Gazeta Krakowska » Fakty24 » Anna Gowin o mężu Jarosławie, zwierzęciu bardzo politycznym

Anna Gowin o mężu Jarosławie, zwierzęciu bardzo politycznym

Data dodania: 2011-12-23 12:48:55 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-12-23 16:32:58

4KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

On w czołówce polskich polityków, a o niej nie wiemy właściwie nic. Z Anną Gowin, żoną ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, jej pierwszy wywiad przeprowadził Marek Bartosik

Czytaj także: Rokita: Za dobrze znam Komorowskiego by na niego głosować



Kiedyś w "Szkle kontaktowym" pojawiły się SMS-y: Gowin na premiera. Zapytałem wtedy Pani męża, czy bierze pod uwagę taką możliwość. Odpowiedział, że najwyższe stanowiska nie wchodzą w rachubę, bo żona nie chce występować publicznie. Wykręcił się?
Chyba tak.
∨ Czytaj dalej
Bo czy Małgorzata Tusk występuje tak często publicznie? Albo żona Leszka Millera? Ona też tego nie robiła. Nie sądzę, bym się musiała udzielać publicznie. Co innego Pierwsza Dama.

Nie zamyka Pani mężowi tej drogi?
Wątpię, by coś takiego mu groziło.

Ale ten świat może być i dla Pani ciekawy?
Nie sądzę, by był ciekawszy od innych światów i odwrotnie. To nie jest tak, że ja męża atakuję pytaniami o politykę. Nie jestem głodna tej wiedzy, a Jarek jest skryty. Nasze światy są w dużej mierze równoległe. I tak powinno być. Mamy bardzo różne usposobienia, środowiska, w których żyjemy. Moim otoczeniem naturalnym jest rodzina, a jego od paru lat Warszawa, a wcześniej Tygodnik Powszechny, Znak, uczelnia.

Tak wyszło, czy to Pani zdecydowała?

To nie są rzeczy, o których się decyduje. Na początku byłam związana ze środowiskiem Znaku. Jeździliśmy z dziećmi do ośrodka wypoczynkowego wydawnictwa. I to są jedne z najlepszych wspomnień w moim życiu. Tam poznałam Jurka Ilga, Henryka Woźniakowskiego, Graczyków. To w dużej mierze byli znajomi Jarka z czasów studiów na UJ. Moje przyjaźnie zostały w Poznaniu.

Wychodziła Pani za filozofa, a za męża ma polityka.

Kiedy mi się oświadczał, powiedział, że dwie najważniejsze rzeczy w jego życiu to filozofia i polityka. Wcale nie jestem pewna, czy w tej kolejności. I powiedział jeszcze, że to ważniejsze ode mnie. Jarek zawsze był zwierzęciem politycznym. Najpierw polityka zajmowała go jako przedmiot zainteresowań intelektualnych, a teraz praktycznie.

Oboje pochodzicie z Jasła i jesteście niemal w tym samym wieku. Chodziliście razem do jednej szkoły?
Nie znaliśmy się wtedy. Mijaliśmy się pewnie na korytarzu, ale interesowałam się osobami ze swojej klasy. Mógł mnie kojarzyć, ale nie jestem pewna. Zetknęliśmy się już w czasie studiów. Jarka znał mój tata przez jego rodziców. To on nas poznał.

A z jakiej rodziny Pani pochodzi?
Fajnej. Żałuję tylko, że nie miałam rodzeństwa. Szkoda, bo piękny element człowieczeństwa został mi ujęty. Dobrze mieć brata czy siostrę. To daje lepszy start w życie. Jedynak musi się zmagać z balastem swego jedynactwa.

Za to była Pani pewnie oczkiem w głowie rodziców. To oni popychali do nauki angielskiego?
Nie musieli. Angielski pojawił się spontanicznie. Sytuacja domowa pozwalała mi na nim się skupić. Nie miałam żadnych innych obowiązków. Za to jak wyszłam za mąż, to nie wiedziałam, jak wyglądają buraki na barszcz. Rodzice mają wykształcenie medyczne, ale tata nigdy nie uprawiał tego zawodu, nie obronił dyplomu. Nie pracował i zajmował się mną. Nie wiem, czy to nie był najtrafniejszy wybór w jego życiu. Mama przez długie lata była ordynatorem oddziału noworodków szpitala w Jaśle. Na studia pojechałam do Poznania, bo tam odbywał się centralny etap olimpiady z języka angielskiego, w którym brałam udział, a Uniwersytet Adama Mickiewicza miał wtedy najsilniejszy w Polsce ośrodek anglistyki. Tam spędziłam pięć przepięknych lat. A ostatni rok już był z Jarkiem, po ślubie. On kończył wtedy studia w Krakowie i pisaliśmy razem swoje prace magisterskie.

Pamięta Pani swoje marzenia z tamtego czasu?
Uhm... Mieć siedmioro dzieci.

Siedmioro... Odreagowanie jedynactwa?
To już pytanie do psychoanalityka. Nie wiem, dlaczego tak było i właściwie mnie to nie interesuje.

Jak się czegoś chce, to zwykle z jakichś powodów?

Nie. Jak się chce, to się chce. Rola matki wydawała mi się ważna. To chyba było takie instynktowne pragnienie.

Takie wyobrażenie przyszłości was łączyło?

Jarek na pewno chciał mieć więcej niż jedno dziecko. Ja wymyślałam imiona dla siódemki, ale wspólny azymut mieliśmy na trójkę. Jeszcze przed ślubem kolega wywróżył Jarkowi trójkę. Gdy planowaliśmy trzecie dziecko, to chodziłam do kościoła św. Idziego i modliłam się o chłopca. I byłam jeszcze na tyle bezczelna, że modliłam się, żeby miał niebieskie oczy. I Ziemowit ma takie oczy.

Nie było Pani żal angielskiego?

Nigdy nie wiązałam z nim planów zawodowych. Ten język jest ważny emocjonalnie, czyli znowu tak do końca nie wiem, dlaczego. Pracą dla mnie zawsze było zajmowanie się domem.

Ale tłumaczyła Pani np. Normana Daviesa dla Znaku.
Jeżeli ten tekst komuś coś dał, to bardzo się cieszę, ale do pracy tłumacza nigdy nie wrócę. Nigdy nie chciałam pracować zawodowo. To zasługa Jarka, że mi to umożliwił, będąc wielką ostoją finansową. Jednak rozumiem, że są kobiety, dla których całkowite skupienie się na domu byłoby opcją nie do przyjęcia. Rozumiem je i podziwiam. Ja nie umiałabym łączyć tych dwóch światów.

Mąż nie ukrywał, że przez pierwsze lata jego pracy w Znaku było Państwu materialnie bardzo ciężko.
Na pewno on to tak odbierał. Ja byłam trochę egoistką, bo miałam trójkę małych dzieci. Moje najstarsze dziecko dostało na swoje piąte urodziny braciszka, a po drodze była Weronika. To był najszczęśliwszy czas w moim życiu, ale dla Jarka okres zmartwień, jak zapewnić nam byt. Świadczy o nim pięknie, że traktował to tak poważnie. Mnie jego poczucie materialnej odpowiedzialności za rodzinę bardzo odpowiada. Czasem myślę, że gdyby do niektórych spraw podchodził z większą lekkością, to jemu samemu byłoby lżej. Nie, żeby zaraz był lekkoduchem, szaławiłą...

Takim Palikotem?
Proszę nie mówić nic złego o Palikocie. Poza pewnymi odzywkami, które mogły zranić niektórych ludzi, lubię go bardzo.

Jestem zszokowany.
Dlaczego?

Bo kiedyś mąż mówił, że w Waszym domu jest POPiS i to Pani jest PiS-em.
Lubię Palikota jako człowieka, a nie polityka. Ile autentyczności i odwagi trzeba mieć w sobie, by tak publicznie pajacować, jak jemu się zdarza. Nie jest sztuką chodzić na baczność w jakiejś partii, robić wszystko dla PR. On naraża się wielu ludziom. Znam go tylko z telewizji, ale nie widzę w jego twarzy zakłamania.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Sympatia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alicja (gość), 03.03.12, 19:56:12

Pani aniu z przyjemnością czytałam pani wywiad jest pani niesamowicie fajna ichyba ciepła osoba Pani mąż musi byc bardzo szczęśliwy mając taka żonę pozdrowienia

odpowiedzi (0)

skomentuj

wywiad

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

rysio (gość), 19.01.12, 21:57:02

świetny wywiad, jestem pod wrażeniem Pani Anny Gowin

odpowiedzi (0)

skomentuj

Gowin ok

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

agnostyk (gość), 24.12.11, 09:41:25

jest bardzo skuteczny. takie przeciwieństwo majchrowskiego. a jego podejście do wiary mnie nie interesuje.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

intuicjazony (gość), 23.12.11, 15:48:35

Wyjaśnijmy to wreszcie, chodzi o Joannę Muchę?
Ależ skąd, broń Boże. Chodzi o inną osobę. Zazdrością bym tego nie nazwała, ale zaniepokojeniem o rozwój wypadków. Gdybym się przekonała, że się mylę, tobym tę panią serdecznie przeprosiła, ale nie sądzę, bym miała do tego podstawy. Istnieje coś takiego jak kobieca intuicja.

a to jaro! Kobieca intuicja to jest to, ona nas nigdy zon nie myli ! Jest pani swietna kobieta! pozdrawiam

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 4

Nie: 0

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Krakowska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Krakowska", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

PRENUMERATA



31-548 Kraków, al. Pokoju 3
012 688 81 36, bezpłatny 0 800 603 906
prenumerata@gk.pl

Zamów prenumeratę

Kontakt z redakcją:

Polska Gazeta Krakowska



Polskapresse, Oddział Prasa Krakowska
Redakcja: 31-548 Kraków, al. Pokoju 3
tel. 12 688 81 00, faks 12 688 81 09

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdyby Warszawa nie była stolicą, to które miasto powinno nią być?

Zobacz także:

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaKrakowska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.