca, jak mnie - wspomina.

Długo nie trzeba było czekać. Od roku, odkąd Bartek przyjął Sylwię do agencji, propozycje od zagranicznych agencji i fotografów sypią się jak z rękawa. Dziewczyna przez kilka miesięcy zdążyła pracować w Londynie, Turcji i Mediolanie. Ledwo przyjechała na święta do Polski, a już pakuje walizki - tym razem leci na kontrakt do Grecji.

Cienie

Ale okładki kolorowych pism, ciekawe sesje i szybko rozwijająca się kariera to tylko jedna strona medalu. Po drugiej jest: presja chudości, obsesja młodości, duża konkurencja, ciągła krytyka otoczenia. - Oczywiście nie należy wierzyć w każdą plotkę, którą słyszy się o świecie mody.

To bzdura, że każda modelka głoduje albo cierpi na bulimię - zastrzega Sylwia. Sama po prostu nie je słodyczy i sporo ćwiczy. Podobne metody wystarczą większości jej koleżanek. Ale przyznaje, że uwadze jej opiekunów nie ujdzie żaden dodatkowy centymetr w talii. Że dziewczyny czasem przed pokazem boją się zjeść banana, żeby nie wyszło to podczas ostatniego przed pokazem mierzenia.
- To w sumie jest całkiem zabawne, bo siedząc w tym świecie, przejmujemy jego wzorce, podoba nam się bardzo szczupły typ sylwetki. Tymczasem większości społeczeństwa woli dziewczyny o kobiecych kształtach. W reklamie bielizny chcą oglądać takie, które mają piersi i biodra. Tzw. "high fashion" za pełniejszymi dziewczynami nie przepada - tłumaczy.

Codzienna praca też nie zawsze jest miła. Swój dzień modelka zaczyna od castingu. Potem znów jest casting, na ogół po drugiej stronie miasta. I jeszcze z dwa castingi, czasem więcej.

- Na każdym z nich masz zaledwie kilka minut, żeby się zaprezentować, pokazać booka ze swoimi zdjęciami. Później dowiadujesz się, czy im się spodobałaś. Tylko że jeśli takich castingów dziennie masz cztery, a na każdym z nim masz 400 rywalek, jaka jest szansa, że wygrasz choć jeden? - pyta Sylwia.

Do tych codziennych przegranych trzeba się po prostu przyzwyczaić, wliczyć w koszty. Ale to nie znaczy, że one nie ranią, że szybko o nich się zapomina. - Ktoś musiałby mieć wyjątkowo wybujałe ego, żeby go to nie ruszało. A ja takiego nie mam - kwituje modelka. Poza tym, jak twierdzi, ma swój sposób na radzenie sobie z niepowodzeniami: trzeba uświadomić sobie, że oni szukają po prostu kogoś innego, blondynki, brunetki, dziewczyny o kobiecych kształtach albo śniadej cerze. Że nie jestem gorsza, brzydsza, mniej fajna - jestem po prostu inna.

Blaski

Ale przychodzi wreszcie taki casting, który wygrywasz. U Sylwii, z tych szczęśliwych, były ostatnio dwa bardzo ważne: do agencji Women Milano i do Vogue'a. Prestiżowa agencja modelek - jedna z kilku najlepszych na świecie - reprezentuje ją dosłownie od kilku dni. Jest najniższą z ich dziewczyn. I jedynym bladym rudzielcem.

Jeszcze milej wspomina casting do sesji zdjęciowej w Vogue. Przyszła na niego w militarnej kurtce, militarnych butach i ...tłustych włosach. - Ten stan jest chyba dla mnie szczęśliwy, bo jak zleceniodawca spojrzał na mnie, po czym spojrzał na booka z moimi zdjęciami, po prostu usiadł. Wtedy wiedziałam, że już mam go w garści - śmieje się dziewczyna.

Do tego, co daje jej siłę w tym zawodzie, zalicza też nieustanne podróże. - W tym momencie praktycznie nie mam swojego miejsca na świecie. Ale taka sytuacja to możliwość poznania wielu kultur, wielu ludzi, szlifowania języków, czegoś, co zostaje na dłużej - wylicza.

Poza tym pozować do zdjęć po prostu lubi. - Wiesz, że z osiem razy chciałam odwołać spotkanie z Tobą? Bo ja naprawdę nie jestem medialnym typem. A przed obiektywem się otwieram i po prostu świetnie bawię - opowiada z entuzjazmem.

Po chwili dodaje, że będzie jej tego brakować. - Myślę o czymś takim jak upływ czasu, to jasne. Wiem, że tego zawodu nie będę wykonywać wiecznie. Tymczasem mam 25 lat i nie mam bladego pojęcia, co będę robić w swoim "przyszłym życiu"! - śmieje się. Na razie myśli o produkcji sesji zdjęciowych. Bo ten biznes trochę uzależnia. Sylwię w Polsce reprezentuje agencja Fashion Color.

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Zazdrość się nie opyla

zgłoś +5 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

SB (gość), 17.01.12, 22:33:05

Polecam sprawdzić w dziale all women :)
http://www.womendirect.it/
A obecnie przebywam w najlepszej agencji w Atenach ;)
http://www.dmodelagency.com/#/IN%20TOWN/dfemme

Polecam najpierw sprawdzić zanim się wypisuje bzdury, chyba sama wiem lepiej czy mam gdzieś agencję ;)
Pozdrawiam
Sylwia

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 5

Nie: 0

skomentuj

Wierutna bzdura -po prostu bzdet

zgłoś 0 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Medelka z Mediolanu (gość), 09.01.12, 07:28:51

Ta dziewczyna ma 25 lat i 170 cm wzrostu.. i w zadnej agencji w Mediolanie nie jest.. to ewidentana bzdura i przekret Gazety Krakowskiej..artykul napisany po kumplowsku..najpierw sprawdzcie tego nawiedzonego cwaniaka Bialego -jej menagera.. bzdury wypisujecie i otumaniacie nastolatki..dobrze ze one was nie czytaja.

odpowiedzi (0)

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 4

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.