Na koniec roku rozpoczęła się wreszcie w Polsce tak długo oczekiwana debata, do której nawet pan prezydent wzywał. O przyszłości Unii Europejskiej, naszej w niej obecności i strefy euro. Także o wartościach, przede wszystkim o tym co znaczy tak bliskie większości Polaków słowo - solidarność.
Z ustaleniem tego ostatniego większych problemów nie było - solidarność jest wówczas, kiedy my dostajemy wielkie pieniądze, bo przecież jesteśmy krajem ubogim, dumnym i walczyliśmy z komuną, czyli mamy taki katalog zasług, który wart jest każde pieniądze. Solidarność polega też na tym, że my nigdy nikomu nic nie tylko nie damy, a nawet nie pożyczymy, nawet na procent nie pożyczymy, bo nie będziemy zrzucać się z naszych bezcennych rezerw walutowych na emerytury bogatych i wielce rozrzutnych Greków na przykład. Jest to zasada prosta, zrozumiała i być może uda się nam ją zaszczepić w tej formie w Europie, z której dotychczas płynie do nas rzeka pieniędzy.
Czas jest sposobny, gdyż trwają akurat dyskusje nad kolejnym planem finansowym i ktoś przecież może uznać, że nasze zasługi w walce z komuną nie są aż tyle warte, ile dostajemy.
Będzie to oczywiście znakiem wielkiej dyskryminacji i sponiewieraniem naszej godności, ale w Europie różnie zdarzyć się może.
Jeśli zaś idzie o samą obecność w Unii, to też rzecz nie jest przesądzona, bo jeśli staje się ona jednym wielkim obozem koncentracyjnym lub kolonią karną to nie ma powodu, aby w niej być. To oczywiście nie jest stanowisko wszystkich, ale wystarczająco wielu, aby zdrowy eurosceptycyzm sporej części społeczeństwa zaszczepić. Nie możemy się przecież pozbyć naszej suwerenności, niepodległości czy wreszcie narodowej tożsamości.
Trzeba więc przyznać, że debata osiągnęła najwyższy emocjonalny poziom, sięgnięto po patriotyczne argumenty z najwyższej półki, co zwykle oznacza, że prawdziwej rozmowy nie ma. Bo jak ma być skoro jakiś tubylczy lud ściera z prawdziwym Narodem. Tak więc niby jest o czym rozmawiać i to bardzo poważnie, ale rozmowy nie ma. W takiej sytuacji należałoby zaapelować do pani marszałek Sejmu Ewy Kopacz, aby te debaty po prostu skróciła. Zdania są znane i nie ma powodu, aby parlamentarzystów katować przed świętami "debatami" trwającymi po kilkanaście godzin. Wystarczy z debat długich przejść na średnie i od razu zrobi się przyjemniej, a obrady nie będą się kończyć po północy. Długie debaty myślowo nikogo nie rozwijają, bo przecież większości wystąpień i tak nikt nie słucha, a fizycznie najzwyczajniej męczą. W końcu jeśli Unia Europejska jest kolonią karną, nie trzeba w taką samą kolonię zamieniać polskiego Sejmu, który zawsze był oazą wolności.
Po ustaleniach, że w kwestii przyszłości Europy żadnej zgody, żadnej próby porozumienia być nie może, co wydaje się głównym osiągnięciem polskiej polityki pod koniec 2011 roku, można już było wrócić do debat bardziej oswojonych. I tak okazało się, że jednak krzyż w Sejmie może wisieć, co orzeczono w czterech ekspertyzach. Od początku było to raczej jasne i nie na tym problem polega, ale skoro Sejm już kiedyś podjął uchwałę w sprawie krzyża w przestrzeni publicznej, to właściwie nie było, o co pytać. Zapytano, potwierdziło się i nie ma wyjścia teraz Janusz Palikot, musi się udać po sprawiedliwość do Strasburga. Tak przynajmniej zapowiada.
Tyle, że partyjne zapowiedzi nie są zbyt wiele warte. Ruch Palikota, niezwykle operatywny na konferencjach prasowych w Sejmie zapowiedział na przykład złożenie na 22 grudnia 22 projektów ustaw, co znaczy, że mieliśmy dostać taki prezent pod choinkę. Na razie projektów nie ma, ale jeszcze nic straconego, te dwa, trzy dni pozostały, a Sejm cieszy się wyjątkowo niskim zaufaniem jak na początek kadencji. Ciekawe dlaczego tak się dzieje, skoro rozmawia o sprawach dla Polaków najważniejszych?
Sylwester w Krakowie: sprawdź, gdzie możesz go spędzić i porównaj ceny!
Wybieramy najpiękniejszą sportsmenkę Małopolski! Weź udział w plebiscycie!
"Super pies, super kot"! Zobacz zwierzaki zgłoszone w plebiscycie i oddaj głos!
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!